|
Po dość długim czasie przygotowań tej prezentacji, nadszedł czas naszej grupy, aby przedłożyć w auli to, co wypracowaliśmy.
Tego dnia rano, Jim Grummer dał mi fotografię pewnych emigrantów. Jose i Javier, którzy śpią w naszym kościele w Los Angeles razem z innymi 50 mężczyznami. Ich twarze naznaczone czasem, na tej fotografii jaśnieją. Od tamtego czasu miałem te twarze przed sobą. Widzę je każdego poranka, kiedy siadam na miejscu 201, wyznaczonym mi w auli. Twarze tych emigrantów są powiązane z twarzami tak wielu innych mężczyzn i kobiet, którzy sprawili, że jesteśmy dzisiaj takimi na tej Kongregacji.
W tych dniach o. Fernando Franco z Sekretariatu do spraw Sprawiedliwości Społecznej organizował spotkania tych, którzy pracowali duszpastersko w więzieniu. Podczas tego spotkania widziałem twarz Juana, który uczestniczył w rekolekcjach proponowanych przeze mnie w więzieniu o największym rygorze. Juan przebywał tam na oddziale SHU (l`Unità detentiva di sucurezza). Widziałem jeszcze raz jak żyje w szczególnej celi przez 24 godziny na dzień. Słuchałem jego głosu wypowiadającego refleksje nad Ewangelią i o tym, kim jest dla niego Jezus.
W czasie tego spotkania inni jezuici dzielili się swoim konkretnymi doświadczeniami pracy z tymi, którzy są w więzieniu. Jasnym było z ich świadectw jak zostaliśmy uformowani, zmienieni i ukształtowani przez wejście w kontakt z mężczyznami i kobietami, którzy żyją w odizolowaniu. Ci więźniowie w jakiś sposób żyją wewnątrz nas i ich głosy są złączone z naszymi.
W czasie Kongregacji spotkaliśmy się dwa razy, aby pomówić o naszej pracy z JRS (Jezuicka Służba Uchodźcom). Wśród nas [uczestników Kongregacji] jest 33 jezuitów, którzy pracowali z uciekinierami w wielu częściach świata. Dzieliliśmy się tym, jak towarzyszyliśmy osobom, które musiały pozostawić niewiele i musiały uciekać na skutek wojny, a które zostały całkowicie zależne od Boga, aby przeżyć. Także te spotkania kształtowały nas i formowały. Różnimy się kiedy mówimy na Kongregacji o przyczynach obecności w naszym życiu osób takich jak Juan e Javier.
Jestem wdzięczny za to, że poznałem Juana i Javiera i tych wszystkich, którzy oni reprezentują. Było dla mnie ważnym, każdego dnia, mieć ich fotografię przed sobą, na miejscu, w auli Kongregacji. Jestem wdzięczny za to, że mogłem poznać tak wielu, którzy pomimo tego, że żyją w wielkim cierpieniu, pokazali mi jak Bóg jest obecny także w tych ciemnościach.
Powrót |
|