|

|
|
Mówiłem wam o nich w liście, który skierowałem do Ojca Kolvenbacha – i poprzez niego – do całej Kongregacji na początku waszych prac. Dziękuję raz jeszcze Ojcu Peterowi Hansowi Kolvenbachowi za cenną posługę rządzenia waszym zakonem, którą spełniał prawie przez ćwierć wieku. Pozdrawiam również członków nowej Rady Generalnej oraz Asystentów, którzy będą pomagali Generałowi w jego delikatnej misji religijnego i apostolskiego przewodnika całego waszego Towarzystwa.
Wasza Kongregacja odbywa się w okresie wielkich przemian społecznych, ekonomicznych i politycznych; znaczących problemów etycznych, kulturalnych i środowiskowych, wszelkiego rodzaju konfliktów; ale także bardziej ożywionej komunikacji między narodami, nowych możliwości poznania i dialogu, głębokich dążeń do pokoju. To są sytuacje, które stawiają poważne wyzwania Kościołowi katolickiemu oraz jego zdolności do głoszenia współczesnym ludziom Słowa nadziei i zbawienia. Dlatego gorąco pragnę, aby całe Towarzystwo Jezusowe dzięki rezultatom waszej Kongregacji, mogło przeżywać z odnowionym zapałem i gorliwością misję, dla której Duch Święty powołał je w Kościele i które od ponad czterech wieków ubogaca go nadzwyczaj płodnym owocem dzieł apostolskich. Pragnę dzisiaj zachęcić was i waszych współbraci do kontynuowania drogi waszej misji, w pełnej wierności waszemu pierwotnemu charyzmatowi, w kontekście eklezjalnym i społecznym, które charakteryzuje początek nowego wieku. Jak wiele razy mówili wam moi Poprzednicy, Kościół was potrzebuje, liczy na was, nadal zwraca się do was z zaufaniem, szczególnie w docieraniu do tych fizycznych i duchowych miejsc, gdzie inni nie przyjdą, albo nie będą mogli przybyć. Zostały mocno wyryte w waszych sercach słowa Pawła VI: „ Gdziekolwiek w Kościele, także na najtrudniejszych polach i krańcach, na skrzyżowaniach ideologii, pośród społecznych konfliktów, gdzie była obecna i nadal trwa konfrontacja pomiędzy naglącymi potrzebami człowieka i wiecznym orędziem Ewangelii, tam byli i są obecni Jezuici” (3 grudnia 1974, 32 Kongregacja Generalna).
Jak mówi Formuła waszego Instytutu, Towarzystwo Jezusowe zostało założone przede wszystkim ”dla obrony i krzewienia wiary”. W czasie, w którym otwierały się nowe horyzonty geograficzne, pierwsi towarzysze Ignacego oddali się do dyspozycji Papieża, właśnie dlatego, aby zaangażował ich tam, gdzie według jego zdania, będzie większa chwała Boża i pożytek dusz” (Autobiografia, n. 85). W ten sposób zostali oni posłani, aby głosić Pana ludom i kulturom, które dotychczas Go nie znały. Czynili to z odwagą i zapałem, które pozostają przykładem i inspiracją aż do naszych dni: imię Świętego Franciszka Ksawerego jest najsłynniejsze ze wszystkich, ale ilu innych uczyniło podobnie jak on! Dzisiaj nowe narody, które nie znają Zbawiciela, albo, które znają go źle, dlatego, bo nie potrafią Go rozpoznać jako Zbawiciela, są dalekie nie tyle z geograficznego punktu widzenia, ile kulturowego. To nie tyle morza czy wielkie odległości są przeszkodami, które stanowią wyzwanie dla głosicieli Ewangelii, co granice, które w następstwie błędnej lub zbyt powierzchownej wizji Boga i człowieka stają między wiarą a ludzką wiedzą, wiarą i współczesna nauką, wiarą i zaangażowaniem na rzecz sprawiedliwości.
Dlatego Kościół pilnie potrzebuje osób o solidnej i głębokiej wierze, ugruntowanych w kulturze oraz obdarzonych autentyczną wrażliwością ludzką i społeczną, zakonników i kapłanów, którzy poświęcą swoje życie trwaniu na tych granicach, aby świadczyć i pomagać w zrozumieniu, że istnieje głęboka harmonia pomiędzy wiarą a rozumem, między duchem ewangelicznym, pragnieniem sprawiedliwości i dążeniem do pokoju. Tylko wtedy stanie się możliwe prawdziwe poznanie Oblicza Pana przez tych, dla których dzisiaj pozostaje ono ukryte i nierozpoznawalne. Temu powinno przede wszystkim poświęcić się Towarzystwo Jezusowe. Trzeba, aby wierne swojej najlepszej tradycji, kontynuowało z wielką troską formowanie swoich członków w nauce i cnotach, nie zadawalając się przeciętnością, ponieważ wyjście naprzeciw i podjęcie dialogu z rozmaitymi uwarunkowaniami społecznymi i kulturalnymi oraz z różnymi sposobami myślenia dzisiejszego świata należą do najtrudniejszych i wymagających największego wysiłku zadań. To poszukiwanie jakości i solidności ludzkiej, duchowej i kulturalnej, powinno charakteryzować całą wieloraką działalność formacyjną i edukacyjną Jezuitów, w odniesieniu do różnych grup osób, gdziekolwiek się znajdują.
W swojej historii Towarzystwo Jezusowe przeżywało wspaniałe doświadczenia głoszenia i spotkania Ewangelii z kulturami świata – wystarczy pomyśleć o Matteo Riccim w Chinach, o Roberto De Nobilim w Indiach, o „Redukcjach” w Ameryce Łacińskiej. Jesteście z nich słusznie dumni. Czuję dzisiaj powinność, aby zachęcić was do wejścia na szlak waszych poprzedników z taką samą odwagą i inteligencją, ale również z podobnie głęboką motywacją wiary oraz pasją służenia Panu i Jego Kościołowi. Podczas gdy nieustannie szukacie jak rozpoznawać znaki Bożego działania i obecności w każdym zakątku świata, także poza granicami widzialnego Kościoła, podczas kiedy podejmujecie wysiłek budowania mostów zrozumienia i dialogu z tymi, którzy nie należą do Kościoła lub mają trudności z przyjęciem jego punktu widzenia oraz nauczania, powinniście być równocześnie świadomi podstawowego zobowiązania Kościoła do wytrwania w wierności zobowiązaniu całkowitego przylgnięcia do Słowa Bożego. Zadaniem Magisterium Kościoła jest zachowane prawdy i jedności doktryny katolickiej w jej pełnym kształcie. To nie jest jedynie osobistym zadaniem pojedynczych Jezuitów: ponieważ pracujecie jako członkowie jednego ciała apostolskiego, powinniście także być czujni, aby wasze dzieła i instytucje zachowywały zawsze jasną i wyrazistą tożsamość, tak, aby cel waszego apostolskiego zaangażowania nie pozostał dwuznaczny i zaciemniony, oraz, aby wiele innych osób mogło dzielić wasze ideały oraz skutecznie i z entuzjazmem jednoczyć się z wami, podejmując zaangażowanie w służbie Bogu i ludziom.
Jak dobrze wiecie, po odprawieniu wiele razy pod kierunkiem Świętego Ignacego w Ćwiczeniach Duchowych medytacji „o dwóch sztandarach”, nasz świat jest areną walki pomiędzy dobrem i złem. Działają potężne siły negatywne, które powodują duchowe i materialne zniewolenie wielu współczesnych ludzi, a przeciwko którym wiele razy wypowiadaliście walkę, angażując się w służbie wiary oraz na rzecz promocji sprawiedliwości. Te siły dzisiaj uzewnętrzniają się na wiele sposobów, ale szczególnie poprzez tendencje kulturowe, które stają się dominującymi. Należą do nich: subiektywizm, relatywizm, hedonizm oraz praktyczny materializm. Dlatego proszę was o odnowienie zaangażowania w promocji i obronie doktryny katolickiej ”szczególnie w newralgicznych punktach, które są dzisiaj atakowane przez zsekularyzowaną kulturę”. Niektóre z nich wskazałem w swoim Liście. Tematy, które są dzisiaj bez przerwy dyskutowane i kwestionowane, takie jak: zbawienie wszystkich ludzi w Chrystusie, moralność seksualna, małżeństwo i rodzina, powinny zostać pogłębione i wyjaśnione w kontekście współczesnych realiów, ale z zachowaniem wierności nauczaniu Magisterium, aby nie budzić zamieszania i niepewności pośród Ludu Bożego.
Wiem i rozumiem, że jest to temat szczególnie ważny i pochłaniający dla was oraz wielu waszych współbraci, szczególnie tych zaangażowanych w poszukiwaniach teologicznych, w dialog międzyreligijny i w dialog ze współczesnymi kulturami. Właśnie, dlatego zaprosiłem was i zapraszam także dzisiaj do refleksji nad pełniejszym odnalezieniem sensu waszego rysu charakterystycznego. Chodzi mianowicie o „czwarty ślub” posłuszeństwa Następcy Piotra, który nie wyraża się jedynie w gotowości do bycia posłanymi w dalekie strony, ale również – w najbardziej autentycznym duchu ignacjańskim „czucia z Kościołem i w Kościele” oraz „miłowaniu i służeniu” Namiestnikowi Chrystusa na ziemi z wielkim oddaniem „rzeczywistym i serdecznym”, które powinno z was uczynić cennych i niezastąpionych współpracowników w jego służbie Kościołowi powszechnemu.
Równocześnie zachęcam was do kontynuowania i odnawiania waszej misji wśród ubogich i z ubogimi. Nie brakuje niestety nowych przyczyn biedy i marginalizacji w świecie naznaczonym poważnymi nierównościami ekonomicznymi i środowiskowymi, od procesów globalizacji kierowanych bardziej egoizmem niż solidarnością, po niszczące i bezsensowne konflikty zbrojne. Jak miałem okazję potwierdzić to Biskupom latynoamerykańskim zebranym w Sanktuarium w Aparecida, „opcja preferencyjna na rzecz ubogich zawiera się w wierze chrystologicznej w tego Boga, który dla nas stał się ubogim, aby nas swoim ubóstwem ubogacić” (2 Kor 8,9)”. Jest zatem czymś zupełnie naturalnym, że jeśli ktoś chce być towarzyszem Jezusa, powinien dzielić z Nim miłość do ubogich. Dla nas wybór ubogich nie jest ideologiczny, ale rodzi się z Ewangelii. Niezliczone i dramatyczne są sytuacje niesprawiedliwości oraz ubóstwa dzisiejszego świata i trzeba zaangażować się, aby je zrozumieć i zwalczać ich przyczyny strukturalne. Trzeba także umieć schodzić w przezwyciężaniu zła aż do samego serca człowieka, bo w nim tkwią najgłębsze korzenie zła, grzechu, który oddziela go od Boga, oczywiście bez zapominania o wyjściu naprzeciw najpilniejszym potrzebom w duchu miłości Chrystusa. Podejmując i rozwijając jedną z ostatnich dalekosiężnych intuicji Ojca Arrupe, niech wasze Towarzystwo kontynuuje swoje godne pochwały zaangażowanie w służbie na rzecz uchodźców, którzy często są najuboższymi z ubogich i nie tylko potrzebują wsparcia materialnego, ale przede wszystkim głębokiej duchowej bliskości, ludzkiej i psychologicznej, która przynależy do waszej służby.
Chciałbym zaprosić was na zakończenie, byście szczególną troską otoczyli posługę Ćwiczeń Duchowych, która od samych początków jest charakterystyczna dla waszego Towarzystwa. Ćwiczenia są źródłem waszej duchowości i waszych Konstytucji, ale są także darem, którego Duch Pański udzielił całemu Kościołowi: do was należy czynić z niego nadal cenne i skuteczne narzędzie służące duchowemu wzrostowi ludzi, ich wdrażaniu w modlitwę, w medytację, w tym zsekularyzowanym świecie, w którym Bóg wydaje się być nieobecny. W ubiegłym tygodniu ja sam skorzystałem z Ćwiczeń Duchowych, razem ze swoimi najbliższymi współpracownikami z Kurii Rzymskiej, pod przewodnictwem waszego czcigodnego współbrata, Kardynała Alberta Vanhoye. W takim czasie jak ten dzisiejszy, w którym panuje zamieszanie oraz pojawia się wielość propozycji na życie, następują szybkie przemiany i zmieniają się sytuacje, szczególnie trudne dla współczesnych ludzi staje się zaprowadzenie porządku we własnym życiu oraz udzielenie odpowiedzi poprzez własną decyzję, w duchu radości na wezwanie, z którym Pan zwraca się do każdego. Ćwiczenia Duchowe stanowią drogę i szczególnie cenną metodę, aby szukać i znajdować Boga, w nas, wokół nas i we wszystkich rzeczach, aby rozpoznać Jego wolę i wypełniać ją w praktyce.
W tym duchu posłuszeństwa Woli Bożej, Jezusowi Chrystusowi, które staje się także pokornym posłuszeństwem Kościołowi, zapraszam was do kontynuowania i doprowadzenia do końca prac waszej Kongregacji, oraz jednoczę się z wami w modlitwie wskazanej przez Świętego Ignacego na zakończenie Ćwiczeń – modlitwy, która zawsze jawi mi się jako zbyt wielka, tak, że prawie nie ośmielam się jej wypowiadać, a którą jednak powinniśmy zawsze na nowo powtarzać: „Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność, pamięć moją i rozum i wolę mą całą, to wszystko co mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś, Tobie to Panie oddaję. Twoje jest wszystko Rozporządzaj tym w pełni według Twojej woli. Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę, albowiem to mi wystarczy” (ĆD 234).
(Tłum. Krzysztof Ołdakowski SJ)
Powrót |
|
|
|