|
Wielkość Boga onieśmiela
Jak mam się zachować ja, grzesznik, wobec Tego, który jest Święty, a jednocześnie jest moim Ojcem?
Najpierw trzeba poczuć się ukochanym i obdarowanym przez Boga dzieckiem. A dziecko, gdy chce wyrazić swoje uczucia, nie wysila się na niezwykłe słowa. Wsłuchuje się w głos serca i serce mu podpowiada, co i jak ma powiedzieć swej kochanej mamie. Dziecko wyraża swe uczucia zwykłymi gestami i prostymi słowami.
Postawę dziecka wskazał swoim uczniom Jezus, gdy Go poprosili, aby nauczył ich modlić się. Powiedział: Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie (Mt 5, 8). Odtąd modlitwa ta - nazwana »Modlitwą Pańską« - stała się wzorem modlitwy człowieka do Boga. We wspólnocie Kościoła wciąż stajemy przed obliczem Boga wszechmogącego wyznając, że jest On naszym najlepszym Ojcem. A skoro Bóg jest naszym Ojcem, to my wszyscy - ludzie ochrzczeni - stanowimy jedną rodzinę dzieci Bożych.
W Bogu żyjemy!
Człowiek powinien często sobie uświadamiać, że wszechmocny Bóg Ojciec jest przy nim. Ta Jego obecność nie jest bierna. Bóg interesuje się wszystkim, co przeżywamy, co nas raduje lub boli. Tę niezwykłą prawdę św. Paweł głosił Ateńczykom: Bóg jest niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 27-28). Znaczy to, że Bóg jest niejako środowiskiem naszego życia. Podlegając różnym ograniczeniom, człowiek z trudem odbiera sygnały o tej cudownej bliskości Boga Ojca. Dopiero gdy podejmiemy trud, aby się wyciszyć, możemy wejść w głębszą modlitwę. Doświadczając bliskości Pana, możemy doświadczyć Jego zbawczej i kojącej obecności.
Modlitwa trwania przed Bogiem
Warunkiem doświadczenia bliskości Boga jest podjęcie wysiłku trwania na modlitwie mimo rozproszeń i niepokojów serca. Trwając na modlitwie wypełniamy polecenie Jezusa: Trwajcie w miłości mojej (J 15, 9). Wielu z nas doświadczyło, jak trudna jest taka modlitwa. Kiedy staramy się wiernie na niej trwać, kusiciel nam podpowiada, że to nie ma sensu, że to strata czasu. oczywiście nie wolno ulegać tej pokusie, ale ufnie, w duchu pokuty trwać na modlitwie. Czas pocieszenia przyjdzie - a kiedy i w jaki sposób, tego nie wiemy. Ale przyjdzie na pewno, jeżeli tylko będziemy cierpliwie trwać przy Panu - który jest obecny, choć ukryty.
Trwanie przed Bogiem na modlitwie, mimo oschłości, posiada wielką wartość. Bo jest wyrazem naszej miłości i ofiary; jest dowodem na to, że nie szukamy siebie ani pociech duchowych, ale samego Boga. Po prostu naśladujemy Jezusa, który pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił (Łk 22, 44). Nie należy też skracać modlitwy. Trzeba trwać na niej do końca - zrobić wszystko, by nie skracać czasu, jaki sobie wyznaczyliśmy na spotkanie z Bogiem. Kto nie trwa na modlitwie, ten rani Serce Jezusa. Uczniom, którzy zasnęli w Ogrójcu, czynił On wyrzuty: Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? (Mt 26, 40).
Modlitwa pełna pokory
Właściwą postawą człowieka wobec Najświętszego Boga i Jego majestatu jest pokora. Wyraża ona prawdę, że jesteśmy grzesznikami, którzy uniżając się oddają cześć dobroci i świętości Pana Boga. Św. Piotr mówi o potrzebie pokory: Bóg pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili (1 P 5, 5-7). Pokora powinna mieć miejsce zarówno we wzajemnych relacjach między ludźmi, jak i w naszej postawie wobec Stwórcy. W potocznym rozumieniu pokora kojarzy się z poniżeniem człowieka; nie dostrzega się jej wartości. Ale w świetle Ewangelii odkrywamy w niej postawę Jezusa - cichego i pokornego.. Im bardziej pokorna i dziecięca jest nasza postawa przed Bogiem, tym skuteczniej otwieramy się na Jego działanie.
Jezus swym uczniom polecił: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11, 29). Jedynie pokora daje wolność i pokój serca. Ludzie pyszni, zarozumiali wzbudzają zazdrość i rozsiewają niepokój - bo brakuje im usposobienia Jezusa.
Pokora i modlitwa to jakby dwie rodzone siostry. Im głębsza pokora, tym bardziej skupiona modlitwa; a im większa zarozumiałość, pycha, tym więcej roztargnień na modlitwie. Toteż każdy, kto staje przed obliczem Boga i wpatruje się w Osobę Jezusa pokornego, zanurza się w Jego pokornej miłości. Głębokie poczucie własnej bezradności nie jest przeszkodą, ale warunkiem, by jeszcze bardziej otworzyć się na działanie Ducha Świętego. Pokora pozwala człowiekowi rzucić się w ramiona Boga Ojca i przytulić się do Serca Jezusa.
Słowo Boże źródłem modlitwy
W dzisiejszej cywilizacji jesteśmy wprost zalewani powodzią słów bez głębszej treści. Czujemy się tym zmęczeni. Zagraża to naszej modlitwie. Rodzi się w nas bowiem przekonanie, że także na modlitwie trzeba zasypywać Boga mnóstwem słów. Tymczasem im więcej ich wypowiadamy, tym mniej w nich skupienia! Mniej świadomej decyzji, by kochać Boga całą duszą i ze wszystkich sił!
Co zrobić, by potokiem słów nie zniszczyć swej relacji z Bogiem? Odpowiedź jest jedna: trzeba się wyciszyć i wejść w modlitwę kontemplacyjną. Znaczy to, że trzeba pójść »w głąb«; ograniczyć ilość słów na modlitwie, a zadbać o jej jakość. Najlepiej czynić to opierając swą modlitwę na Słowie Bożym. Kościół naucza, że źródła modlitwy to: Słowo Boże, liturgia, cnoty wiary, nadziei i miłości (por. KKK 2662).
Z miłością powtarzać: Boże, Ojcze mój!
Jedną z propozycji modlitwy, która wyprowadza nas z płycizny duchowej, jest powtarzanie słów z Modlitwy Pańskiej. Pomagają one skupić się. Na przykład słowa: Ojcze nasz! Powtarzać te słowa należy tak długo, jaka jest potrzeba serca. Taka modlitwa pozwoli człowiekowi doświadczyć, co to znaczy być dzieckiem Bożym; wyciszy go wewnętrznie, rozjaśni jego umysł i rozraduje serce.
Modlitwa wewnętrznego skupienia niewątpliwie wpływa na nasze relacje z bliźnimi. Pogłębia w nas świadomość, że Bóg jest naszym Ojcem. Dzięki niej łatwiej akceptujemy zarówno siebie, jak i tych, z którymi na co dzień żyjemy. Modlitwa kontemplacji wpływa także na nasze dobre samopoczucie. Kto bowiem poczuje się zaakceptowany przez Boga, ten inaczej patrzy na historię swego życia, na cały świat. Wszystko będzie widział w Bogu. Pozwoli mu to osądzać wydarzenia i patrzeć na nie przez Chrystusa i z Chrystusem oraz pozostawać w Chrystusie.
PSALM 116(114-115)
Dziękczynienie uratowanego od śmierci
Miłuję Pana, albowiem usłyszał
głos mego błagania,
bo ucha swego nakłonił ku mnie
w dniu, w którym wołałem.
Oplotły mnie więzy śmierci,
dosięgły mnie pęta Szeolu,
popadłem w ucisk i udrękę.
Ale wezwałem imienia Pańskiego:
«O Panie, ratuj me życie!»
Pan jest łaskawy i sprawiedliwy
i Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi pełnych prostoty:
byłem bezsilny, a On mię wybawił.
Wróć, moja duszo, do swego spokoju,
bo Pan ci dobrze uczynił.
Uchronił bowiem moje życie od śmierci,
moje oczy - od łez,
moje nogi - od upadku.
Będę chodził w obecności Pańskiej
w krainie żyjących.
Modlitwa św. Jana Marii Vianney'a:
"Kocham Cię, o mój Boże, i moim jedynym pragnieniem jest kochać Cię aż do ostatniego tchnienia mego życia. Kocham Cię, o mój Boże, nieskończenie dobry, i wolę umrzeć kochając Cię, niż żyć bez kochania Ciebie. Kocham Cię, Panie i jedyna łaska, o jaką Cię proszę , to kochać Cię wiecznie...Boże mój, jeśli mój język nie jest zdolny mówić w każdej chwili, iż Cię kocham, chcę, aby moje serce powtarzało Ci to za każdym moim tchnieniem".
|