strona główna Medytacje
Wspomnienie
św. Teresy od Dzieciątka Jezus
- patronki AM
 

W dzień naszej Patronki, popatrzmy na nią jako na wielki dar Serca Pana Jezusa dla nas. Skłania nas do tego dzisiejsze życie pełne wyzwań i zmagań. Łatwiej nam będzie ze św. Terenią rozpoznawać znaki czasu. Wobec wielu problemów i cierpień ludzkich, widać niezwykłą aktualność przekazu duchowych rad i pouczeń a przede wszystkim świadectwa wiary tej wspaniałej dziewczyny - świętej Karmelu.

Jan Paweł II nauczał, że prosić o chrzest, to znaczy prosić o świętość. Dlatego słowa św. Tereni, dla każdego chrześcijanina mogą się stać ważne: "Choć jestem słaba i niedoskonała, jednak pragnę zostać świętą. Czuję zawsze tę samą zuchwałą ufność, że zostanę wielką świętą. Nie liczę bowiem na moje zasługi - gdyż nie mam żadnych, ale ufam Temu, który jest samą Świętością i Doskonałością. On to zadowalając się moimi słabymi wysiłkami, podniesie mnie do Siebie, a okrywając mnie swoimi zasługami, uczyni świętą".

Wzór świętości naszej Patronki nie jest tylko dla zamkniętych w klasztorze kobiet. Nie. Droga świętości Teresy jest dla każdego człowieka wiary. Jak pamiętamy, zachwycała ona wielu papieży, a Jan Paweł II, ogłaszając ją doktorem Kościoła, nazwał ją po prostu geniuszem, dlatego w drodze do świętości, może ona być wspaniałym wzorem dla wszystkich ochrzczonych.

Św. Terenia głęboko wierzy, że miłość Boga jest miłością miłosierną. Zatem zaufanie Bogu nie powinno mieć granic, a wszystko, co dotąd było uznane za przeszkodę w dojściu do Boga, zwłaszcza: ludzka słabość, brak cnót, a nawet grzech, może pomóc nam szczerze uznać własną nędzę i dostrzec w Bogu Ojcowsko-Macierzyńską Miłość.

Nasza Patronka z niezwykłym wyczuciem i wdzięcznością przyjęła dar Boga jakim jest dla nas wszystkich Matka Syna Bożego - pośredniczka łask - dana nam za Matkę. Swoje prośby zanosi do Boga przez pośrednictwo Najświętszej Dziewicy, tłumacząc, że: "Prosić Najświętszą Pannę, to nie jest to samo, co prosić Pana Boga. Ona wie dobrze, co robić z mymi pragnieniami, czy należy o nich mówić czy nie... Wreszcie, Ona najlepiej widzi, czy wysłuchanie mnie nie byłoby 'zmuszaniem' Pana Boga, czy nie przeszkadzałoby Mu uczynić w pełni Jego wolę". Ten sposób myślenia wypływał z jej dziecięcej delikatności w miłowaniu Boga i Maryi.

Ubóstwo Duchowe
Żeby na ziemi osiągnąć duchowe ubóstwo, człowiek musi pozwolić odebrać sobie wszystko. Św. Terenia nie robiła duchowych zapasów; żyła z dnia na dzień, jak małe dziecko niczego nie posiadające na własność, całkowicie zależne od rodziców. W ten sposób doskonale zobrazowała nam słowa Jezusa: Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego.

Mówiła: "Pan Bóg mógłby stworzyć sobie dusze tak doskonałe, że nie posiadałyby żadnej słabości naszej natury. Ale nie stworzył, bo On znajduje swą rozkosz w stworzeniach słabych i nędznych... Bez wątpienia, ma On w nich większe upodobanie!". Ubodzy duchem nie pokładają swej ufności w człowieku, a tym bardziej nie polegają na sobie. Wiedzą, że są mali, a ich przeszłość, chwila obecna i przyszłość jest w ręku dobrego Boga. Niczego nie przewidują na przyszłość, ale z wdzięcznością, jako dar dobrego Ojca przyjmują każdą chwilę życia i wszystko to, co ona ze sobą niesie.

Miłość Boga
Wielcy mistycy, znani św. Tereni, zdobywali miłość przez wytrwałe ćwiczenie się w doskonałości. Ona natomiast wybrała miłość jako drogę do doskonałości, bo jak już mówiliśmy uznała się za niezdolną do kroczenia drogą wielkich świętych. Dlatego miłość stała się fundamentem jej czynów. Mówiła: "Wielcy święci pracowali dla chwały Bożej, ale ja, która jestem tylko maleńką duszą, pracuję dla Jego przyjemności, dla Jego 'zachcianek' i byłabym szczęśliwa, mogąc znosić największe cierpienia, tak aby On, gdyby to było możliwe, nie wiedział o nich, i nie w tym celu, by Mu przysporzyć chwały - to byłoby zbyt piękne - ale aby tym wywołać uśmiech na Jego ustach... Dosyć jest takich ludzi, którzy chcą być pożytecznymi! Moim marzeniem jest być małą, 'nieużyteczną' zabawką w ręce Dzieciątka Jezus... Jestem 'kaprysem' małego Jezusa!...".

Nasza Święta wszystko to, co robiła, uważała za nic, ceniła tylko miłość, która była dla niej natchnieniem. Niezwykły jest heroizm w jej sposobie bycia, mówiła: "Pan Bóg, który nas tak kocha, ma dość zmartwienia z tego powodu, że musi zostawić nas na ziemi dla wypełnienia się czasu próby, byśmy Mu go dodawali jeszcze ciągłym powtarzaniem, że jest nam źle; przeciwnie, trzeba mieć zawsze taki wygląd, by On nie spostrzegł się, że cierpimy!"

Toteż podczas ćwiczeń pokutnych - przepisanych Regułą - "zmuszałam się do 'uśmiechu', aby Pan Bóg został niejako 'zmylony' wyrazem mojej twarzy i nie wiedział, że cierpię".

Wielka też była wspaniałomyślność Świętej. Jej źródłem było pragnienie wypełnienia woli Bożej. Mówiła, że zawsze jest zadowolona z tego, czego Bóg od niej żąda: "nie niepokoję się tym, czego On domaga się od innych i nie myślę, że mam więcej zasługi, ponieważ więcej ode mnie żąda. To, co Bóg ode mnie chce otrzymać, jest akurat tym, co mi się podoba i co wybrałabym, jeślibym miała możliwość". Dla niej liczyło się tylko wypełnianie woli Bożej z sercem przepełnionym miłością.

Nasza Patronka podkreślała konieczność starania się jedynie o miłość. Mówiła: "Nie trzeba pragnąć czynienia dobrze przez książki, poezje, dzieła sztuki... Och! Nie! Znając naszą bezsilność, należy ofiarować Bogu dzieła innych; w tym właśnie leży dobrodziejstwo wspólnoty Świętych, a nasza bezsilność nie powinna być dla nas nigdy powodem zmartwienia. Starajmy się jedynie o miłość.
Tauler powiedział: "Jeżeli kocham u św. Pawła wszystkie łaski, których mu Bóg użyczył, to wszystko to należy, z tego tytułu, tak samo do mnie, jak i do niego. Przez tę wspólnotę mogę być bogaty całym dobrem, które jest w niebie i na ziemi, w aniołach, świętych i tych, którzy kochają Boga".

Św. Terenia mówiła do swojej siostry: "Możesz uczynić tyle dobra co ja, a nawet więcej, przez 'pragnienie' czynienia dobrze i przez czyny najbardziej ukryte a spełniane z miłości, na przykład 'oddając małą przysługę, która cię bardzo dużo kosztuje'. Wiesz, że ja jestem uboga, ale Pan Bóg daje mi wszystko, 'w miarę' jak zachodzi tego potrzeba". Mówiąc o tym, Święta przytoczyła Pieśń duchową św. Jana od Krzyża:

Zawróć, gołębico,
Bo jeleń zraniony
Na wzgórzu wyłania się z cienia
Na powiew twego lotu szuka orzeźwienia.

"Widzisz tutaj, że Oblubieńca, Jelenia zranionego, nie pociąga wzgórze, tzn. czyny pełne blasku, lecz jedynie powiew lotu - żeby wywołać ten wietrzyk miłości, wystarczy zwykłe uderzenie skrzydła, akt prawdziwej miłości".


Urywki rozmowy św. Tereni z Panem Jezusem

- w formie poetyckiej, którą rozpoczęła od słów Pana Jezusa skierowanych do św. Gertrudy:


NAJUKOCHAŃSZY JEZU, PAMIĘTASZ!...
      
Córko moja, odszukaj moje słowa, tchnące największą miłością, zapisz je,
      strzegąc starannie jako relikwie i odczytuj często.
   Gdy przyjaciel pragnie w sercu przyjaciela obudzić wspomnienia pierwszych         chwil gorącej przyjaźni, mówi mu: Pamiętasz, co odczuwałeś, gdyś mi powiedział      pewnego dnia te słowa, albo: czy przypominasz sobie moje uczucia w tym czasie,       tego dnia, w takim miejscu?
      Słowa mojej miłości, które pozostały na ziemi, miej za najcenniejszą relikwię.
      Słowa te wyszły z mego najsłodszego Serca.
Pan Jezus do św. Gertrudy

Pamiętasz, o Panie, żeś rozkosze wszelkie
I niebieskie radości rzucił Ojca swego,
By za nędznych grzeszników ostatnią kropelkę
Krwi Przenajświętszej oddać Serca zbolałego?
   I do Maryi zstąpiłeś przeczystego łona,
   Gdzie wielkość Pana skryła dziewicza zasłona.
      O tym schronieniu jasnym,
      Drugim królestwie własnym
      Pamiętasz, o Panie!

Pamiętasz, o Panie, że wybrzeża inne,
Szafir, gwiazd brylantowych zdobny tysiącami
I księżyc srebrny cieszył Twe oczka dziecinne?
Ja często tam wybiegam moimi myślami...
   Dziecię, Twa dłoń maleńka ma wszechmocną siłę!
   Świat utrzymuje, życiem darzy bryłę.
      I o mnie też myślałeś,
      Opieką otaczałeś,
         Pamiętasz, Panie?

Pamiętasz, swym duchem nad stworzenia szczyty
Wzniesiony, odrzuciłeś mądrość tego świata.
Zapomniany pozostałeś, samotny, ukryty,
pracą Boskich rąk żyjąc przez swe młode lata.
   Mądrość, której bezmiary wieki tulą mrokiem
   Ukryłeś, utaiłeś przed śmiertelnych wzrokiem,
      Jak gdybyś nic nie umiał,
      Bo świat Cię nie rozumiał,
         Pamiętasz, Panie!

Pamiętasz, o Panie, że obcy na ziemi,
Ptak z nieba - Słowo Boga, nie miałeś schronienia.
Utrudzony kroczyłeś stopami krwawymi
Bez najmniejszej własności, bez żadnego mienia.
   O przyjdź do mnie, mój Jezu, złóż najświętszą głowę!
   Przyjdź! - na przyjęcie Twoje serce me gotowe!
      Jak na miękkim kobiercu
      Wypoczniesz w moim sercu -
         Ono jest Twoje!

Pamiętasz, o Panie, Promieniu mój złoty,
Jak czułością maleńkie darzyłeś dzieciny...
Nie skąp i memu sercu Twej Boskiej pieszczoty,
Złóż Boski pocałunek, a będę bez winy.
   Jak dziecię chcę do nieba iść niepokalana,
   Cnotami Cię radować jedynego Pana.
      Ty dzieciom otworzyłeś
      Królestwo - sam mówiłeś -
         
Pamiętasz, Panie?

Pamiętasz, gdyś Wędrowiec przy studni, strudzony
Siadł na skale, by spocząć, cieniem drzew spowity.
W łonie swym kryłeś miłości bezmiar niezgłębiony...
Stąd na Samarytankę dar spłynął obfity.
   Ach, Pielgrzymie spragniony, Tyś sam Bożym Darem
   I źródłem, które bije miłości bezmiarem!
      Tyś na to wytrysnęło,
      byś wszechświat ogarnęło
         Twym - Pójdźcie do mnie!

"O pójdźcie do mnie, biedne dusze zasmucone,
Wy, które pracujecie znojem obciążone!
Gdy trudy w sercu moim będą zatopione,
Źródłem dla was wytrysną, które ciężar zmieni!"

   Z tego źródła ja pragnę zawsze czerpać, Panie,
   daj mi się w nim pogrążyć - przez Twe zmiłowanie...
      O Źródło najłaskawsze,
      By z Ciebie czerpać zawsze,
         Idę do Ciebie.

Pamiętasz, o Panie, że często na wzgórze
Wstępowałeś na modły o słońca zachodzie...
Tam płynął wszechmiłości hymn Twój - a w purpurze
Słońce ostatnie blaski rzucało przyrodzie.
   Twą modlitwę powtarzam, pełna czci w pokorze
   Podczas świętej Ofiary i w każdej dnia porze.
      Do stóp Twych przytulona
      Śpiewam uszczęśliwiona,
         Pamiętaj, Panie!

Pamiętasz , o Panie, ten Boski Twój płomień,
Którym chciałeś zapalać serca, by jaśniały -
Tyś mnie wzbogacił hojnie i dał z niego płomień,
Będę go niecić, Panie, niech płonie świat cały!
   Święty niebios Płomieniu, wystarczy Twój atom,
   Byś swej mocy wszystkim Bożym światom!
      W dusz, serc mroczne odmęty
      Chcę nieść Twój ogień święty,
         Pamiętaj, Panie!

Pamiętasz, kiedy Twoje Serce Przenajświętsze
Z krzyża katuszy Pragnę - zawołało
ono wznieciło we mnie pragnienie największe -
Do apostolstwa me serce porwało.
   Im bardziej Twych płomieni pałam świętą żądzą,
   Tym mocniej chcę ratować dusze, które błądzą.
      Czuję ogień miłości,
      Żar świętej gorliwości,
         Pamiętaj, Panie!

Pamiętasz, gdy odchodząc z tej wygnańczej ziemi,
Nie chciałeś pozostawić nas tu sierotami;
Oddałeś się nam wszystek cudy największymi.
Uczyniłeś się więźniem i - zostałeś z nami!
   Ach Jezu, Twe więzienie to - jasny, przejrzysty
   Chleb wiary, w którym żyje pokarm wiekuisty!
      Pokarmem dnia każdego
      Duszy i serca mego,
         Jezu mój, to Ty!...

Tu przebywasz, mój Jezu, prawdziwy Bóg z nieba,
Mimo bluźnierstwa wrogów Sakramentu Twego.
I Ty, Boże Wszechmocny! - pod postacią chleba
Raczysz przychodzić do mnie, do serca mojego.
   O Hostio Najświętsza, Tyś Pana spowiciem!
   Ja nie swoim już żyję, ale Twoim życiem!
      Twe cyborium świetlane
      Tobie całe oddane -
         To ja, o Panie!

Jezu, jam Twój przybytek, świątynia żyjąca,
Więc spraw, by jej grzechowe brudy nie dotknęły!
Przyjdź do mej duszy! - jak łąka pachnąca
Czeka, dla Ciebie cnoty rozkwitły...
   Ach, jeśli się oddalisz, dolin Lilio biała,
   Z tęsknoty - nie jeden kwiat - zwiędnie łąka cała!
      O bądź w mym sercu cichym,
      Wonnym lilii kielichem
         Rozkwitłym, Panie!

Pamiętaj, o Panie, podczas ziemskiej drogi
Chcę za biednych grzeszników słać modły gorące!
Ofiary serca mego składać pod Twe progi
Wielkie, aby starczyły za całe tysiące!
   Jezu, i to za mało! O Szczęście Ty moje,
   By móc dosyć Cię kochać - daj mi Serce Twoje!
      Tego każdej godziny
      Pragnę, o mój Jedyny,
         Pamiętaj, Panie...