|
Tekst do medytacji (J 10, 11-18):
Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.
Pozostaję w opiece Boga
Jezus przedstawia się nam jako dobry Pasterz. Dla ludzi współczesnych Jezusowi, obraz ten był czytelny i bardzo wymowny, ponieważ na starożytnym Wschodzie król uważał siebie za pasterza, którego Bóg ustanowił. Miał on, zarządzając swymi podwładnymi, dbać o nich tak, jak pasterz troszczący się o swoje owce.
Benedykt XVI napisał: „Zgodnie z tym obrazem troska o słabych jest zadaniem sprawiedliwego władcy. Zatem można by przyjąć, że od samych początków obraz Chrystusa dobrego Pasterza jest Ewangelią o Chrystusie Królu, ułatwiającą zrozumienie królowania Chrystusa” (Jezus z Nazaretu, str. 229).
Starotestamentalny obraz Boga Izraela, jako Dobrego Pasterza, miał przygotować ludzi do tego, by zrozumieli mającego objawić się Jezusa i Jego działanie, gdy nastanie pełnia czasu. Tę rzeczywistość mamy dzisiaj przed oczyma. Ale pojawia się w niej zaskakujący, niesamowity wątek - jest nim podstawowa cecha Dobrego Pasterza. Otóż, ten Pasterz nie zostawia owcy na pastwę wilków, ale życie swoje oddaje za nią.
Pasterz za mnie oddaje życie
Jezus przez swoje przyjście na ziemię tłumaczy na ludzki język to, kim jest jako odwieczny Syn Ojca, od którego przyjmuje On swoje istnienie i swoje działanie. Jezus jest Człowiekiem całą istotą otwartym na Ojca, trwającym w Jego obecności i posłusznym Jego Woli. Wszystko, co jest w Nim, każda myśl i każde działanie są zawsze zwrócone ku Ojcu.
Pamiętamy Jezusa, jako dwunastolatka, który do Matki, odnajdującej Go po trzech dniach poszukiwań, powiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Jezus nie tylko zawsze pozostaje w najwyższym stopniu zaangażowany we wszystko, co należy do Ojca, ale mówi o sobie Ja jestem, bo wie, że jest Synem. Baltazar napisał o Nim: „Jego ja nie jest obiektem, wokół którego by się koncentrował, ale z gruntu jest modlitwą. To modlitwa: Abba! Ojcze!”.
Jezus wszystko przyjmuje od Ojca i ma głęboką świadomość, że Ojciec Go miłuje. Ta miłość wypełnia Jego Serce, dlatego jest ono czyste i posłuszne, a dziecięca ufność czyni Jezusa zdolnym do całkowitego ogołocenia siebie. O tę postawę chodzi Jezusowi, gdy mówi: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
Jezus oznajmia: Życie moje oddaję za owce. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Miłość sprawia, że wszystko, co czyni, jest wypełnianiem woli Ojca. Oddaje życie za owce, staje się Barankiem Bożym, który zmywa niewyobrażalną ohydę grzechu.
Zauważmy, jak Jezusowi zależy, aby dotarły do nas, kilka razy powtórzone przez Niego słowa: Życie moje oddaję za owce.
Znam owce moje, a moje Mnie znają
Jezus wywyższony na Krzyżu, wszystkich przyciąga do siebie. Jest Synem Jednorodzonym, ale chce mieć siostry i braci. Prosił: Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Pragnie, abyśmy i my z łaski byli tym, kim On jest z natury. Stąd: Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!
Jezus przychodząc na ziemię, połączył w sobie naturę Boską i ludzką, oddał za nas życie i jeszcze siebie dał nam na pokarm. Ustanawiając Najświętszą Eucharystię pokazał, że jest krańcowym przeciwieństwem egocentryzmu. Tutaj człowiek, uporczywie myślący o samorealizacji, staje w obliczu wszechogarniającej Miłości, która - rozdaje siebie.
Jezus zna mnie po imieniu i każdy z osobna jest dla Niego niezastąpiony. W języku biblijnym słowo znać można tłumaczyć jako wewnętrznie przynależeć. Owce należą do Pasterza, bo On oddaje życie swoje za nie, a one znają Jego głos i idą za Tym, który daje nowe życie.
Podkreślmy jeszcze najważniejsze słowa Jezusa w rozważanym tekście Ewangelii: Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Otóż to „wzajemne poznanie Ojca i Syna pozostaje w wewnętrznym związku z wzajemnym poznaniem pasterza i owiec. Poznanie wiążące Jezusa z Jego (owcami) znajduje się w wewnętrznym obszarze jedności poznania z Ojcem” (jw. str. 236).
Bóg jest miłością
Jezus wie, że nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz, bo nic nie może odłączyć nas od Jego Miłości. Mówi do Ojca: I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie!
Słowa Jezusa nie tylko objaśniają Jego działanie i bycie, ale posiadają moc sprawczą. Oto widzimy niebywałe działanie Boga, które przybiera dramatyczną formę poprzez fakt, że w Jezusie Chrystusie sam Bóg poszukuje zaginionej owcy, ludzkości cierpiącej i zagubionej. W śmierci Jezusa na krzyżu dokonuje się owo zwrócenie się Boga przeciwko samemu sobie, poprzez które On ofiarowuje siebie, aby podnieść człowieka i go zbawić - jest to miłość w swej najbardziej radykalnej formie. Spojrzenie skierowane na przebity bok Chrystusa, zawiera to, o czym mówi św. Jan i tytuł encykliki: Bóg jest miłością. Tu może być kontemplowana ta prawda. Wychodząc od tego, można definiować, czym jest miłość. Poczynając od tego spojrzenia, chrześcijanin znajduje drogę swego życia i swojej miłości.
Tę miłość przyjmujemy jako prawdziwy pokarm w Eucharystii. Ona włącza nas w akt ofiarniczy Jezusa i w dynamikę Jego ofiary. Starotestamentalny obraz zaślubin Boga z Izraelem staje się rzeczywistością w sposób wcześniej niepojęty: to, co było przebywaniem przed Bogiem, teraz, poprzez udział w ofierze Jezusa, uczestnictwo w Jego Ciele i Krwi, staje się zjednoczeniem. Mistyka sakramentu, której podstawą jest zniżenie się Boga ku nam, ma zupełnie inną doniosłość i prowadzi znacznie wyżej, niż mogłoby tego dokonać jakiekolwiek mistyczne uniesienie człowieka (por. Benedykt XVI, Deus caritas est, nr 12-13).
Pasterze owiec
Całą wypowiedź o sobie, jako o dobrym pasterzu, Jezus zaczyna od uroczystego: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. I dalej wyjaśnia. Ja jestem bramą owiec. W ten sposób Pan Jezus stawia pasterzom, którzy przyjdą po Jego odejściu, fundamentalny warunek, pasterzem zostaje tylko ten, kto wchodzi przez Jezusa - Bramę, bo ostatecznie tylko Jezus jest Pasterzem i wszyscy do Niego należymy.
Swoją władzę pasterską Jezus przekazał temu, kto umiłował Go „więcej niż inni”. Tylko temu, kto Go bardzo umiłował, powierza swoje baranki i owce. Przekazanie swojego urzędu zakończył, mówiąc do Piotra: Ty pójdź za Mną. Piotr już słyszał, że iść za Jezusem oznacza przyjęcie krzyża i gotowość do oddania własnego życia. I to oznaczały słowa Jezusa: Ja jestem Bramą.
Do wielkich rzeczy zostali stworzeni ci, których Jezus upatrzył sobie w swoim Sercu i wybrał. Podzielił się z nimi swoją władzą, mówiąc: Weźmijcie Ducha Świętego, którym grzechy odpuścicie, będą im odpuszczone, a którym zatrzymacie, będą zatrzymane. Cokolwiek zwiążą lub rozwiążą na ziemi, będzie związane lub rozwiązane w niebie.
Mijają wieki, a Bóg wciąż obdarza swój Kościół kapłanami, którzy jak Apostołowie wszystko porzucili dla Chrystusa i chcą tylko z Nim przebywać. Wpatrzeni w Niego, często zachwyceni, oddają się na służbę Bogu i ludziom. Dzięki nim świat poznaje przymioty Jezusa: czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. Nie szukają oni - niczego poza sobą - co mogliby ofiarować Bogu, idą posłusznie za głosem Ojca i poruszeniami Ducha Świętego, niosąc światu Jezusa.
Dlatego Kościół zawsze potrzebuje wiernych, którzy przez modlitwę podtrzymują utrudzone ręce kapłańskie - oddane jedynemu i wiecznemu Kapłanowi - wciąż wznoszące się do rozgrzeszania, błogosławieństwa i wysoko unoszące konsekrowane dary, aby nam rozdawać Ciało i Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa. Szkoda tylko, że niekiedy człowiek musi sam przeżyć brak kapłana, aby naprawdę docenić ten niezwykły dar Chrystusa dany Ludowi Bożemu.
Dobrze jest wiedzieć, że nie ma lepszego sposobu na okazanie Bogu wdzięczności za te niezwykłe dary - za Jego obecność pośród nas - niż modlitwa za Jego kapłanów, za tych których sam upatrzył sobie w swym Sercu i wybrał.
|