strona główna Medytacje
Maryja wskazująca drogę
 

   Sierpień to w polskiej pobożności miesiąc niemalże równie maryjny co maj. To miesiąc aż trzech świąt ku czci Matki Boskiej: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwany świętem Matki Boskiej Zielnej, Matki Boskiej Królowej i Matki Boskiej Częstochowskiej. Ponadto jest to miesiąc wspomnienia dwóch świętych zaangażowanych w szerzenie kultu Maryi - św. Bernarda z Clairveaux, jednego z najwybitniejszych ludzi Średniowiecza, i św. Maksymiliana Marii Kolbego.

   Jeśli maj tak w przyrodzie, jak i w liturgii Kościoła jest miesiącem zapowiedzi i obietnic, czasem bujnych początków życia, to sierpień jest okresem pierwszych dojrzałych owoców, miesiącem żniw (nie bez przyczyny od dawnego narzędzia żniwiarzy nasi dziadowie nazwali go sierpniem), dożynek i ciągnących na Jasną Górę pielgrzymek. To miesiąc wielkiego skwaru i trudu, ale też wielkiej radości z jego owoców.
   Jak wskazują święta maryjne jest to też miesiąc świętowania owoców w Jej życiu: Wniebowzięcie, tytuł Królowej i ta niezwykła cześć, jaką od wieków oddaje Jej nasz naród w Jej jasnogórskim wizerunku.

   To wielkie zrządzenie Opatrzności Bożej, że w centrum naszej pobożności maryjnej postawiona została jasnogórska ikona. Bóg dał ją nam jako klucz do właściwego kultu Maryi i zarazem jako wskazówkę owocności w naszym życiu. Ikona ta, jak zapewne wielu z nas czytało lub słyszało od przewodników, należy do ikon typu Hodegetria. To obco brzmiące słowo oznacza: wskazująca drogę. W istocie, jeśli wpatrzymy się w jasnogórski obraz, zobaczymy, że Maryja na lewej ręce niesie Jezusa, prawą zaś wskazuje na Niego.

   Te dwa gesty streszczają w sobie Jej posłannictwo i Jej pragnienia w stosunku do nas. Ona jest Matką Jezusa i przez Niego naszą Matką. Czujne Jej oczy, jak w Kanie Galilejskiej, widzą nasze potrzeby, nasze usychające nadzieje i więdnącą radość tak w wymiarze osobistym, jak też rodzinnym i narodowym. Jej usta powtarzają zawsze aktualne wezwanie: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie... Ono też jest zasadniczą treścią wszystkich Jej współczesnych objawień. Jest to nieustanne wzywanie do nawrócenia. Maryja wie, że Jezus jest drogą do prawdziwych, trwałych owoców we wszystkich dziedzinach życia. Szła tą drogą wraz z Nim i do niej nas zachęca.
   Nam jako jednostkom, rodzinom i jako narodowi zagrażają różne niebezpieczeństwa, ale są one niczym w porównaniu z tym największym, a jakby niezauważalnym - z zejściem z tej drogi, którą Ona nam wskazuje. Nasza historia, której symbolem jest oblegana i wielokrotnie atakowana Jasna Góra wraz z naznaczonym śladami zniszczeń wizerunkiem Maryi, uczy nas, iż wierność tej drodze jest gwarancją przetrwania. Maryja Jasnogórska jest dla nas drogowskazem do mądrości krzyża, która zawsze owocuje zmartwychwstaniem.
   Oby nasze maryjne maje - w postaci konstytucji, przyrzeczeń i postanowień, zawsze owocowały maryjnymi sierpniami, tak jak to było w roku 1920, kiedy to właśnie 15 sierpnia polskie wojska przełamały w bitwie warszawskiej sowiecką ofensywę i jak się to stało w roku 1980 przez podpisanie pamiętnych porozumień sierpniowych. Oby zawsze naszej maryjnej pobożności towarzyszyła maryjna wierność Jej Synowi.

Wniebowzięta
   Już któryś raz w roku Kościół stawia przed nami postać Maryi. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista, zwłaszcza dla nas, Polaków. Lecz to, co wydaje się oczywiste, nie zawsze jest takie. Pokryte jest bowiem patyną zwyczajów i tradycji. Tak jest z Maryją w naszym Narodzie; tak jest z uroczystością Wniebowzięcia. To wiązanie Maryi, tak mocne, zwłaszcza na naszych wsiach, z przyrodą choć piękne i kojarzące się także i mnie z pełnymi kłosami i bukietami ziół w kościele, może też Maryję przesłaniać. Nie chcę tu krytykować polskich zwyczajów i tradycji, ani podważać ludowej pobożności maryjnej. Wszystko to ma swoją wartość. Pragnę jedynie wskazać na niebezpieczeństwo spłycenia i zarazem przypomnieć to, co najprostsze i najważniejsze, a co zarazem stanowi źródło ludowego spojrzenia na Maryję.

   Chrześcijaństwo jest w swej istocie bardzo proste. Nie chodzi w nim o uczoność, ale przede wszystkim o szczerość i prostotę wobec objawiającego się w życiu Boga. Kiedy patrzymy na Maryję, widzimy szczerość i prostotę wobec Boga, która nazywa się wiarą. Św. Elżbieta podczas spotkania z Maryją wykrzykuje: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana (Łk 1, 45).

   Wpływ na kształtowany w nas obraz Maryi mieli także malarze i rzeźbiarze. Jednak Pismo Święte nie jest zainteresowane ludzkim pięknem Matki Bożej; interesuje je Jej Serce, Serce pełne wiary w Boga. Jest to wiara w Osobę i w słowo, które mówi Bóg.

   Widzimy to najlepiej w chwili zwiastowania. Ta młoda galilejska dziewczyna tuż przed zamążpójściem miała na pewno, jak każda dziewczyna w Jej wieku, plany i marzenia dotyczące przyszłego życia w rodzinie. I nagle w te zamierzenia wchodzi Bóg. Maryja dowiaduje się, że Bóg chce, aby została Matką Jego Syna. To nie tylko krzyżuje Jej plany, ale naraża Ją także na śmiertelne niebezpieczeństwo. Cudzołóstwo karano wówczas śmiercią. Ona jednak w swej prostej wierze wybiera wolę Boga. Czy było Jej łatwo to uczynić? To tak jakby rzuciła się w przepaść, nie widząc nikogo i wierząc jedynie w to, że ktoś Ją podtrzyma i że ta przepaść jest miłością Boga. Maryja doświadczyła tego w swoim życiu i swoim przykładem głosi to każdemu z nas.

   Wierzyć Bogu na słowo, wierzyć w Jego obietnice, rzucić się w przepaść Bożej miłości, która jest niepojęta, niezbadana - tego uczy nas Maryja. To przesłanie Maryi powtarza nam ustawicznie Ojciec Święty. Bóg jest jedynym Dawcą obfitego życia, a nie takiego, które trzęsie się z dnia na dzień o siebie. Bóg jest jedynym Dawcą życia szczęśliwego, które otwiera się na innych, które potrafi dawać i potrafi się cieszyć. Dlatego Maryja jest Matką Życia. Ewa - pierwsza matka - sprzeniewierzyła się swemu imieniu (Ewa znaczy dająca życie) i swemu powołaniu. W prefacji o Maryi śpiewamy: To, co Ewa straciła przez niewierność, Maryja odzyskała przez wiarę. Maryja przez wiarę zrodziła Życie - Jezusa Chrystusa i nadal, przez wiarę, rodzi prawdziwe życie w nas. Sami dobrze wiemy, ile pośród nas jest smutku i beznadziei, także pośród młodych; ile jest w życiu narzekania od rana do wieczora, przeklinania siebie i wszystkiego dookoła, ile jest życia w okowach śmierci.

   W uroczystość Wniebowzięcia Maryi świętujemy życie, którego nie pożarła śmierć, życie uwieńczone niebem, trudne, ale szczęśliwe i radosne. To życie jest dla nas jak przynoszone do kościołów zioła. Leczy nas ono ze zwątpienia, smutku, zapatrzenia w siebie i przywraca, może już zapomnianą, radość. Radość Maryi dociera do nas poprzez Jej Magnificat: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu Zbawcy moim... (Łk 1, 46nn).

   Magnificat to jednocześnie wyznanie wiary Maryi, Jej wyznanie wiary w Boga, który kocha i który człowieka nie opuszcza, rozciągając swoją opiekę na całe pokolenia. Maryja opowiada w Magnificat swoją historię i historię swego narodu. Trudna to historia, lecz jednocześnie jest w niej obecny Bóg ze swą miłością.

  ks. Stanisław Łucarz SJ