strona główna Medytacje
OFIAROWANIE PAŃSKIE
Misterium przedstawienia Pana
(Łk 2, 22-38)

Jezus - wydarzenie zbawcze
   Syn Boga przyszedł na świat, aby odnowić pierwsze stworzenie, zbawiając ludzi. Wiele wartości, które ludzie skażeni grzechem traktują, jako pożądania godne, On zdecydowanie odrzuca. Przez Wcielenie Stwórca przyjął ciało z Maryi Dziewicy - złączył się z naturą stworzenia. Przez swe Niepokalane Poczęcie Maryja, tak bardzo została obdarowana, że nie tylko Ona, ale i całe stworzenie na wieki będzie śpiewać Bogu Magnifikat za wielkie rzeczy, jakie Jej uczynił.
   Zbawiciel przychodzi do potomków Adama, który przez swój grzech nieposłuszeństwa, wraz z darowanym mu czasem i przestrzenią, popadł w tragiczną w skutkach niewolę szatana. Ludzka natura została skażona, naznaczona piętnem grzechu i śmierci. Bóg, przez Wcielenie, objawił się światu w sposób zupełnie nieprawdopodobny - nieskończenie Święty uczestniczy w ludzkiej naturze - bierze na siebie całą ohydę ludzkich grzechów, niosąc ją na Krzyż. Umiera z miłości do człowieka, za niego i dla niego. Oto tu, w Krzyżu Jezusa, jest źródło nowego życia dla ludzkości i dla wszystkiego, co przez grzech zostało poddane śmierci. Dlatego Ewangelia Chrystusa mówi ludziom o konieczności ponownego narodzenia się z Boga. Poucza o tym, że człowiek musi odrzucić wszystko, co jest poddane panowaniu księcia ciemności i przejść do nowego życia.
   Syn Boga stał się Człowiekiem, aby zbawić ludzkość i teraz Ten sam Duch - za którego przyczyną Pan Jezus został poczęty i zrodzony - jest u początków ponownego narodzenia się człowieka, narodzenia z Ducha Świętego. Św. Jan mówi o tych, którzy uwierzyli, że: ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Mamy przed oczyma Jezusa jako wydarzenie zbawcze, jest On całym i jedynym sensem istnienia człowieka i wszelkiego bytu.

Bóg pośród wybranego Ludu
   Maryja, przeczysta Oblubienica Boga, jest jak Raj nigdy nie utracony. We Wcieleniu, pierwsza z ludzi, jako Służebnica Pańska, wyszła na spotkanie Miłości. Teraz idzie w towarzystwie św. Józefa, a w Jej ramionach Dziecię Jezus przybywa do Świątyni Jerozolimskiej. Wydarzenie, jakie miało miejsce w Świątyni, to nie tylko przedstawienie Panu Dzieciątka i złożenie przewidzianej Prawem ofiary, ale to przede wszystkim spotkanie namaszczonego Duchem Świętym Mesjasza z Ludem wybranym.
   Lecz kto wyszedł na spotkanie Miłości, zapowiadanej przez proroków? Tylko dwoje starych ludzi! A gdzie jest ten Lud wybrany? Słudzy świątyni są nieobecni i milczą. Dlaczego? Z zaniedbania czy z lęku? Gdzie jest serce Ludu? Niestety, już słyszymy to, co zarysowuje się w proroctwie Symeona: On jest dany jako Znak Sprzeciwu. Będą bić w Niego wszyscy, oprócz Niepokalanej. Oto dramat spotkania człowieka z Bogiem, spotkania z Miłością, która jednak wszystko przezwycięży, ale przez Krzyż. Dzięki serdecznej litości naszego Boga, wschodzi Słońce, lecz już widać na Nim krew, bo On, Jezus Chrystus przyszedł do swoich, ale swoi Go nie przyjęli. W człowieku, szczególnie w chwilach udręki, pojawia się duch sprzeciwu, wówczas zadaje on Bogu pytanie - dlaczego?
   Maryja, Pełna Łaski, Umiłowana, a słyszy: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Odtąd Maryja mogła przeczuwać, co Ją czeka, lecz ani na chwilę nie wycofała swego Magnificat. Miecz przeszywający Jej duszę przyjmuje jako współlos z umiłowanym Synem. Maryja bowiem ma tylko jedną odpowiedź dla Boga, a jest nią miłość.
   Trzeba dać się Bogu prowadzić, jeśli tak trzeba - paschalną drogą Pana i nie bać się odrzucenia i wzgardy. Chodzi o to, aby Chrystus nie był dla człowieka znakiem sprzeciwu, lecz aby był nieskończenie Umiłowanym. Jest bowiem taka miłość, dla której nic nie jest za trudne, a Bóg bardzo pragnie każdego obdarować tą łaską.

Trud spotkania z Miłością
   Oto Wieczny i Nieskończony zwraca się ku istocie doczesnej i ograniczonej. Słowo Boga oczekuje odpowiedzi człowieka. Jeśli człowiek przyjmie dar zdolności miłowania, to potrafi dać Miłości właściwą odpowiedź, która jest jedynym sensem każdego istnienia. Ludzie od dwóch tysięcy lat, przez roku stałe nawroty, mają przed oczyma bezbronne Boskie Dzieciątko. Później mogą spotkać się z najgłębszym wyrazem Miłości w rozciągniętych na krzyżu ramionach Jezusa. Lecz Bogu, który nie ma miary w miłowaniu, i tego jeszcze było za mało. Aby pozostać pośród tych, których kocha, ukrywa się w odrobinie chleba. Jest obecny w milionach konsekrowanych Hostii, w niezliczonych katolickich kościołach, rozrzuconych po całym świecie. Człowieku, usłysz Jego pytanie: Co jeszcze mogłem dla ciebie uczynić? Opamiętaj się i zrozum, Bóg zamieszkał tu, na ziemi - dla ciebie!
   Wstrząsający jest sposób objawienia się i zwracania Boga ku człowiekowi. Majestat absolutnej miłości zaprasza i podnosi człowieka do niepojętej intymności. Tymczasem ograniczony duch ludzki zaczyna pojmować, że Bóg jest "Całkiem Inny", że jest rzeczowo i istotowo różny od świata, szczęśliwy w sobie i z siebie, i niewymownie wzniosły ponad wszystkim, co poza Nim istnieje (por. Sobór Watykański I, Sesja III, r. I). Jednocześnie człowiek zrozumiał ograniczoność miłości stworzenia i jej grzeszne odrętwienie. Stąd pojawia się głęboka wdzięczność dla Jezusa, który przychodzi i nie zraża się oporem człowieka, czyni wszystko, aby wydobyć go z ciemności, uwolnić z kajdan grzechu i uczynić dzieckiem Boga. Widzimy, że ten ogromny trud spotkania człowieka z Miłością Jezus wziął na siebie. A temu, kto zechce iść po Jego śladach, daje swoją Boską moc do wytrwania na obranej drodze.

Konieczność nawrócenia
   Walka z mocami ciemności wciąż przybiera na sile. Świat staje się coraz bardziej "bagnisty", łatwo wciąga słabych, zwłaszcza młodzież i dzieci, które choć ochrzczone, często nie są wychowywane w wierze katolickiej. Nie możemy winić za wszystko, bardzo zresztą toksyczne, media. Jeśli w środowisku rodzinnym dominuje mentalność tego świata - jest to wybór rodziców. A ten, kto wybiera grzech i z własnej woli staje się jego niewolnikiem, musi zebrać skutki swej decyzji. Zatem trzeba błagać Boga, aby dał człowiekowi czas na oczyszczenie z tych piekielnych śladów, które współczesna cywilizacja na nim pozostawia, zwłaszcza dlatego, że mamy tu do czynienia z grzechem zgorszenia najmniejszych, tych których Bóg powierzył serdecznej opiece ich rodziców. Oni przecież podczas chrztu św. zobowiązali się przed Bogiem do wychowania swego dziecka w wierze katolickiej. Już dzisiaj widać coraz więcej dramatycznych skutków pozornego chrześcijaństwa. W następnym pokoleniu najczęściej owocuje ono całkowitym zamknięciem się człowieka na sacrum, a często wręcz nienawiścią do Boga i ludzi.
   Każdy może zaobserwować dość liczną grupę dzieci i młodzieży otępiałej duchowo oraz upośledzonej umysłowo. A społeczeństwo zamiast usuwać przyczyny grzechu, milcząco przyzwala na ciągły wzrost siły rażenia środków masowego przekazu. Za to możemy usłyszeć o wzroście zapotrzebowania na leki psychotropowe, na psychologów i psychiatrów, bądź o budowie szpitala psychiatrycznego dla dzieci. Żyjąc w takim społeczeństwie bez zdecydowanego reagowania na zaistniałe przemiany, każdy w świetle wiary musi przyznać, że dramatyczne pytanie Pana Jezusa: Czy znajdę wiarę, gdy ponownie przyjdę? jest skierowane do niego.
   Konieczne zatem jest nawrócenie się wszystkich nas, bez wyjątku. Każdy w swoim zakresie ma coś do zrobienia - choćby nie zaniedbywanie dobra. Najważniejsze, aby patrzeć na swoje życie w świetle słowa Bożego. Nauka bowiem i tzw. "uczeni w piśmie" fałszywie nas uspokajają, a Biblia ostrzega zbawczo. Czas pomsty nie jest pustym wymysłem, są bowiem granice zła. Karę za odrzucenia Jezusa Chrystusa wymierzą złe siły, które człowiek sam uwolnił i "wykarmił". Coraz wyraźniej ujawniają się skutki grzechu. Zło może zniszczyć człowieka. Dramat polega na tym, że człowiek sam je wybrał, mimo przestróg Jezusa. Jezus o przebitym Sercu nie straszy, ale ukazuje prawdę i drogi ratunku. Zło w końcowej fazie swego istnienia z całą silą podejmuje atak na człowieka, by go zatracić. W tej sytuacji nie pomogą tylko ludzkie środki. Dziecko Boże, nawróć się i schroń w Sercu Pana!

Bóg jest naszą pomocą i siłą
   Niebo i ziemia będą oczyszczone, bo Jezus wszystko czyni nowym. Nabierzmy ducha, bo zbliża się nasze odkupienie. Prośmy Ducha Świętego, aby ożywił naszą wiarę w obecność Pana Jezusa pośród nas oraz wiarę w skutki Jego obecności. Dla chrześcijanina nie ma złej sytuacji, ponieważ jak poucza św. Paweł: Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Pan Jezus nie tylko człowieka zbawił i objawił mu Ojca, ale jeszcze objawił człowieka człowiekowi i dał mu poznać, że do wielkich rzeczy jest on stworzony.
   Chwała Panu, że jesteśmy Apostolstwem Modlitwy, które powstało z umiłowania Osoby Jezusa. Wiemy też, że nie ma słów, które oddałyby słodycz Jezusowego Serca oraz Imienia Jezus. Jednak przez praktyki modlitewne i życie słowem Bożym możemy Boga uwielbiać, tym samym poprawiać swoje życie, aby wciąż mocniej i głębiej trwać w Jego miłości.
   Jedna z praktyk modlitwy w ciągu dnia, związana z wymawianiem słów: Serce Jezusa lub Imienia Jezus, pomaga zachowywać w świadomości trzy momenty objawiania się Bożej Miłości: Wcielenie Syna Bożego - Ustanowienie Eucharystii - oraz Śmierć Krzyżową i Zmartwychwstanie. Każde z tych zbawczych wydarzeń, jako dzieło samego Boga, jest dla nas nieskończoną tajemnicą, którą możemy zgłębiać przez czytanie Pisma Świętego i kontemplację. Chodzi o to, aby w czasie rozlicznych, codziennych zajęć wypowiadać Imię Jezus lub Serce Jezusa jako najkrótszą i najpotężniejszą formę modlitwy. Prośmy z pokorą Matkę Najświętszą, Oblubienicę Ducha Świętego, aby towarzysząc nam w codzienności, uczyła nas, jak dawać się Bogu kształtować, by pełnić Jego wolę.
   W modlitwie tej chodzi przede wszystkim o postawę serca, o wielkie pragnienie poznawania i miłowania Boga ponad wszystko oraz oddawania Mu chwały. A do tego potrzeba uczyć się miłości bliźniego, jaką nakazuje nam Pan Jezus, mówiąc: Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem. Zauważmy, tu nie chodzi o jakąś miłość, bo Pan Jezus zaznacza: tak, jak Ja was umiłowałem, nie inaczej. Trzeba serdecznie prosić o zrozumienie tych słów.
   Niech nikt z nas nie przegapi faktu, że Jezus - jak sam powiedział - jest z nami i wszystko inne wobec tego faktu jest daleko, daleko mniej ważne.

  Notatki z rekolekcji