|
Ignacy Loyola - pielgrzym i człowiek modlitwy, który założył Towarzystwo Jezusowe
I gnacy Loyola (Iñigo López de Loyola, 1491-1556) chodził lekko utykając po rannym kolanie podczas obrony twierdzy w Pampelunie w północnej Hiszpanii. W czasie rekonwalescencji, doznał wewnętrznego nawrócenia, które skłoniło go do coraz dalszych podróży, pielgrzym napędzany nabożeństwem do Jezusa Chrystusa. On drogi krzyżowały się w Europie, chodził tam iz powrotem przez Hiszpanię, Francję i Włochy. Wędrował dalej statkiem, żeglował z Wenecji do Ziemi Świętej. Ostatecznie przyjął imię Ignacego, to którym nazywamy go dzisiaj, ale w swoich wspomnieniach, wolał nazywać się po prostu "pielgrzym". Oprócz fizycznej odległości i drogi bez końca, Ignacy pokonał też wielką historyczną odległość. Przeniósł się ze średniowiecznego świata szlacheckiej rodziny Basków, dumnej ze swojej waleczności w obronie króla i wrogo nastawionej do wzrostu potęgi miast, do rozkwitu renesansu nauki w Paryżu i odnowy Rzymu przez artystów takich jak Michał Anioł i reformatorów jak Charles Borromeo. Żył w okresie przejściowym kształtowanym przez najważniejsze postacie, takie jak Henry VIII i Maria Tudor, Rafaela, El Greco, Lutra i Kalwina, Cervantes i Palestrina. Gdyby podążył za planami przygotowanymi dla niego przez jego rodzinę, jako najmłodszy z 13 dzieci musiałby stać się duchownym, usadowionym na wygodnym fotelu życia z beneficjów, z przywilejami i bezpieczeństwem. Jego plany upadały jednak jeden po drugim. Jego pierwsza podróż zaaranżowała, to co nastąpi. Opuścił on, bujną roślinność, wysokie i strome brzegi doliny Urola River, gdzie jego rodzina posiadała w centrum doliny najlepsze ziemie, aby udać się w podróż do rozłożystej równiny na południu, gdzie rządził Ferdynand Katolicki. Ignacy był ambitnym młodym człowiekiem i nie chciał pozostać w domu ze starszymi braćmi, którzy już zdobyli sławę i pewien dobrobyt. Chciał być dworzaninem, jak jego mentor Don Juan Velázquez de Cuellar, królewski skarbnik, który podejmuje Ignacego w swoim domu w Arévalo. Do 11 roku Ignacy uczył się umiejętności administracji, dyplomacji, władania bronią i dworskich manier, które miały go przygotować do kariery w administracji publicznej i do zawiłości świata polityki. Marzył, aby być posyłanym jako wysłannik króla lub zapanować nad miastem królewskim, takim jak Arévalo. Jednak spadek prestiżu jego mentora z powodu przeciwstawianiu się nowemu królowi Carlosowi I, doprowadził do osłabienia tych ambicji. Udał się więc do pracy u księcia Najera, wicekróla północnej części Królestwa Nawarry, która graniczy z Francją. Po obiecującym początku, gdzie jego umiejętność dyplomacji i cechy przywódcze okazały się księciu bardzo przydatne, droga do kariery została zaprzepaszczona, kiedy francuska kula poważne zraniła jego nogę. Po rekonwalescencji i nawróceniu nowe pragnienie, aby służyć Jezusowi zastąpiło pragnienie sławy. Jego pierwsze wysiłki w tej nowej służbie doprowadziły do całkowitego odwrócenia systemu wartości: dumny dworzanina stał się biedaczyskiem, nakładając na siebie surowy wór pokutny, aby dosłownie naśladować legendy o świętych. Wyruszył z Loyoli do Ziemi Świętej, zatrzymując się najpierw w sanktuarium Matki Bożej w Montserrat. Jedna noc czuwania doprowadziła go do intensywnej rocznej modlitwy w mieście Manresa, niedaleko Montserrat, zanim dalej kontynuował swą podróż do Rzymu i Jerozolimy. Planował żyć w Ziemi Świętej jako permanentny pielgrzyma, odwiedzający miejsca, w których Jezus żył i rozmawiać z ludźmi o Jezusie. Ale franciszkanie, zagrożeni niepewną sytuacją i odpowiedzialni za miejsca święte, zmusili go do powrotu do Europy. Tak samo, jego początkowe wysiłki jako studenta w Barcelonie, Alcalá i Salamance okazały się bezowocne. Dopiero na Uniwersytecie w Paryżu nauczył się studiowania w sposób zdyscyplinowany i wreszcie mógł zacząć realizować jeden ze swoich planów - uzyskanie wykształcenia niezbędnego do kontynuowania rozmów z ludźmi o Bogu i sprawach duchowych. W Paryżu także inne drzwi zaczęły się przed nim otwierać. Spotkał ludzi, którzy mogliby być jego prawdziwymi towarzyszami i dzielić z nim jego wizją, takich jak np. Franciszek Ksawery. Uzyskany tytuł - Magister Uniwersytetu w Paryżu - kwalifikował ich na wysokie pozycje, ale towarzysze nazwali siebie pielgrzymami i wciąż szukali okazji, by służyć Bogu. Wraz z załamaniem się pogody poległy w gruzach pierwszy zamiar udania się do Ziemi Świętej; czekali na próżno cały rok na statek, który popłynie z Wenecji do Jafy. Zostawiwszy plan udania się do Ziemi Świętej, sfrustrowany, Ignacy i jego towarzysze zawrócił o Rzymu, gdzie w końcu Boży plan stał się dla nich jasny. Rzym stał się ośrodkiem, w którym Towarzystwo Jezusowe powstaje, a następnie rozprzestrzenia po całym świecie. Po wielu wcześniejszych podróżach, Ignacy spędził ostatnie 18 lat życia w zatłoczonym centrum Rzymu, pochłonięty pracą i modlitwą w kilku małych pomieszczeniach. Ale jego najważniejsza podróż nadal trwa. W jej centrum znajduje się stale poszukiwanie Boga, obdarzone łaską głębokiej modlitwy mistycznej. Najbardziej znany wizerunek św. Ignacego pochodzi z ostatniej części jego życia. Jest zazwyczaj przedstawiany jako srogi prawodawca, wskazujący na zapis Konstytucji, w których zapisał jak rządzić Towarzystwem Jezusowym. Ale obraz jego samego to ten, jakim sam siebie określa, obraz pielgrzyma, do którego stale się odnosi i nim się posługuje w swojej autobiografii napisanej pod koniec życia.
Więcej zobacz: Kim był św. Ignacy?
[wróć]
Léon-Ignace Mangin

León-Ignace Mangin zmarł z innymi jezuitą Pawłem Denn w 1900 roku w miejscowości Zhujiahe, modląc się w kościele parafialnym z ludźmi, którzy nie chcieli porzucić wiary chrześcijańskiej podczas Powstania Bokserów. Bokserzy to tajne chińskie ugrupowanie, które rozpoczęło prześladowania katolików w 1898 roku. Szacuje się , że 30.000 osób zostało zabitych podczas tych prześladowań.
Ojciec Mangin urodził się w Metz we Francji, i wstąpił do Towarzystwa w 1875 roku. Udał się na misję do Chin, studiował teologię i język chiński, został wyświęcony w 1886 roku. Przybył do Zhujiahe w roku 1900. Liczba mieszkańców wzrosła z 400 od kiedy przybył do prawie 3000 ze względu na zagrożenie atakami. Francuski Jezuita poprosił ojca Denn by mógł pozostać w pobliżu wsi i dołączyć do niego w Zhujiahe. Denn był również Francuzem i przed wstąpieniem do jezuitów pracował jako urzędnik bankowy, gdzie chciał być misjonarzem. Święcenia kapłańskie przyjął w Chinach w 1880 roku.
Bokserzy (którzy otrzymali ten pseudonim z angielskiego ze względu na ćwiczenia gimnastyczne) zaatakowali umocnioną wieś 15 lipca 1900, ale mieszkańcy zdołali odeprzeć atak. Kolejny atak nastąpił nazajutrz i był również nieskuteczny, ale 2000 żołnierzy armii cesarskiej przerwało podróż do Pekinu w celu wsparcia Bokserów. Kiedy Mangin widział liczebność grupy atakującej, wiedział, że wieś została skazana. Niektórzy ludzie byli w stanie uciekać w nocy, ale dwaj jezuici zdecydowali się pozostać z ich wiernymi.
Napastnicy skonstruowali wieże i rankiem 20 lipca, walczyli na drodze do wsi. Dwóch duszpasterzy jezuickich zgromadziło kobiety i dzieci w Kościele i rozpoczęło modlitwie, przygotowując ich do tego, co miało nadejść. Bokserzy włamali się do kościoła, dali ludziom ostatnią szansę, aby wyrzec się swojej wiary, ale tylko nieliczni z niej skorzystali. Następnie rozpoczęło się strzelanie. Denn zaintonował Confiteor i Mangin wymówił słowa rozgrzeszenia. Byli jednymi z pierwszych, którzy zostali zabici, a następnie napastnicy strzelił do zgromadzenia i pocięli ludzi mieczami, później podpalił dach kościoła. Ich kości pozostawały w miejscu do 1901 roku, kiedy zostały zebrane i umieszczone w trumnach, a następnie pochowano ich w nowym kościele wybudowanym w tym samym miejscu. Liczba ofiar tego dnia przekroczyła 1370 katolików.
[wróć]
Paweł Miki - Męczennik Japonii
Święty Paweł Miki (Paweł Miki, 1564-1597), Soan Jan de Goto i Jakub Kisai byli pierwszymi z długiej listy jezuitów, którzy oddali swoje życie w dosłownym naśladowaniu ich Ukrzyżowanego Mistrza. Miki był pierwszym japońskim męczennikiem. Początkowy wzrost chrześcijaństwa po 1549 roku (data przyjazdu Franciszka Ksawerego do Japonii) doprowadził do sprzeciwu japońskich przywódców, którzy obawiali się, że wprowadzenie chrześcijaństwa było pierwszym krokiem Hiszpanii w podboju ich kraju, podobnie jak to już Hiszpania zrobiła na Filipinach. W 1587 roku japońscy władcy, Toyotomi Hideyoshi, usunęli wszystkich ministrów spraw zagranicznych, ale dekret nie był sztywno przestrzegany i jezuici mogli kontynuować swoje działania, choć pod groźbą prześladowań. Wskazówki poczynione w 1596 przez kapitana rozbitków hiszpańskiego statku doprowadziły do zatrzymania przez Hideyoshi wszystkich franciszkanów, który przybyli do Japonii z Filipin trzy lata wcześniej. Wraz z franciszkanami, policja aresztowała Jezuitów Pawła Miki, Scholastic, Jamesa Kisai, brata, Jan de Goto, katechetę. Miki pochodził z zamożnej rodziny w pobliżu Osaki i został chrześcijaninem. Gdy miał 20 lat wstąpił do jezuitów w seminarium prowadzonym w Azuchi, a następnie dwa lata później dołączył do Towarzystwa. Był elokwentnym mówcą, odniósł duże sukcesy w przekonywaniu buddystów do wiary chrześcijańskiej. Był zaledwie kilka miesięcy po święceniach kiedy został aresztowany. Jan de Goto, Kisai i Miki zostali aresztowani 9 grudnia, a następnie przewieziono ich do Miyako (dzisiejsze Kioto), gdzie byli więzieni wraz z sześcioma franciszkanami i 15 tercjarzami. 24 więźniów zostały wziętych na plac i skazanych na śmierć przez ukrzyżowanie. Jako znak hańby, każdemu skazańcowi odcięto lewe ucho zanim powieszono ich na krzyżu. Po drodze ludzie znieważali ich i szydzili , ale Miki i franciszkanin pomimo tego, nadal im głosili Chrystusa. Zanim dotarli do Nagasaki, sprawowali posługę wśród więźniów. Jeden z nich, Ojciec Pasio, wziął trzech młodych jezuitów do kaplicy, gdzie Paweł Miki odnowił śluby, a Jan de Goto i Jakub Kisai złożyli swoje pierwsze śluby zakonne. Tego samego ranka wywieziono więźniów na wzgórze poza miastem, gdzie ujrzeli krzyże leżące na ziemi, które na nich czekały. Śpiewali Te Deum, tradycyjną pieśń dziękczynienia, gdy zobaczyli, że czeka ich śmierć. Oprawcy związali ich na krzyżach i zapięli im metalowe pasy na szyi, tak by można było ich utrzymać na krzyżu. Krzyże zostały uniesione. Ojciec de Goto był w tłumie i usłyszał jak Paweł Miki wzywa ludzi do nawrócenia. Wreszcie żołnierze przebił każdego więźnia włócznią w okolicy serca. Wzgórze, na którym umarł zostało nazwane "Wzgórzem Męczenników".
[wróć]
Henry Morse - Męczennik Anglii
Henry Morse (1595-1645) był pięciokrotnie aresztowany za to, że był katolikiem. Rozpoczął studia w Cambridge, następnie rozpoczął studia prawnicze na Inn Barnarda w Londynie. W tym czasie coraz bardziej utwierdzał się w doktrynie katolickiej. Został przyjęty do Kościoła Katolickiego w English College w Douai we Flandrii, a następnie powrócił do Anglii przygotowując się do wstąpienia do seminarium. Władze portowe w Anglii zmuszały go do złożenia przysięgi wierności uznając zwierzchnictwo króla w sprawach religijnych. Ostatnich słów nie chciał wypowiedzieć i został aresztowany po raz pierwszy. Umieszczono go w więzieniu na cztery lata, został uwolniony w 1618 roku, kiedy król wydał setki innowierców i zesłał ich do Francji. Morse dotarł najpierw do Douai, ale English College miał zbyt wielu uczniów, więc wysłano go do Rzymu, gdzie studiował teologię i został wyświęcony na kapłana w 1623 roku.
Zanim Morse opuścił Rzym, spotkał przełożonego generalnego jezuitów i poprosił go o przyjęcie do Towarzystwa. Generał zgodził się go przyjąć gdy tylko wróci do Anglii. Prawdopodobnie wstąpił do jezuitów w 1624 r. i spędził lata nowicjatu na posłudze duszpasterskiej na terenie Newcastle w północnej Anglii. Po 18 miesiącach podróży z miejsca na miejsce, powinien był zrobić miesięczne rekolekcje i tak zakończyć nowicjat. Miał to zrobić w Watten we Flandrii, ale statek do którego wsiadł został zatrzymany w ujściu rzeki Tyne. Żołnierze poszukiwali księdza, prawdopodobnie w przebraniu, ale zamiast niego odkryli Ojca Morse. Został zatrzymany po raz drugi i wysłany do więzienia w Newcastle. Wkrótce kolejni jezuici zostali uwięzieni, ojciec John Robinson, jego kolega z Rzymu. Morse spędził trzy lata w więzieniu, zanim został zwolniony i wyrzucony z kraju. Młodego jezuitę zawrócono do Flandrii gdzie służył jako kapelan angielskich żołnierzy, którzy byli w armii hiszpańskiej. Musiał zrezygnować z tej pracy z powodu słabego zdrowia, po czym został asystentem mistrza nowicjuszy.
W 1633 roku znów został przydzielony do Anglii, do pracy w parafii św. Giles w biednej dzielnicy poza Londynem. Podczas jego pobytu miasto zostało wyniszczone przez dżumę. Pod koniec 635 roku odkryto kilka pojedynczych przypadków. Morse rozpoczął opiekę nad chorymi, w klasycznym stylu jezuickim. Znalazł lekarstwa, rozdawał wiatyk umierającym i przygotowywał do pochówku zmarłych. W nagrodę za to bezinteresowną służbę został aresztowany po raz trzeci i osadzony w więzieniu Newgate. Dzięki interwencji królowej Henrietty Marii w dniu 17 czerwca został uniewinniony za pomoc okazaną chorym na dżumę. Na krótko wrócił do pracy duszpasterskiej, ale nie mógł już poruszać się tak bezpiecznie, wrócił więc na kontynent i ponownie stał się duszpasterzem żołnierzy.
W 1643 roku został przydzielony ponownie do Anglii, ale pojechał do Cumberland, gdzie był mniej znany. Niestety po 18 miesiącach zorientowano się, że jest księdzem i znów został aresztowany. Uwięziono go na noc w domu miejscowego urzędnika. Na szczęście żona urzędnika okazała się katoliczką i pomogła uciec jezuicie. Przez sześć tygodni cieszył się wolnością, ale rozpoznał go pewnien żołnierz i znów został aresztowany, tym razem bez możliwości ucieczki. W styczniu 1645 roku został przeniesiony z lokalnego więzienia do więzienia Newgate w Londynie. Został uznany za zdrajcę i skazany na śmierć. Wczesnym rankiem ostatniego dnia po odprawieniu mszy świętej został zaciągnięty na na miejsce kaźni. Powieszono go. Po jego śmierci jego ciało zostało rozszarpane, usunięto mu serce, a jego wnętrzności zostały spalone. Jego głowa była wystawiona na moście w Londynie, a cztery części jego poćwiartowanego ciała zostały przymocowane do czterech miejskich bram.
[wróć]
Jan Ogilvie - Męczennik Szkocji
John Ogilvie (1579-1615) po powrocie do ojczyzny z 22-letniej pracy misyjnej wykonuje posługę w rodzinnej Szkocji tylko 11 miesięcy. Ogilvie był wyznania kalwińskiego, ale pod wpływem podróży do Francji, Niemczech i Włoch w 1596 roku przyjął chrzest i został katolikiem. Następnie udał się do Szkockiego College w Louvain w Belgii, gdzie przyjął chrzest. W tym czasie kolegium zostało zamknięte z powodu trudności finansowych, studiował u benedyktynów, a następnie w kolegium jezuitów w Ołomuńcu. W dniu 5 listopada 1599 wstąpił do austriackiej prowincji jezuitów w Brnie na Morawach, studiował filozofię w Grazu i Wiedniu, a następnie teologię w Ołomuńcu. Święcenia kapłańskie przyjął w Paryżu pod koniec 1610 roku. Ogilvie chciał wrócić do pracy misyjnej, ale Szkocji było wtedy zbyt niebezpieczne dla katolickiego księdza. Młody jezuita pracował w Rouen (Francja) przez trzy lata. W końcu pozwolono mu rozpocząć apostolat w Szkocji. Przybył do w Leith w Szkocji w listopadzie 1613 roku w przebraniu i o zmienionym nazwisku - John Watson. Stopniowo dotarł do Edynburga, gdzie wielu ludzi nawrócił. W dniu 3 października 1614 wyjechał do Glasgow, tam zjednał dla kościoła pięć osób, wśród nich był Adam Boyd, który w końcu okazał się zdrajcą.
Boyd poinformował protestanckiego arcybiskupa o przyjeździe Ogilvie i pomógł zorganizować pułapkę. Ogilvie został schwytany na Rynku i zaprowadzony do arcybiskupa. Został uwięziony i przesłuchiwany, ale był nieugięty w sprawach wiary nie chcąc uznać zwierzchnictwa króla w sprawach religijnych. Oprawcy umieścili Ogilvie w ciemnej, cuchnącej celi i torturowali go. Następne przesłuchanie odbyło się 12 grudnia w Edingburgh, przed radą mianowaną przez króla Jakuba I. Ogilvie nie chciał zmieniać swojego przekonania, był poddawany torturom przez kolejnych dziewięć dni. 22 grudnia przesłuchiwano go w końcu po raz trzeci. Wyczerpany na ciele i zmęczony psychicznie pozostał nieugięty i nie wydał nazwisk jezuitów, którzy uczestniczyli w misji i mu pomagali. Władze osadziły go w więzieniu w Glasgow, gdzie zaczął pisać historię swojego aresztowania i uwięzienia. Udało mu się przemycić na zewnątrz pojedyncze strony dzięki odwiedzającym więzienie. 18 stycznia 1615 Ogilvie ostatecznie przesłuchano dając ultimatum: albo uznaje zwierzchnictwo króla w sprawach wiary, wyrzeka się katolicyzmu albo potępia samego siebie. Ogilvie odpowiedział jednoznacznie, że Papież jest najwyższy w sprawach religijnych i papież ma prawo do ekskomuniki króla. Odpowiedzi te oznaczały, że zostanie zabity. Kiedy wrócił do celi Ogilvie zaczął przygotowywać się na śmierć. James I dał mu jeszcze jedną szansę. Proces odbył się 10 marca 1615 roku na placu Tolbooth w Glasgow. Ława przysięgły uznała go za winnego zdrady, nie uznał bowiem królewskiej jurysdykcji duchowej potwierdzając prymat papieża. Ogilvie trzy godziny przygotowywał się na śmierć na modlitwie. Następnie przyprowadzono go pod szafot, trzymając różaniec jezuita modlił się, następnie skrępowano mu ręce i zaprowadzono do ostatecznej drabiny. Ogilvie nie umarł od razu, więc kat chwycił go za nogi i pociągnął. Ciało Ogilvie pochowano poza miastem w miejsce zarezerwowanym dla przestępców.
[wróć]
Nicholas Owen - Męczennik Anglii
 copy2.gif)
Mikołaj Owen (urodziny prawdopodobnie w 1606) był bratem jezuickim, który obdarzony talentem murarza i cieśli ukrywał księży w domach katolików i mimo bardzo starannych poszukiwań kapłani uchodzili z życiem. Syn stolarza i brat dwóch księży, Owen był sługą Ojca Edmund Campion i został na krótko aresztowany w 1582 roku, kiedy wypowiadał się o niewinności Campiona. Potem wrócił do pracy z Ojcem Henry Garnet, przełożonym misji.
Owen z wielką pomysłowością budował kryjówki dla księży i misjonarzy trudne do odszukania. Niekiedy potrafiły one pomieścić do 10 osób. W 1588 r. o. Garnet napisał list w którym wyrażał nadzieję, że jego stolarz może kiedyś wstąpi do Towarzystwa. Mikołaj Owen nigdy nie przeszedł formalnego nowicjatu, a więc data wstąpienia do jezuitów pozostaje nieznana. Jego ostatnie chwile, jednak są dość jasne. Towarzyszył Garnetowi do Hinlip Hall, w pobliżu Worcester, szukając schronienia w czasie kryzysu spowodowanego wysadzeniem parlamentu. Jezuici zostali oskarżany o ten akt i kilku z nich zostało zatrzymanych.
Granat i Owen spotkali o. Edwarda Oldcorne i brat Ralph Ashle. Owen ukrył wszystkich czterech w Hilip Hall.Dwóch księży w jednym miejscu, a dwóch braci w innym. Szeryf przez kilka dni bezskutecznie szukał jezuitów, aż bracia zostali zmuszeni do opuszczenia kryjówki z powodu głodu i pragnienia. Najpierw udawali kapłanów, ale nie zdołali oszukać poszukiwaczy, którzy odkryli kilkanaście kryjówek, zanim zatrzymali poszukiwanych kapłanów.
Jezuici zostali odwiezieni do Londynu. Owen został wysłany do Marshalsea Prison, a później został osadzony w Tower i torturowany. Torturami zmuszano Owena do ujawnienia katolickiego podziemia. Przez kilka dni z rzędu kładziono go na gorący ruszt, ale zachował milczenie. Oprawcy nie ustawali. W dniu 1 marca pękł mu brzuch i wysypały się z niego jelita. Owen trwał w niewyobrażalnym cierpieniu przez jeden dzień i zmarł wczesnym rankiem 2 marca. Władze ukrywały męczeńska śmierć, rozpowiadając, że jezuita popełnił samobójstwo.
Mikołaj Owen pozostał odważny i wiernych swoim przekonaniom aż do śmierci.
[wróć]
Józef Pignatelli - Kapłan, odnowiciel zakonu jezuitów
Joseph Pignatelli (Giuseppe Pignatelli, 1737-1811) urodził się w pałacu. Zarówno jego ojciec, Włoch, jak i matka, Hiszpanka szlachetnego pochodzenia mieszkali w pałacu w Saragossie, w Hiszpanii. Gdy jego matka zmarła w 1743 roku, jego ojciec przeniósł się z rodziną do Neapolu. Cztery lata później zmarł jego ojciec. Pignatelli powrócił do Saragossy w 1749 r. gdzie uczęszczał do jezuickiej szkoły. W dniu 8 maja 1753 r. wstąpił do nowicjatu w Tarragona, a następnie po odbyciu normalnej formacji zakonnej studiował filozofię i teologię. Przyjął święcenia kapłańskie przed Bożym Narodzeniem 1762 i następne cztery i pół roku spędził w Saragossie wykonując skromny apostolat: nauczanie gramatyki młodych chłopców, odwiedzając miejscowe więzienie i posługując więźniom skazanym na karę śmierci. Ojciec Pignatelli zrezygnował z uprzywilejowanego życia hiszpańskiego granda na rzecz prostych rutynowych czynności nauczyciela jezuitów, ale zmienił się nagle w dniu 3 kwietnia 1767, kiedy to król Karol III wydalił jezuitów ze swojego królestwa i skonfiskował ich majątek. Pięć tysięcy jezuitów straciło wszystko i od razu stali się bezdomnymi. Pignatelli mógł wykorzystać przywilej swego pochodzenia, by pozostać w Hiszpanii, ale wybrał drogę towarzyszenia braciom jezuitom na wygnaniu. Podeszły wiekiem rektor w Saragossie przewidująco presciently przekazuje swoje uprawnienia młodemu kapłanowi. Kiedy jezuici przybyli z Saragossy do Tarragona, spotkali innych jezuitów oczekujących na deportację, wśród których był prowincjał, który również przekazuje swoje uprawnienia Pignatellemu, czyniąc go zwierzchnikiem religijnym ok. 600 jezuitów. Konwój 13 statków przewożących jezuitów opuścił Hiszpanię i udał się do Włoch. Nie wolno było im zawijać do portu Civitavecchia, na zachodnim wybrzeżu Włoch, ani do portu Bastii na Korsyce. W końcu dotarli na południowy kraniec Bonifacio na Korsyce, ale musieli po roku go opuścić, gdy Francja uzyskała wyspy w Genui we wrześniu 1768 roku. Jezuitów umieszczono znów na statku i przewieziono do Genui. Jezuitów podeszłych wiekiem lub złego stanu zdrowia te ustawiczne podróże znacznie wyczerpały. Kiedy papież Klemensa XIV podpisał pod presją 21 lipca 1773 dekret o rozwiązaniu Towarzystwa Jezusowego, Pignatelli i 23000 innych ludzi stali się nagle ex-jezuitami. Kapłani byli jeszcze kapłanami, ale bracia i scholastycy nagle świeckimi ludźmi. Pignatelli został przeniesiony do Bolonii i przez następne 24 lata pozostawał kontakcie z jego rozproszonymi braćmi. Pisał do prowincjała jezuitów na Białorusi z prośbą o ponowne dopuszczenie. Katarzyna Wielka, caryca Rosji, nie przyjęła dekretu papieskiego o zawieszeniu jezuitów, więc na terenie Białorusi zakon nadal funkcjonował. Ferdynand, książę Parmy, też chciał mieć jezuitów na swoim terytorium, więc rozpoczął negocjacje z Jezuitami na Białej Rusi. W 1793 roku trzej Jezuici przybyli do jego księstwa, aby otworzyć wspólnoty jezuickie. Pignatelli związał się z tą grupą. Wreszcie w dniu 6 lipca 1797, w wieku 60 lat, znów wymawia swoje śluby zakonne. Dwa lata później został mistrzem nowicjuszy w Colorno, jedynego nowicjatu jezuitów w zachodniej Europie w tym czasie. W dniu 7 maja 1803, superior w Rosji mianował go przełożonym prowincji Włoch. Kiedy wojska francuskie zajęły Księstwo Parmy w 1804 roku, jezuici udali się na emigrację do Neapolu, gdzie Pius VII specjalnym breve z 30 lipca 1804 przywrócił Towarzystwo w Królestwie Dwóch Sycylii. Wielu byłych jezuitów udało się do Neapolu, by wrócić do Towarzystwa. Pignatelli witał ich z neapolitańską gościnnością tylko dwa lata, kiedy to Joseph Bonaparte zajął kraj, zmusił obcych jezuitów do odejścia z jego kraju. Wyemigrowali na północ do Rzymu, gdzie ich przywitał Pius VII. Utworzyli tam stałą wspólnotę St. Pantaleona w pobliżu rzymskiego Koloseum i wkrótce otworzyli nowicjat w Orvieto. O. Pignatelli był na wygnaniu na 40 lat, kiedy przybył do Rzymu, wciąż żywiąc nadzieję, że Towarzystwo będzie w pełni przywrócone . Podczas dwóch ostatnich lat stan jego zdrowia pogorszył się i cierpiał na krwotoki, prawdopodobnie spowodowane chorobą wrzodową żołądka. W październiku 1811 r. był już obłożnie chory. Umarł 15 listopada. Trzy lata wcześniej Pius VII przywrócił Towarzystwo Jezusowe.
[wróć]
Stefan Pongracz - Męczennik z Koszyc
Ojcowie István Pongracz (1584-1619) i Melchior Grodziecki zostali wysłani do posługi wśród katolików w Koszycach (obecnie na Słowacji) podczas konfliktu religijnego. W pierwszej połowie XVII wieku Koszyce były twierdzą węgierskich kalwinów. Katolicy, którzy mieszkali w mieście lub w pobliskich dzielnicach byli jakiś czas bez kapłana więc zastępca króla w mieście poprosił dwóch jezuitów o opiekę nad nimi. Pongracz był Węgrem i pracował wśród rodaków, a Grodziecki Polakiem, duszpasterzem osób mówiących językiem słowiańskim i wśród Niemców. Ojciec István Pongracz urodził się na zamku Alvincz w Transylwanii, wstąpił do Towarzystwa w 1602 roku, studiował w Czechach i Austrii. Został wyświęcony na kapłana, a po czterech latach wysłany do Koszyc. Dwaj jezuici pracowali w małym miasteczku, gdy usłyszeli wieści, że armia kalwińska weszła do Koszyce, starając się rozszerzać terytorium Gábor Bethlen, księstwa Siedmiogrodu. Jezuici wrócili do Koszyc, gdzie dołączył do nich kapłan diecezjalny, ks Mark Krizevcanin. W dniu 5 września 1619 wojska Siedmiogrodu przejęły kontrolę nad miastem i ograniczyły teren działania trzech kapłanów do ich miejsca zamieszkania. Przed świtem 7 września, żołnierze włamali się do ich kwater i domagali się by kapłani przeszli na kalwinizm. Gdy kapłani nie chcieli tego zrobić, żołnierze zaczęli ich bić. Najpierw bili księdza diecezjalnego, miażdżąc jego palce i rzucając płonące pochodnie w jego stronę. W końcu ścięli go. Pongracz był torturowany jako następny. Żołnierze owinęli jego głowę powrozem, niemal ją zgniatając. Następnie powiesili go u sufitu i pocięli głęboko. Wtedy wzięli się za Grodzieckiego, którego pobili i ścięli. Na koniec żołnierze wyrzucili trzy ciała do rowu kanalizacyjnego poza domem. Pongracz wciąż żył, jeszcze 20 godzin.
[wróć]
Bernardino Realino - proboszcz w miejscowości Lecce na południu Włoch
Bernardino Realino (1530-1616) spędził większość swego życia u jezuitów jako skromny proboszcz. Zrezygnował z kariery adwokackiej. Urodzony w dniu 1 grudnia 1530 roku w Modenie we Włoszech, rozpoczął studia na uniwersytecie z filozofii i medycyny. W sierpniu tego roku spotkał dwóch nowicjuszy jezuickich i dowiedział się, że Towarzystwo Jezusowe niedawno przybyło do Neapolu. Homilia kaznodziei jezuickiego przejęła go głęboko, że doprowadziła go do poproszenia o spowiedź u jezuity. Kapłan zauważył religijne skłonności Realino i zachęcił go do ośmiodniowych rekolekcji. Realino doświadczył na rekolekcjach wielkiego pokoju i miał widzenie Matki Bożej, która zachęcała go do wstąpienia do Jezuitów. Prawnik natychmiast stawił się u prowincjała, który ustalił datę przyjęcia do nowicjatu na 13 października 1564. Realino początkowo chciał zostać bratem zakonnym, ale przełożeni powiedzieli mu, że powinien być wyświęcony na kapłana. W siedem miesięcy od złożenia pierwszych ślubów zakonnych otrzymał święcenia kapłańskie 24 maja 1567. Niebawem Ojciec Generał Franciszek Borgia mianował go mistrzem nowicjatu w Neapolu, chociaż jeszcze studiował teologii. Zaczął również duszpasterstwo, które trwały przez całe lata. Głosił i nauczał katechizmu, odwiedzał i spowiadał niewolników w porcie Neapolu. W 1574 roku został wysłany do Lecce w Apulii, w celu zbadania możliwości otworzenia domu i kolegium jezuitów. Ludzie reagowali entuzjastycznie, a Realino rozpoczął pracę duszpasterską w Lecce: homilie, spowiedź, kierownictwo duchowe, duszpasterstwo chorych i więźniów, konferencje dla klasztorów. Kilka razy otrzymał nakaz aby przejść z Neapolu do Rzymu, ale za każdym razem kiedy był bliski opuszczenia miasta, pojawiały się jakieś tajemnicze okoliczności: czy to nagła gorączka wymagająca odpoczynku lub zła pogoda. W końcu przełożeni zdecydowali, aby został. Realino przez lata poświęcał się pracy duszpasterskiej. W 1583 roku założył bractwo dla kapłanów diecezjalnych w celu wspierania własnych cnót kapłańskich i dla poprawy ich morale, aby mogli być jeszcze lepszymi spowiednikami. W czerwcu 1616 święty jezuita zapadł na poważną chorobę i zmarł w opinii świętości.
[wróć]
Jan Francis Regis - Misjonarz w górach południowej Francji

Jan Francis Regis (1597-1640) był duszpasterzem katolików cierpiących po konfliktach społecznych między kalwinami i katolikami w zdewastowanej Francji. Znaczna część południowej Francji znalazła się pod kontrolą hugenotów, którzy zniszczyli kościoły katolickie i zabijali księży. Misjonarze, tacy jak Regis mieli za zadanie odnowić w katolikach silną wiarę.
Regis urodził się 31 stycznia 1597 w Fontcouverte, w południowej Francji. Wstąpił do nowicjatu w Tuluzie w 1616 r., studiował nauki humanistyczne, filozofię, a następnie teologię. Jego pierwszym zadaniem było nauczanie w szkole jezuitów w Pamiers, a następnie w 1632 roku został wysłany do Montpellier aby pomóc biskupowi szerzyć wiarę katolicką. W ciągu dwóch lat jako misjonarz nie miał doskonałych wyników. Szedł z miasta do miasta, w surowym górskim terenie, gdzie nie było to łatwe, szczególnie w zimie. Zatrzymywał się w parafiach na kilka dni i głosił kazania, które były proste, ale szczere i płynęły z bliskości jego serca do Boga. Spowiadał, odprawiał Mszę św i katechizował dzieci. Odwiedzał także więzienia i gromadził jedzenie i ubrania dla biednych.
W połowie grudnia 1640 misjonarz jezuicki głosił misje w Montregard; przerwał tam pracę, by móc wrócić do domu w Le Puy, bo miał przeczucie, że niedługo umrze. Chciał się przygotować do śmierci przez trzy dni rekolekcji i przez spowiedź generalną. Potem on i jego towarzysz, brat Claude Bideau, wrócił do Montregard by dokończyć rozpoczętą misję. W dniu 23 grudnia udał się na następne miejsca, ale w Winter Storm w śniegu zgubił drogę i musiał spędzić noc w lichym pomieszczeniu. Następnego dnia dotarł do Lalouvesc, gdzie zastał czekających na niego ludzi. Bez jedzenia i odpoczynku Regis natychmiast rozpoczął nauczanie i spowiedź. Ludzie tłoczyli się do spowiedzi nawet w zakrystii, gdzie było rozbite okno i strumień zimnego powietrza buchał bezpośrednio na niego. W późnych godzinach popołudniowych czuł się słaby i nagle upadł. Położono go w łóżku pastora, ale ludzie szli za nim nawet wtedy, starając się wyspowiadać. Gdy stracił przytomność, lekarz zdiagnozował zapalenie płuc. Regis zmarł 31 grudnia, modląc się nieustannie.
[wróć]
Alonso Rodríguez - Męczennik Rio Plate
Alonso Rodríguez (1598-1628) był jednym z trzech jezuitów, którzy zginęli na misji w Paragwaju. Jako młody misjonarz towarzyszył Ojcu Juan del Castillo i Roque Gonzálezowi w podróży, której celem było założenie nowych misji. Rodríguez i Gonzalez opuścili Jana del Castillo i wyruszyli do Caaró. Dwaj jezuici przybyli do nowej misji 1 listopada i nazwali ją misją Wszystkich Świętych. W ciągu kilku dni ochrzcili troje dzieci i popadli tym samym w konflikt z Nezu, lokalnym przywódcą religijnym, który postanowił zabić misjonarzy w swojej miejscowości. Ojciec González w niedzielę rano 15 listopada po zakończeniu Mszy św zauważył, że niektórzy mężczyźni utworzyli szpaler. Następnie jeden z popleczników Nezu ugodził kapłana siekierą w czaszkę. Kiedy Rodríguez usłyszał hałas, wyszedł z kaplicy i natychmiast został powalony. Organistę i księży zamknięto w kaplicy a cały budynek podpalono. Kapłani zginęli w płomieniach.
[wróć]
Alphonsus Rodriguez - mistyk i pokorny furtian.
Alphonsus Rodriguez (Alfonso Rodriguez, 1533-1617) zasłynął nadzwyczajną świętością, wykonując bardzo zwyczajnie swoją pracę jako portier jezuickiej szkoły. Urodził się w Segovii w Hiszpanii, jako drugi syn handlarza wełny i sukna, którego komfortowy dom gościł Ojca Piotra Fabera, jednego z pierwszych towarzyszy św Ignacego, gdy ten przybył do Segowii głosić kazania. Faber pomógł chłopcu przygotować się, ale droga Rodrigueza do Towarzystwa Jezusowego była powolna i niebezpośrednia. Kiedy miał 12 lat, ojciec wysłał go do nowego kolegium jezuickiego w Alcalá, ale musiał przerwa studia z powodu śmierci swego ojca. Zaczął pomagać matce w prowadzeniu rodzinnego interesu i w końcu całkowicie go przejął. W wieku 27 lat poślubił Marię Suárez z którą miał trójkę dzieci, ale życie rodzinne dobiegło końca, gdy cała czwórka zmarła. Następnie wysokie podatki dosięgnęły prowadzony przez niego biznes, który ostatecznie upadł. Młody wdowiec zobaczył w sobie bankruta. W swym utrapieniu zwrócił się do jezuitów, który niedawno przybyli do Segovii, o kierownictwo duchowe. Zrozpaczonego z powodu śmierci żony i dzieci, Bóg wprowadził Rodrigueza w niezwykle intymny związek z samym sobą. Wdowiec spędził smutne i samotne lata na modlitwie, szukając woli Bożej. Chciał ofiarować swoje życie Bogu jako jezuita i zgłosił się jako kandydat do kapłaństwa, ale jego zaawansowany wiek 35 lat, zły stan zdrowia i słabe wykształcenie czyniły go to tego niezdolnym w oczach jezuitów, którzy z nim rozmawiali. W 1568 roku przeniósł się do Walencji, gdzie jego ojciec duchowy zostały przeniesiony i przez dwa lata zdobywał wykształcenie niezbędne do zostania księdzem. Chciał zostać bratem zakonnym jeśli by mu się nie udało zostać kapłanem. Jezuici, którzy badali go w Walencji doszli do tego samego wniosku co poprzednicy. Jednak prowincjał jezuitów rozpoznał jego świętość i dał mu pozwolenie wstąpienie do Towarzystwa Jezusowego. Mając 37 lat, 31 stycznia 1571 roku Rodriguez rozpoczyna nowicjat, ale po sześciu miesiącach zostaje posłany do kolegium Montesión w Palmie na Majorce. Tutaj nowy brat miał ukończyć nowicjat i stać się sławnym z powodu pokornej pracy furtiana i przyjaźni z innym świętym jezuitą, Piotrem Claverem, apostołem niewolników w Kolumbii. W 1579 roku Rodriguez został furtianem, do którego obowiązków należało przyjmowanie gości, szukanie jezuitów i studentów, których ktoś szukał, dostarczanie wiadomości, przesyłek, rozdawanie jałmużny potrzebującym, i - co najważniejsze - pocieszanie utrudzonych, którzy nie mieli się do kogo zwrócić. To była powtarzające się i monotonna praca, wymagająca dużo pokory, ale Rodriguez wyobrażał sobie, że każdy kto zapukał do drzwi jest samym Jezusem i witał wszystkich z takim samym uśmiechem jakim obdarzyłby Boga. Studenci czuli obecność i wpływ brata Alfonsa i przychodzili do niego po radę, wsparcie i modlitwy. Miał 72 lat, kiedy Piotr Claver przyjechała na studia, rozpalony pragnieniem zrobieniem czegoś dla Boga, ale nie wiedział co ma czynić. Zostali przyjaciółmi i często dyskutowali o modlitwie i świętości, kiedy spacerowali po szkolnych korytarzach. Starszy współbrat zachęcał studenta do wyjazdu na misje do Ameryki Południowej. Jezuicki furtian był zawsze ceniony za swoją uprzejmość i świętość, ale dopiero po jego śmierci notatki duchowe i wspomnienia pokazują jakość i głębie jego życia modlitwy. Pokorny brat był obdarowany przez Boga niezwykłą łaską mistycznych ekstaz i wizji naszego Pana, Matki Bożej i świętych.
José Maria Rubio - Apostoł Madrytu
Ojciec José Maria Rubio (1864-1929) był często nazywany "apostołem Madrytu", co wskazuje nie tylko na miejsce, gdzie długo wykonywał swoje obowiązki duszpasterskie, ale także podkreśla dalekosiężne skutki jego posługi. Rubio urodził się w Dalias (w Andaluzji), studiował filozofię, teologię i prawo kanoniczne w seminarium w Granadzie i Madrycie, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie w 1887 roku. Pracował w różnych miastach na terenie diecezji Madryt, a także w seminarium, gdzie służył jako wykładowca przez kilka lat. Do nowicjatu w Granadzie wstąpił w 1906 r., po pielgrzymce do Ziemi Świętej, gdzie przeszedł głębokie nawrócenie. Od 1911 roku mieszkał i pracował w Domu Profesów w Madrycie, a na krótko przed swą śmiercią w 1929 roku w nowicjacie prowincji. Wszyscy ci, którzy dali świadectwo o jego życiu i posłudze jednogłośnie uznali, że uważają go za świętego już za życia. W dniu jego śmierci wielu przyjechało do Aranjuez, aby go zobaczyć po raz ostatni. Jego niestrudzona działalność przy słaby zdrowiu, zrodziły się z intymnych godzin spędzanych z Panem w kaplicy, Jego nabożeństwo do Serca Jezusa tłumaczy długie godziny które spędza w konfesjonale z tymi, którzy przyszli na spotkanie z Ojcem lub prosili go o jakąś radę. Jezuita naszych czasów, który żył w pełnym zjednoczeniu działania apostolskiego z życiem kontemplatywnym i stanowi autentycznie ignacjański przykład bycia pasterzem w dużym mieście. Jego nauczanie było proste, bez jakiejkolwiek retoryki, było wyrazem tego, co czuje w swoim sercu. Podczas sakramentu pojednania Rubio ukazał miłosierdzie i dobroć Boga jako oczywiste przymioty objawione w Jezusie. Mówił do swoich penitentów: "powierz to miłosierdziu Boga." W ubogich rozpoznawał on tych, których wybrał Pan i poświęcał im swój czas i energie, ale ponad wszystko pokazywał im swoją miłość i troskę. Zajmował się nagłymi, bieżącymi sprawami, ale także interesował się przyszłością młodych, dla których założył szkoły i przygotowywał nauczycieli świeckich, aby się nimi zaopiekowali. Głosił dobrą nowinę o Jezusie na ulicach, placach i misjach ludowych. Budował kaplice i sprawił, że Kościół pojawił się wśród ludzkiej biedy. Na swój sposób antycypował integrację służby wierze i promocję sprawiedliwości jako jednej nierozdzielnej misji. Wszyscy którzy się do niego zwracali od razu stawali w centrum jego uwagi. Przyjmował tak samo bogatych jak i biednych, pracodawców i pracowników, członków rodów szlacheckich i prostych ludzi. Znajdował w nich synów i córki Boga, którzy potrzebowali przebaczenia, chleba, wysłuchania czy porady. Często te spotkania przeradzały się w spotkania duchowe i jako wymóg wiary były zaproszeniem do służby najbardziej potrzebującym. W ten sposób powstawały wokół niego zorganizowane grupy mężczyzn i kobiet, jego współpracowników w licznych inicjatywach mających na celu pomoc osobom w potrzebie. Wreszcie, jednym z charakterystycznych sposobów Rubio bycia pasterzem według duchowości była jego dostępność. Zawsze był gotowy przyjąć lub zostawić prace lub projekty nad którymi pracował, aby iść za wolą przełożonych. Często powtarzał słowa: "Rób to, czego Bóg chce i chciej tego, co Bóg.''
[wróć]
Robert Southwell - Męczennik Anglii

Robert Southwell (1561-1595), jeden z wielu poetów angielskich, ale i jeden z jego najbardziej znamienitych męczenników, został zabity w czasie panowania królowej Elżbiety I. Pochodził z dobrze sytuowanej rodziny, ale musiał przenieść się na kontynent na studia w szkole katolickiej. W maju 1576 roku rozpoczął studia w języku angielskim College w Douai, Flandria, później studiował w Paryżu, gdzie spotkał jezuitę Thomas Darbyshire. Southwell prosił o przyłączenie się do jezuitów, ale został odrzucony za pierwszym razem, bo był zbyt młody, a nowicjat był zamknięty z powodu walk na pobliskich terenach. Z wielką determinacją młody Anglik poszedł do Rzymu, gdzie został przyjęty do nowicjatu w Sant'Andrea w 1578 roku. Studiował filozofię i teologię w Kolegium Rzymskiem i został wyświęcony na kapłana w 1584 roku. Przez następne dwa lata był prefektem studiów w English College w Rzymie, przygotowując młodych ludzi do kapłaństwa na potrzeby w Anglii. W końcu został przydzielony na misję w swojej ojczyźnie i opuścił Rzym na 8 maja 1586 wraz z ojcem Henry Garnet. Dwaj jezuici przybyli do wybrzeża na odludziu, aby uniknąć pojmania w portach. Southwell podejmuje pracę wśród więźniów, odwiedzając kilkanaście więzień na terenie miasta i pomagając kapłanom co dopiero przybyłym do Anglii. Kiedy ks. Garnet, jego towarzysz podróży także przybył do Londynu, Southwell zaczął odwiedzać katolików w okolicznych powiatach. Pomagał również bezpośrednie w drukowaniu katolickich katechizmów i religijnych książek wydawanych przez tajne wydawnictwo, które założył. Było to jedyne źródło literatury religijnej dla angielskich katolików. Przez sześć lat Southwell sprawuje swoją posługę. Został wydany przez kobietę katoliczkę, która została zmuszona do zastawienia pułapki na jezuitę. Nazywała się Anne Bellamy. Została aresztowana i gdy odmówiła uczestnictwa w protestanckiej liturgii, została zgwałcona przez Richard Topcliifa (kata torturującego kapłanów) i zaszła w ciążę. Topcliffe obiecał jej, że ją poślubi i zdobędzie ułaskawienie dla jej rodziny, jeśli przekona Southwella by udał się w określone miejsce, gdzie zastawił na niego pułapkę. Została uwolniona i napisała list do Southwella, prosząc go o przybycie do domu jej rodziców. Southwell przybył, sądząc, że chciała otrzymać sakramenty, ale Topcliif i jego ludzie już tam na niego czekali. Zanim go jednak schwytali zdołał ukryć się w tajnym pokoju, Ale by nie ucierpiała rodzina sam oddał się w ręce oprawców. Skutego łańcuchami jezuitę poprowadzono do rezydencji Topcliffe i umieszczono w prywatnej sali tortur. Kilka dni torturowano Southwella, chcąc na nim wymusić ujawnienie nazwisk katolików i księży. Pozostał wierny mimo katuszy. Osadzono go w wieży, gdzie nie było odwiedzin, mógł jednak pisać wiersze, które wyrażały jego najgłębsze uczucia, a następnie zostały zebrane i opublikowane. Przez dwa i pół roku, Southwell znosił samotność uwięzienia, aż w końcu postawiono go przed sądem. Sąd odbył się 20 lutego 1595 w Westminster Hall. Southwell bez problemów przyznał się, że jest katolickim księdzem, ale odmawiał przyznania się do jakiegokolwiek zaangażowania w spiski przeciwko królowej. Uznano go za winnego zdrady i stracono już następnego dnia. Związanego przez trzy godziny wlekli go żołnierze pod szubienicę w centrum miasta. Ponieważ pętla została nieprawidłowo założona na jego szyi, nie umarł natychmiast gdy odsunięto spod niego wóz. Kat jednak okazał litość i powiesił go za nogi aby zakończyć cierpienia. Następnie, mający wówczas 34 lata jezuita, został ścięty i poćwiartowany.
[wróć]
Henryk Walpole - Męczennik Anglii
Henry Walpole (1558-1595) był inspirowany odwagą jezuickiego męczennika Edmunda Campiona: chciał zostać kapłanem w rodzinnej Anglii. Został aresztowany, niemal natychmiast po postawieniu stopy na angielskiej ziemi i spędził więcej czasu na więziennych torturach, niż inni jezuici na posługach sakramentalnych w tym kraju. Walpole pochodził z rodziny katolickiej, ale nie był pewny jaki kierunek obrać, szczególnie w zmąconej religijnie i kontrowersyjnej Anglii. Brał udział w dyskusjach, które prowadził Campion z duchownymi anglikańskimi. Walpole studiował w Cambridge, a następnie przeniósł się do Londynu, aby studiować prawo, wkrótce jednak potem zmienił decyzję i postanowił zostać kapłanem. W lipcu 1582 r. rozpoczął studia English College w Reims we Francji, a następnie dziewięć miesięcy później przeniósł się do Rzymu. W dniu 4 lutego 1584 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego i ukończył studia w Scots College w Pont-à-Mousson we Francji. Po święceniach w Paryżu, został przydzielony do pracy jako kapelan uchodźców Katolików Angielskich, służących w armii hiszpańskiej w Niderlandach. Złapany przez kalwinów w 1589 roku, spędził rok w więzieniu. Następnie pracował w Angielskim Seminarium w Valladolid w Hiszpanii, aż w końcu powrócił do Anglii w 1593 roku. Statek, którym płynął zawinął do Szkocji, ponieważ porty południowej Anglii były zamknięte z powodu zarazy. Po upływie 10 dni burzliwego żeglowania, w dniu 4 grudnia 1593 pasażerowie dotarli do Flamborough Head, Yorkshire, Ojciec Walpole został aresztowany, zdradzony dla pieniędzy przez kolegę pasażera. Podczas pierwszego przesłuchania Walpole przyznał, że jest jezuitą i kapłanem, że przyjechał do Anglii, aby nawracać ludzi. Został przeniesiony na trzy miesiące do York Castle, ale wolno mu było opuszczać więzienie, by dyskutować o teologii protestanckimi wizytatorami. Następnie pod koniec lutego 1594 roku został przeniesiony do Tower of London., gdzie etatowy kat księży Richarda Topcl, starał się wydobyć od niego informacje. Walpole był brutalnie torturowany na kole i powieszony za nadgarstki na wiele godzin. Topcliffe rozciągnął swoje tortury na rok, aby zapobiec przypadkowej śmierci więźnia. Walpole doświadczał 14 razy tortur zanim powrócił w 1595 do York i został osądzony zgodnie z prawem, oskarżony o zdradę Anglii. Człowiek, który kiedyś chciał zostać prawnikiem umiejętnie bronił się, wskazując, że ustawa miała zastosowanie tylko do księży, którzy nie zgłosili do urzędników w ciągu trzech dni od przyjazdu. On sam został aresztowany mniej niż dzień po przybyciu do Anglii, więc nie naruszył prawa. Sędziowie jednak zażądali od niego złożenia przysięgi uznającej królową Anglii za zwierzchnika religijnego. Nie chciał tego zrobić i został oskarżony o zdradę. Dnia 7 kwietnia Walpole została wykonana egzekucja. Stracono najpierw innego kapłana, następnie jezuita wszedł po drabinie na szubienicę i poprosił widzów, aby modlili się z nim. Po ukończeniu "Ojcze nasz", lecz zanim zdążył powiedzieć "Zdrowaś Maryjo, kat odepchnął drabinę. Po śmierci jego ciało poćwiartowano. Jezuici w Anglii stracili obiecującego, młodego kapłana, który - mieli taką nadzieję - zajmie miejsce ojca Southwella. Otrzymali jednak kolejny wzór wierności i odwagi.
[wróć]
Franciszek Ksawery
Francisco de Jassu y Xavier (Javier) urodził się w rodzinnym zamku Xavier w Nawarze, dnia 7 IV 1506 r. W sporach politycznych i w wojnie między Francją i Hiszpanią o Nawarrę (1521) rodzina Ksawerych, przeciwnie niż ród Loyolów, stała po stronie Francji przeciwko Hiszpanii. Nic przeto dziwnego, że po odparciu najazdu francuskiego (w tym czasie Ińigo Loyola został ranny w Pampelunie) na rodzinę Franciszka spadły klęski, powodując zubożenie i utratę dawnego znaczenia. Dwaj starsi bracia Franciszka brali udział w walkach stając w szeregach francuskich. On sam jako najmłodszy z synów Juana de Jassu przeznaczony był do stanu kapłańskiego i już we wczesnej młodości otrzymał tonsurę. Od 1525 roku przebywał na studiach w Paryżu, mieszkając w Kolegium św. Barbary. Tam poznał Piotra Favre, a potem, w roku 1529, Ignacego Loyolę. Po pewnym okresie oporu i wahania poddał się pod jego zbawienny wpływ i stał się jego najserdeczniejszym przyjacielem i wiernym uczniem. Wraz z innymi towarzyszami złożył śluby na Montmartre 15 VIII 1534 r. We wrześniu tegoż roku odprawił Ćwiczenia Duchowne pod kierunkiem Ignacego, praktykując bardzo surowe, wprost nieroztropne umartwienia. Zdobywszy stopień magistra filozofii, wykładał przez jakiś czas w College Dormans-Beauvais. W listopadzie 1536 r. opuścił Paryż z grupą towarzyszy Ignacego i udał się w drogę do Wenecji, dokąd przybył z początkiem stycznia następnego roku. Tutaj czekał już na nich Ignacy. Dnia 24 VI 1537 roku, w Wenecji, otrzymał Franciszek święcenia kapłańskie razem z Ignacym i resztą towarzyszy, prócz Salmerona, który nie miał jeszcze przepisanego wieku. Jako kapłan oddawał się Ksawery gorliwie pracy apostolskiej i charytatywnej w Republice Weneckiej, a potem w Rzymie. Brał czynny udział w naradach nad założeniem Towarzystwa Jezusowego. Kiedy w roku 1540 król portugalski Jan III poprosił Ignacego o misjonarzy do Indii, Franciszek został wyznaczony na tę misję na miejsce chorego Bobadilli i 16 III tegoż roku ruszył z Rzymu drogą lądową do Lizbony. Wzruszające było jego pożegnanie z Ignacym, którego już nigdy nie miał oglądać w tym życiu. Podczas podróży przez Hiszpanię odwiedził grób matki i zamek rodzinny Loyolów. Jego działalność apostolska na dworze królewskim i w mieście zyskała mu uznanie i miłość Jana III, który chciał go nawet zatrzymać na stałe w Portugalii. Ostatecznie towarzysz jego, Szymon Rodriguez, pozostał w Lizbonie, a Franciszek, mając za towarzysza niejakiego Pawła z Camerino, wyruszył 7 IV 1541 r. z Lizbony drogą morską do Goa w Indiach. Mimo swej godności legata papieskiego na Indie nie zmienił nic ze swego trybu życia, ubogi i usługujący wszystkim na statku. Jednych gorszyło to, u innych zaś budziło podziw i zdumienie. Do Goa przybył 6 maja 1542 r. Tu najpierw poświęcił się pracy duszpasterskiej nad portugalskimi urzędnikami i kolonistami oraz ich rodzinami i służbą tmieszkańcom. Jesienią tegoż roku udał się na wyprawę misyjną na Wybrzeże Rybackie, gdzie z przerwami pracował do 1545 roku, chrzcząc setkami tamtejszą ludność. Oblicza się, że Ksawery przy pomocy swych towarzyszy pozyskał ogółem 100.000 nowych chrześcijan. W Goa założył kolegium św. Pawła jako seminarium dla kleru miejscowego. Otrzymał też pomoc z Europy, głównie z Portugalii, gdzie jego przyjaciel, Rodriguez, założyciel prowincji portugalskiej, pamiętał o potrzebach misji indyjskiej. Do najlepszych współpracowników Franciszka należeli o. Antonio Criminali, zamordowany przez pogan w 1549 roku jako pierwszy męczennik z Towarzystwa Jezusowego, oraz o. Kasper Barze, prawa ręka Ksawerego, wybitny misjonarz w Ormuz nad Zatoką Perską, zastępujący Franciszka w rządach podczas jego wyprawy do Japonii. W roku 1545 udał się Franciszek do Malakki, a w roku następnym na Moluki i sąsiednie wyspy. Mimo, że podróże te były bardzo niebezpieczne i nużące, przynosiły wielkie owoce apostolskie.
Kiedy w maju 1547 r. przybył Franciszek ponownie do Malakki, poznał tam zbiegłego z Japonii mordercę, niejakiego Andżiro, który dał się nawrócić i przyjął imię Pawła od św. Wiary. Udzielił on Franciszkowi wielu wiadomości o Japonii i Japończykach i tym samym obudził w nim myśl o misyjnej wyprawie do Japonii. W ciągłych podróżach odwiedził Ksawery przylądek Komoryn, Wybrzeże Rybackie, Trawankor, Cejlon, Moluki, wyspę Ambon i wreszcie w marcu 1548 r. powrócił do Goa. Jako prowincjał Indii mianował o. Antoniego Gomeza rektorem kolegium św. Pawła. Teraz jego plan wyprawy do Japonii był już dojrzały. Dnia 15 IV 1549 r., zdawszy uprzednio rządy całej misji o. Kasprowi Barze, wyruszył z Goa w towarzystwie o. Kosmy Torresa, br. Jana Fernandeza i trzech Japończyków, wśród których był Andżiro-Paweł jako przewodnik, i udał się na chińskiej dżonce do Japonii. Po wielu niebezpieczeństwach wylądował dnia 15 VIII 1549 r. w Kagoshimie, gdzie udało mu się nawrócić około 100 pogan. W roku następnym wyruszył w podróż do stolicy Japonii, Miako, z zamiarem dotarcia do samego cesarza. Po drodze zostawił w Hirado o. Torresa, a w Kagoshimie Pawła od św. Wiary, aby stali na czele gmin chrześcijańskich. Drogę do Miako odbywał pieszo w towarzystwie br. Fernandeza. Nie dostał się jednak przed oblicze cesarza, bo nie miał z sobą podarków dla niego... Dalszym etapem pracy misyjnej w Japonii było miasto Yamaguczi, gdzie w roku 1551 udało się Franciszkowi założyć gminę z 500 chrześcijan. Następnie przedostał się na wyspę Kiusiu, do państwa Bungo, którego władca, zwany Daymio, okazał się dlań nader życzliwy. Kiedy znacznie później tenże Daymio nawrócił się, prosił papieża o beatyfikację Franciszka. W listopadzie 1551 r. wyruszył Ksawery w drogę powrotną do Indii. Do Goa przybył w połowie lutego 1552 r. Aczkolwiek misja indyjska wydawała dobre owoce, nie wszystko zastał tu Franciszek po swej myśli. Między innymi postępowanie rektora Gomeza w kolegium św. Pawła budziło wiele zastrzeżeń, i co gorsza rodziło niesnaski. Wszystko to wychodziło na szkodę misji. Kiedy upomnienia okazały się bezskuteczne, Ksawery był zmuszony usunąć go z zakonu, mianując rektorem na jego miejsce o. Kaspra Barze. W tym czasie powiększył kolegium św. Pawła, zaprowadził w nim należyty ład, nadto założył nowicjat i scholastykat dla młodych jezuitów.
Jeszcze podczas pobytu Franciszka w Japonii zrodził się w nim zamiar dotarcia do Chin. Zdawał sobie bowiem sprawę z wpływu kulturalnego Chin wywieranego na Japonię. Nawrócenie Chin równałoby się praktycznie nawróceniu i Japonii. Chiny były jednak zamknięte dla cudzoziemców. Na szczęście życzliwy misji i Franciszkowi wicekról Indii, Alfons de Noronha, wysłał go z Diego de Pereira, kupcem portugalskim i przyjacielem Franciszka, w poselstwie do cesarza Chin. Mieli najpierw dotrzeć do Kantonu, a potem w miarę możności nawet do Pekinu. Dnia 14 IV 1552 r. wyruszył Franciszek w tę ostatnią swą podróż z Goa. W Malakce wielkorządca Alvaro de Ataide sprzeciwiał się tej podróży i czynił Pereirze i Franciszkowi przeróżne trudności. Ostatecznie okręt Pereiry, Santa Cruz, dotarł szczęśliwie do wysepki Sancjan (San choan) pod Kantonem, ale bez Pereiry i bez poselstwa, które Alvaro zatrzymał samowolnie w Malakce. Był to już koniec sierpnia. Sancjan był miejscem spotkania kupców europejskich z chińskimi, pewnego rodzaju rynkiem międzynarodowym. Ale Franciszek mógł tu apostołować tylko wśród Portugalczyków i snuć plany przedostania się na ląd chiński. Surowe kary i okropność więzienia w Kantonie odstraszały wszystkich, do których zwracał się o pomoc w tej sprawie. Powoli wobec zbliżającej się jesieni i zimy kupcy portugalscy opuszczali Sancjan, zostawiając Ksawerego samego, jedynie w towarzystwie służącego. Jakiś Chińczyk z Kantonu obiecał przeprawić potajemnie Ksawerego na brzeg, ale zawiódł i na umówiony termin (19 XI) nie zjawił się wcale.
Wśród burz jesiennych i nadchodzących chłodów Ksawery opuszczony przez wszystkich znalazł się w sytuacji beznadziejnej. Czekał jeszcze łudząc się, że ów Chińczyk dotrzyma obietnicy. Tymczasem zimno, choroba i głód osłabiły jego siły. Rozchorował się śmiertelnie i dnia 3 grudnia 1552 r. zmarł samotnie na pustej wysepce, nie dotarłszy do upragnionych Chin. Ciało jego, pogrzebane w pośpiechu na wyspie, przewieziono w grudniu następnego roku do Goa i złożono uroczyście w kościele przy kolegium św. Pawła. Potem przeniesiono je do kościoła przy jezuickim domu profesów, gdzie dotąd, cudownie zachowane od zepsucia, spoczywa i ściąga do siebie co roku liczne pielgrzymki.
Dnia 25 X 1619 roku papież Paweł V zaliczył Franciszka Ksawerego w poczet błogosławionych, a 12 marca 1622 r. Grzegorz XV kanonizował go razem z jego ojcem i przyjacielem, Ignacym Loyolą. Święto jego obchodzi się 3 grudnia. Benedykt XIV ogłosił go w roku 1748 patronem misji w Indiach, a Pius XI w roku 1927 patronem wszystkich misji katolickich na całym świecie.
[wróć] |
|
|