|
Więzi z innymi kształtują osobowość człowieka i leczą go. Pielęgnowanie więzi z Bogiem jest największą potrzebą człowieka. Modlitwę należy więc traktować jako „spotkanie, które tę więź umacnia”. „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś, dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 1-2). W tej miłości Ojca ma początek każda prawdziwa ludzka miłość.
Więzi międzyludzkie nadają kształt naszemu życiu
Każdy z nas ma niepowtarzalną osobowość, indywidualne cechy, zdolności i odrębną historię życia. W dużej mierze jest to rezultat relacji międzyludzkich, skutek wpływu spotkanych na drodze życia ludzi. Najmocniej odciskają się na osobowości człowieka relacje z jego rodzicami. Oni dali mu życie i zapoczątkowali jego rozwój osobowy przez swą bliskość, czułość i przez swe oddanie. Dlatego niezastąpiona jest ich rola w ukazaniu swemu dziecku więzi z Bogiem, czyli fundamentu zdrowych i dojrzałych relacji osobowych. Dziecko, które widzi, że jego rodzice są posłuszni Bogu w trudach codzienności, wzrasta w atmosferze zaufania i wzajemnego szacunku, a przede wszystkim w przekonaniu, że serce człowieka widzi lepiej i głębiej niż jego rozum. Patrząc na swych wierzących rodziców z czasem zrozumie, że wszystko jest łaską, a życie człowieka toczy się przed obliczem Boga, którego wola jest święta.
Z pewnością każdy z nas ma dobre więzi z ludźmi, których bliskość bardzo sobie ceni, a ceni nie tylko dlatego, że ludzie ci go kochają i przyczyniają się do jego wzrostu osobowego, ale po prostu dlatego, że są. Dojrzałość naszych relacji z nimi zależy przede wszystkim od tego, czy jesteśmy zdolni przyjąć ich jako dar od Boga - jako dar, który jest zadaniem.
Niech każdy z nas odpowie sobie na pytanie: Jaka jest moja relacja z bliskimi? Całkiem zrozumiałe jest to, że ciało, mieszkanie, samochód czy grób najbliższych wymagają pielęgnacji. Ile dla mnie znaczy relacja z bliską mi osobą, mogę ocenić po czasie, wysiłku i staranności, jakie wkładam w pielęgnowanie łączącej mnie z nią więzi. Pamiętajmy przy tym, że sam Jezus nam pokazał, jak należy miłować bliźniego.
Pewnie skłóceni małżonkowie udali się do swego duszpasterza i przy nim żona powiedziała do męża: „Gdybyś mnie tylko zauważał, wszystko lepiej by mi się w życiu ułożyło”. Tak, wystarczy zauważać się nawzajem i okazywać sobie szacunek. Jakże pomocne mogą okazać się słowa: „Pięknie nakryłaś stół”, „Ładnie dziś wyglądasz”, „Jestem z ciebie dumna” i tym podobne. Brak szacunku i miłości do innych stawia pod znakiem zapytania wiarę danego człowieka. Jego postawa jest anty-świadectwem i może stać się powodem zgorszenia dla innych, a zwłaszcza dla jego własnego dziecka, które przyrzekł (podczas jego chrztu) wychować w wierze.
Więzi międzyludzkie leczą
Przez piętnaście lat (1979-1994) prowadzano, w skali całego świata, badania naukowe, których celem było sprawdzenie, co najbardziej pomaga choremu w odzyskaniu zdrowia. Osiem wielkich studiów nad różnymi grupami etnicznymi doprowadziło do jednoznacznego wniosku: ludzie odizolowani od społeczeństwa 2-5 razy częściej zapadają na różne choroby i przedwcześnie umierają. Innymi słowy: najlepszym sposobem na zdrowie i długowieczność jest przebywanie w bliskości innych ludzi i utrzymywanie dobrych relacji międzyosobowych.
Boża oferta
Relacją szczególnego rodzaju, od której wszystko się zaczęło, jest miłość, jaką Bóg ma dla każdego z nas z osobna. On chce nawiązać osobistą więź z każdym; z każdym z nas stara się spotkać i z każdym z nas chce nieustannie się spotykać. W Piśmie Świętym są liczne przykłady takich starań Boga. Oto przykłady:
- Na pytanie Mojżesza: „Cóż mam odpowiedzieć, jeśli mnie zapytają, jakie jest Jego imię” - Bóg odpowiedział: „JESTEM posłał mnie do was” (Wj 3, 14).
- Serdeczną troskę Boga o człowieka prorok Izajasz wyraża pięknym zwrotem: „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś moim” (43, 1).
- O niezwykłej dobroci i czułości Boga prorok Ozeasz mówi: „Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (11, 4).
- Bożą ofertę nawiązania więzi z człowiekiem św. Jan ujmuje w słowa: „Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1).
Ewangelia ukazuje Boga jako Dobrego Pasterza. W Jezusie namacalnie doświadczamy przychylności Boga. Jesteśmy dziećmi Boga, a więc możemy uważać Go za swego Ojca. Jest to wspaniała prawda, jednak wielu ludzi niestety nie jest w stanie posłużyć się tym obrazem w odniesieniu do Boga. Przyczyna tego może być dwojaka: albo mają oni złe doświadczenia (związane z własnym ojcem) z okresu dzieciństwa, albo odniesienie do Boga pojęcia »ojciec« odbierają jako przeszkodę w - pożądanym skądinąd - dążeniu do samodzielności, niezależności, dorosłości.
Św. Jan, który tak bardzo podkreśla potrzebę więzi z Bogiem, jakże znamiennie rozpoczął swą Ewangelię: „Na początku było Słowo”. Słowo, dzięki któremu stajemy wobec głębi tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Stajemy przed niewyrażalną więzią łączącą Osoby Boskie. Jezus - wcielone Słowo - objawił nam Ojca i swoją z Nim więź, w którą pragnie nas wprowadzić. To jest właśnie piękne w chrześcijaństwie, że Bóg szuka kontaktu z człowiekiem - z każdym człowiekiem - i dąży do spotkania z nim. Znaczy to, że każdego z nas zna po imieniu i chce, abyśmy zwracali się do Niego jak do osoby najbliższej.
Modlitwa powinna być osobistym spotkaniem z Bogiem - spotkaniem, które umacnia więź z Bogiem.
Poproszę gorąco Boga o dar uwagi serca, aby presja codzienności nie górowała nade mną. Może się zdarzyć, że będę słyszeć słowa, które są interesujące, piękne, może nawet dobrze znane i modliłem się nimi, ale niestety przechodzą one tylko przez mój umysł, nie docierają do serca i nie przemieniają życia.
Psalm 139
(1-6; 14-19; 23-24)
Panie, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły,
widzisz moje działanie i mój spoczynek
i wszystkie moje drogi są Ci znane.
Choć jeszcze nie ma słowa na języku;
Ty, Panie, już znasz je w całości.
Ty ogarniasz mnie zewsząd
i kładziesz na mnie swą rękę.
Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza,
zbyt wzniosła;: nie mogę jej pojąć.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.
Oczy Twoje widziały me czyny
i wszystkie są spisane w Twej księdze;
dni określone zostały,
chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał.
Jak nie ocenione są dla mnie myśli Twe, Boże,
jak jest ogromna ich ilość!
Gdybym je przeliczył, więcej ich niż piasku;
gdybym doszedł do końca, jeszcze jestem z Tobą.
Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce;
doświadcz i poznaj moje troski, i zobacz,
czy jestem na drodze nieprawej,
a skieruj mnie na drogę odwieczną!
|