|
Przeczytaj WSKAZANIA DO MEDYTACJI - zamieszczone w Biuletynie nr 8 (12), s. 10.
Wprowadzenie do medytacji III
Boże, Ojcze światłości niebieskiej, posłałeś na świat swego Syna,
Słowo, które ciałem się stało, aby nam, ludziom się objawić.
Wylej teraz na mnie Twojego Ducha Świętego, abym w słowach, co od Ciebie płyną,
spotkał Jezusa Chrystusa, poznał Go głębiej, ukochał jeszcze żarliwszą miłością
i tak doszedł do chwały Twojego królestwa. Amen.
Enzo Bianchi
Zbliżmy się do niezgłębionej rzeczywistości Serca Boga, objawionej światu w Jezusie z Nazaretu. Słowo Boga stało się Ciałem. Odtąd Jezus - istota ludzka, w której mieszka cała Pełnia Bóstwa - jest pośród nas. Jego ludzkie słowa mają niewyobrażalną moc, wyrażają to, co jest nieskończone. Swoje działanie rozpoczął On od wezwania: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1, 15), a zakończył przykazaniem wzajemnej miłości.
Kontemplacja Jezusa
Osoba Jezusa wymyka się próbom ludzkiego zrozumienia. Aby zbliżyć się do Niego, trzeba pozostawić wszystko to, co jest tylko ludzkie: swoje postępowanie, sposób rozumowania, swoją wiedzę o Bogu i o sobie. Jezus wymaga otwarcia się na rozpoznawanie skutków Jego nowej obecności pośród nas. Mówi o sobie: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14, 6). Chodzi o to, że Jezus wprowadza nas w wymiar wieczny, nieskończenie przekraczający ludzkie horyzonty. Przemawia do nas językiem miłości i rozumie Go tylko miłość; dlatego uczynił nas zdolnymi do miłowania. Z Niego wypływają strumienie wody żywej (por. J 7, 37).
Jezus zrodził nas na nowo do życia. Wciąż ożywia zmysły duszy człowieka, karmi je i oświeca. Należy podkreślić, że jedynie ten, kto jest z Boga, słów Bożych słucha (J 8, 47). A gdy je wypełnia, płomień miłości rozpala jego serce i może on dostrzec nieskończoną, absolutną miłość Jezusa.
Człowiek jest stworzony do miłości i potrzebuje akceptacji, życzliwości ludzi, na których mu zależy. Dla każdego ważne jest to, że są ludzie, którzy dobrze mu życzą i go obdarowują - przede wszystkim sobą. Niestety, wielu z nas doznało bólu odrzucenia i braku miłości. Ale największy ból sprawia człowiekowi wykorzystanie i zdrada jego miłości. Patrzmy na Jezusa: Mimo że ludzie Go odrzucili, On pozostał wierny miłości, do końca ich umiłował (J 13, 2). Czynił dobro, rozumiał, przebaczał, pomimo doznanej wzgardy, goryczy zdrady i niezrozumienia ze strony przyjaciół. Pomimo udręki krzyża i poczucia opuszczenia przez Ojca, prosił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23, 34). Jego miłość płynie z bezgranicznego zaufania Ojcu, z wiary w Jego bliskość i pomoc. Tego zaufania nie potrafiła zniszczyć nawet śmierć; konając, wołał: Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha mojego (Łk 23, 46). Tę miłość Jezusa trzeba w siebie przejąć, aby stała się wzorcem i miarą naszej miłości. On bowiem prosi: Wytrwajcie w miłości mojej! (J 15, 9).
Tekst do medytacji
Hymn o miłości
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe (Kor 13, 1. 4-10).
Pozwól, aby te słowa osądziły twoją miłość do Boga i ludzi.
Przytul się do Jezusa, bądź uważny.
Czy pragniesz stawać się coraz bardziej podobny do Niego?
Powierz Mu swoje pragnienia. I uwielbiaj Go.
Wprowadzenie do medytacji IV
Jezus ośrodkiem Historii Zbawienia
Ewangelia świadczy o tym, że Jezus „wskazuje na własną niepowtarzalność: w Nim, w Jego osobie obecna jest tajemnica Boga, Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, s. 287). Jezus ukazywał Boga i Jego miłość do ludzi. W ich sercach rozpalał miłość - jako odpowiedź na uprzedzającą miłość Boga do człowieka.
Jezus jest inny niż Mesjasz, jakiego wyobrażali sobie Izraelici. Nie chciał obalić narzuconego im przez Rzymian porządku, choć wyrażał się o nim krytycznie. Nie był ascetą. Był Oblubieńcem. Przyjmował gościnę, przebywał z ludźmi i służył im. Nie dostosowywał się do sytuacji; był autentyczny - wolny. Był cały dla Ojca. Swym życiem świadczył o tym, że w Bogu jest ostateczna racja istnienia człowieka.
Ludzie doświadczali Jego głębokiej przyjaźni. Widzieli jak się oddalał, zwłaszcza nocą, by w odosobnieniu trwać na modlitwie i zatapiać się w kontemplowaniu Ojca. Jezus był na świecie, ale nie był ze świata. Piętnował małostkowość i bezduszność gorliwców. Z zadziwiającą odwagą łamał wymyślone przez nich tabu. Zarazem wiele wymagał od tych, którzy chcieli iść za Nim. Wymagał przede wszystkim posłuszeństwa i wiary w Niego - wiary, w której poznajemy swą zależność od Boga. Jedynie ta zależność zabezpiecza ludzką wolność. Trwanie w wierze i posłuszeństwie Jezusowi Chrystusowi prowadzi nas do nawiązania z Nim serdecznej więzi, do przyjaźni, jakiej doświadczali Apostołowie - do uczestnictwa w tajemnicy Boga-Człowieka.
Gdy Jezus nawiązywał do tradycji religijnej swego narodu, interpretował ją w sposób zaskakujący. Ludzką rzeczywistość zawsze ukazywał w Boskiej perspektywie i tylko w niej najlepiej jest zabezpieczone dobro człowieka. Gdziekolwiek się udał, uzdrawiał chorych i wypędzał złe duchy. Dla ludzi grzesznych był łagodny i wyrozumiały - przebaczał, był pełen miłości niosącej zbawienie. Żądał wiary i nawrócenia: Idź, a od tej chwili już nie grzesz (J 8, 11). Nawoływał do modlitwy i czujności. Nauczał z mocą, jak ten, kto ma władzę. Jezus bowiem jest Synem i wie, że Ojciec jest z Nim.
Jako Bóg, Jezus jest najbliżej człowieka, a jednocześnie jest niepojęty, wymyka się wszelkim próbom zrozumienia Go i ujęcia w choćby najlepsze opisy czy definicje. Nieogarniony, zaskakujący, zawsze inny i nieskończenie większy, niż jesteśmy zdolni pojąć. Pozwala się poznawać tylko przez miłość, której stawia warunek: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem (Mt 11, 29).
Jezus był na wskroś ludzki, oczekiwał przyjaźni i zrozumienia. Jego gniew w Świątyni ukazał, czym dla Niego jest świętość, a równocześnie uświadamia nam wyniesienie ludzkiego ciała. Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo (J 2, 19). Ludzie myśleli o murach, a Jezus mówił o świątyni swego Ciała. Ostrzega nas przed grzechem lekceważenia Jego słów. Człowiek bowiem nie zna mocy nieprawości. A Jezus wiedział, że ta moc zburzy nawet świątynię Jego Ciała. Mówił też o swym zmartwychwstaniu i o tym, że droga do zmartwychwstania prowadzi przez krzyż. Dzięki Jego męce i nasze ciała są świątyniami, w których mieszka Bóg.
Popatrz, jakże cenni jesteśmy w oczach Boga!
Tekst do medytacji
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie (Mt 10, 28-33).
|