
Trudno jest mówić o modlitwie, tym bardziej trudno jest o niej pisać. Trzeba jej doświadczyć. Trzeba przejść przez zniechęcenie, nudę, znużenie, oschłość, niepokój, opuszczenie i samotność. Ale też przez radość, pokój, nadzieję, pasję i harmonię. Przez Miłość, z której Bóg Ojciec zapragnął przed wiekami Ciebie i mnie. Dokładnie takich, jacy jesteśmy.
Myślę, że modlitwa bierze się z potrzeby sensu, z pragnienia odnalezienia tej Miłości - Boga, który pokochał mnie jako pierwszy. Z potrzeby wejścia w głąb siebie i odkrycia wartości życia. Bierze się z bezsilności wobec rzeczywistości.
Może być ucieczką od tego, z czym nie daję sobie rady. Wtedy nie spełnia swojej roli. Ale może też być źródłem, które prowadzi mnie do pełnej nadziei konfrontacji z życiem.
Istnieje wiele szkół modlitwy. Tak naprawdę jest ich tak wiele, jak wielu jest chrześcijan na ziemi. Kilku z nich stało się mistrzami, nauczycielami. Wszyscy oni wzorowali się na Nauczycielu i Mistrzu - Jezusie Chrystusie.
Jednym z takich doświadczeń przekazywanych przez ostatnie kilka wieków jest droga Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego Loyoli. Z niej wypływa duchowość jezuitów oraz ich sposób życia. Nie są to jednak arkana wiedzy niedostępne "zwykłym śmiertelnikom". Od kilkuset lat czerpią z nich osoby świeckie i duchowne na całym świecie.
Same Ćwiczenia Duchowe są zbiorem propozycji do medytacji i refleksji. Przeżyte kolejno, konfrontowane z doświadczeniem kierownika duchowego, prowadzą do nowego, świeżego i głębszego spojrzenia na życie i wiarę. Tym, który prowadzi człowieka tą drogą nie jest wcale wspomniany już kierownik, który pełni raczej rolę pomocniczą i towarzyszącą, ale sam Bóg. To przeżycie Jego obecności i nieobecności jest tym, co pcha głębiej. To jednocześnie zmierzenie się z samym sobą i własnymi ograniczeniami, a także własnym grzechem. To bezsilność i zaufanie do Drugiego. To w końcu uczenie się miłości życia i człowieka. To odnajdywanie Boga we wszystkim. To w końcu rodzaj modlitwy nieustannej. Jest to zasadnicze doświadczenie Ćwiczeń, których doświadcza każdy jezuita. Obecnie miesięczne Wielkie Rekolekcje - Ćwiczenia Duchowne - jezuici przeżywają dwa razy, w nowicjacie i podczas trzeciej probacji, czyli po kilkunastu latach życia zakonnego. Prócz tego rokrocznie jezuita winien odprawić trwające tydzień rekolekcje w milczeniu.
Jezuici są zakonem apostolskim. Jednak podobno, jak mówi plotka, św. Ignacy założył zakon kontemplacyjny, tylko nikomu o tym nie powiedział. W ten sposób cokolwiek robię, modlę się - kontemplacja w działaniu. Świadomość obecności Boga zbliża do nieba już tu na ziemi. Bez bujania w obłokach. Duchowość ignacjańska jest duchowością refleksji. Codzienny (często dwukrotny) rachunek sumienia jest spojrzeniem w świetle Boga na ostatnio przeżyte godziny i jest jednym z podstawowych „narzędzi" modlitwy zostawionym jezuitom przez Ojca Ignacego. Jest dostrzeżeniem obecności Boga w codziennej bieganinie lub w bezruchu. Jest też spojrzeniem w prawdzie na moją odpowiedź na Jego natchnienia. Jest złapaniem się koła ratunkowego, gdy widzę, że tonę. Jest tworzeniem projektu życia w oparciu o nadzieję, że On będzie zawsze. Nadzieję, która leży głębiej niż wiara i do wiary prowadzi. Do zaufania. Bo modlitwa jest po prostu zaufaniem. A to jest możliwe jedynie na dnie. Stając się bezsilnym, otwieram się na Tego, który przekracza wszelkie moje o Nim wyobrażenia.
W nowicjacie modlimy się dość dużo. Centrum życia stanowi Eucharystia, w której uczestniczymy codziennie. Poza tym, każdego dnia mamy godzinę medytacji z refleksją, różaniec, po południu pół godziny dowolnej modlitwy, wspomniane już dwa rachunki sumienia (kwadrans każdy) - w południe i przed snem. Poza tym poranne, południowe i wieczorne spotkania wspólnotowe w kaplicy, raz w tygodniu adoracja Najświętszego Sakramentu. No i oczywiście wszelkie inne formy modlitwy indywidualnej. Oprócz tego godzina lektury duchowej. W Adwencie śpiewamy Godzinki, w Wielkim Poście uczestniczymy w Drodze Krzyżowej i Gorzkich Żalach, w maju w "nabożeństwach majowych", a w czerwcu w "czerwcowych". Taki rytm modlitewny ma pomóc nam lepiej poznać Pana Boga i siebie, a także rozeznać nasze powołanie. Dzięki temu zaczynamy brać odpowiedzialność za naszą relację z Panem Bogiem. Szukamy własnej drogi do Niego. Doceniamy rolę modlitwy w życiu człowieka i zakonnika. Uczymy się jak najlepiej być. To niejednokrotnie trudne doświadczenie. Ale warto. Warto tak żyć. Bo pięknie.
Ojciec Magister, mistrz duchowy nowicjatu, jest kierownikiem duchowym oraz spowiednikiem nowicjuszy. Rozmowy oraz spowiedź, w duchu otwartości i dialogu, odbywają się średnio co dwa tygodnie. Pozwala to utrzymywać odpowiedni dynamizm duchowy, mimo czasem wkradającego się lenistwa.