|
Kościół głosi wielkie dzieła Boże
W styczniu 2010 r. przeżywać będziemy Epifanię, czyli uroczystość Objawienia Pańskiego. Wtedy w liturgii kontemplować będziemy nowo narodzone Dziecko - Bożą Dziecinę, a czynić będziemy to w towarzystwie składających Mu hołd pogańskich mędrców - magów. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że Epifania jest: ukazaniem się Jezusa jako Mesjasza Izraela, Syna Bożego i Zbawiciela świata. (...) Celebruje się w tym dniu pokłon oddany Jezusowi przez "mędrców" przybyłych ze Wschodu (Mt 2, 1). W tych "mędrcach", reprezentantach wyznawców sąsiednich religii pogańskich, Ewangelia widzi pierwociny narodów, które przyjmą Dobrą Nowinę zbawienia przez Wcielenie. Przybycie mędrców do Jerozolimy, by "oddać Królowi żydowskiemu pokłon", pokazuje, że szukają oni w Izraelu, w mesjańskim świetle gwiazdy Dawida, Tego, który będzie królem narodów. Ich przybycie oznacza, że poganie tylko wtedy mogą odkryć Jezusa i wielbić Go jako Syna Bożego i Zbawiciela świata, gdy zwrócą się do Żydów i przyjmą od nich obietnicę mesjańską, która jest zawarta w Starym Testamencie. Epifania ukazuje, że "wielu pogan wchodzi do rodziny patriarchów" i uzyskuje godność izraelską (KKK 528). We prefacji mszalnej w tym dniu usłyszymy: Dzisiaj w Jezusie Chrystusie, który jest światłością świata, objawiłeś wszystkim narodom tajemnicę naszego zbawienia. Gdy Syn Twój ukazał się na ziemi jako śmiertelny człowiek, obdarzyłeś nas na nowo udziałem w Jego nieśmiertelnej chwale. To "dzisiaj" urzeczywistnia się w Kościele i poprzez Kościół. Kościół nie może nie głosić Ewangelii, czyli pełni prawdy, jaką Bóg dał nam poznać o sobie samym. Ten wymóg głoszenia Ewangelii przypomniał nam dobitnie Jan Paweł II w swej encyklice Redemptoris missio (nr 5). Papież Benedykt XVI podczas audiencji 6 stycznia 2009 roku, komentując Ewangelię z tej uroczystości, powiedział: Ewangelia mówi, że Jezus przyszedł na świat w wielkim ubóstwie i w ukryciu. Św. Mateusz przytacza jednak opowieść o Mędrcach, którzy przybyli ze Wschodu, prowadzeni przez gwiazdę, by oddać pokłon nowo narodzonemu królowi żydowskiemu. Za każdym razem, kiedy słuchamy tej ewangelicznej opowieści, uderza nas wyraźny kontrast między postawą Mędrców a zachowaniem Heroda i Żydów. Ewangelia mówi bowiem, że po wysłuchaniu Mędrców Herod <> (Mt 2, 3). Reakcję tę można tłumaczyć na różne sposoby: Herod przestraszył się, ponieważ w tym, kogo Mędrcy poszukują, widział rywala dla siebie i swoich potomków. Natomiast kapłani i mieszkańcy Jerozolimy byli raczej zaskoczeni, jakby wyrwani z otępienia i potrzebowali czasu do namysłu. Izajasz przepowiedział przecież: <> (Iz 9, 5). Czemu Jerozolima jest zatem w konsternacji? Wygląda na to, że Ewangelista chce niejako zapowiedzieć, w jaki sposób najwyżsi kapłani i Sanhedryn odniosą się do Jezusa w okresie Jego publicznej działalności. Widać też wyraźnie, że znajomość Pisma i mesjanistycznych proroctw nie wszystkim pozwala otworzyć się na Chrystusa i Jego słowo. Przypomina się tu, że tuż przed męką Jezus zapłakał nad Jerozolimą, gdyż nie rozpoznała czasu swego nawiedzenia (por. Łk 19, 44). Dotykamy tutaj jednego z kluczowych punktów teologii historii: dramatu wiecznej miłości Boga w osobie Jezusa, który przyszedł <>. (J 1, 11). W świetle całej Biblii ta postawa wrogości, dwulicowości, bądź powierzchowności znamionuje każdego człowieka oraz <<świat>> - w sensie duchowym - kiedy zamyka się na tajemnicę prawdziwego Boga, wychodzącego nam na spotkanie z rozbrajającą łagodnością i miłością. Jezus, <> (por. J 18, 37) jest Bogiem miłosiernym i wiernym; pragnie królować w miłości i prawdzie, i prosi nas, abyśmy się nawrócili, abyśmy porzucili złe uczynki i zdecydowanie szli drogą dobra. <> w tym sensie jesteśmy wszyscy! Niech Panna Maryja, która z wiarą przyjęła Jezusa, pomoże nam nie zamykać serca na Jego Ewangelię zbawienia. Pozwólmy, by nas zdobył i przemienił Jezus, <>, Bóg, który do nas przyszedł, by nas obdarować pokojem i miłością.
Światło ze Wschodu i dary dla króla
Gdy będziemy przeżywać uroczystość Epifanii, znów stanie się nam bliskie doświadczenie człowieczeństwa i skrajnego ubóstwa Syna Bożego. Rozważając je, podobni będziemy do szczęśliwych królów - nazywanych tak zapewne pod wpływem tekstów liturgicznych: Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary (Ps. 72, 10). Złoto, kadzidło i mirrę! Znamy je dobrze z wystawnych polskich szopek w kościołach, prezentowanych w muzeach dzieł sztuki i czytanej w tym dniu Ewangelii. Symboliczne dary znowu czarują naszą wyobraźnię. Uroczystość ta przypomni nam odważnych ludzi szukających Prawdy, idących za światłem gwiazdy, którzy potrafili szukać narodzonego króla - i ofiarować Mu ze szczerego serca dary. Były one bardzo kosztowne - jak przystało na królewskie prezenty - i dobrze świadczyły o szczodrych ofiarodawcach. Dzisiaj wśród ludzi jest wielu takich, co nie mogą złożyć kosztownych darów: złota, kadzidła ani mirry. Mogą jednak dać Jezusowi najcenniejszy dar swego serca - miłość, trud dobrego życia i ubóstwa - i z pewnością mogą odczuwać przy tym radość szczodrych ofiarodawców! Zapewne w ostatecznym rozrachunku nie będzie to wcale bezwartościowy, ubogi dar! Taki dar niezamożnego człowieka, biednej rodziny, niebogatej wspólnoty i niezasobnego społeczeństwa z pewnością spodoba się Jezusowi, bo On zna każde serce i zna też wartość ubóstwa. Kiedyś On stał się dla nas ubogim człowiekiem! Dary magów - królów, choć drogie, pewnie przydały się Jezusowi i nie były bezużyteczne, symbolizowały przecież Jego królewskość, boskość i człowieczeństwo. Składane przez nas Jezusowi nasze skromne dary mogą okazać się też cennymi i symbolicznymi, podbijmy więc ich wartość hojnością naszego serca!
Podążać za gwiazdą wiary
Jezus objawiający się kiedyś królom, idącym do Niego za przewodem gwiazdy, objawia się także nam. Ale i my dzisiaj mamy też wiele sposobności do objawiania Boga naszym bliźnim, tym z którymi pracujemy, uczymy się, żyjemy na co dzień i spotykamy się w kościele na liturgii. Epifania - Uroczystość Objawienia Pańskiego przypomina, że Jezus nie tylko przyjmuje dary, ale także je rozdaje. Taki hojny jest Bóg! Ofiaruje nam najcenniejszy dar - daje nam siebie! Przed takim Bogiem pada się na twarz i oddaje Mu pokłon, pali kadzidło, składa dar serca, a wtedy On się objawia. On zawsze się objawia, gdy się Go szuka, gdy pyta o Niego i adoruje! Niech i tak będzie z nami i to nie tylko w tym czasie Epifanii, ale i w inne dni. Szybko przeminie liturgiczne wspomnienie Dziecka w żłobku ze znaną nam sceną głębokiego pokłonu magów, ale nadal trwać będzie czas objawiania się ludziom Boga, w Słowie, w Sakramentach świętych i wciąż będzie też trwać czas pomagania Bogu - choćby w ludziach biednych zagubionych czy szukających sensu swego życia.
Jezus chce żyć wśród nich i zostać rozpoznanym wszędzie. Jako dojrzali chrześcijanie i członkowie Apostolstwa Modlitwy pomóżmy Mu w tym naszą modlitwą i służbą. Zachętą niech będą dla nas słowa św. Leona Wielkiego, papieża: W tym dążeniu wszyscy powinniśmy dopomagać sobie wzajemnie, aby w królestwie niebios zabłysnąć jak synowie światła, a zdobywać je trzeba czystą wiarą i dobrymi czynami.
|