strona główna Kult Serca Bożego

Troszczyć się o życie
ukryte z Chrystusem w BOGU

 

Bóg zaufał człowiekowi. Obdarował go swoim życiem i powierzył mu troskę o jego stały rozwój. Kościół jak czuła matka pochyla się nad każdym wierzącym i prosi go, by zatroszczył się o rozwój życia ukrytego z Chrystusem w Bogu (por. Kol 3, 3). Czyni to szczególnie w Wielkim Poście, przypominając, że życie nosimy w naczyniach glinianych (2 Kor 4, 7), że przez grzech można to życie Boże utracić (zob. KKK 1420).
Jezus jest lekarzem naszych dusz i ciał. Chce, by Kościół mocą Ducha Świętego, przez sakrament pokuty, kontynuował Jego dzieło uzdrawiania i zbawiania ludzi (zob. tamże 1421). Spróbujmy zgłębić nieco tajemnicę tego sakramentu, w którym dokonuje się duchowe uzdrowienie - zbawienie człowieka.

Sakrament nawrócenia
Kościół, chcąc przybliżyć wiernym tajemnicę, jaka się dokonuje w sakramencie pokuty, nadaje mu kilka określeń. Najpierw nazywa go sakramentem nawrócenia, "ponieważ urzeczywistnia w sposób sakramentalny wezwanie Jezusa do nawrócenia, drogę powrotu do Ojca, od którego człowiek oddalił się przez grzech" (KKK 1423).
Potrzeba nawrócenia wynika stąd, że człowiek odwrócił się od Boga jako swego Ojca. Przez to Go znieważył i odrzucił od siebie Jego miłość - wzgardził Bogiem. Toteż nawrócenie jest drogą powrotu do Ojca. Jest procesem odwracania się od swego »ja« i kierowania się ku Boskiemu »Ty«, czyli ku Ojcu i Synowi, mocą Ducha Świętego. To Duch Święty na nowo rozlewa w sercu miłość Bożą, od której człowiek się odwrócił przez nieposłuszeństwo świętej woli Ojca.
Nic dziwnego, że wszystkie działania, jakie Kościół podejmuje w Wielkim Poście (misje, rekolekcje, dni skupienia, katechezy itp.) zmierzają do nawrócenia wiernych, czyli pogłębienia ich więzi ze wspólnotą Kościoła, "któremu, grzesząc, zadali ranę" (KKK 1422). Żaden człowiek nie zdoła się nawrócić o własnych siłach. Jedynie moc Boża, dana Kościołowi w sakramentach świętych, sprawia, że chrześcijanin może odrzucić grzech i otworzyć się na ofiarowane mu życie Boże.
II Sobór Watykański naucza: "wszyscy uczniowie Chrystusa, trwając na modlitwie i chwaląc wspólnie Boga, sami siebie mają składać jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, na całej ziemi głosić świadectwo o Chrystusie" (Lumen gentium, 10). Jedynie autentyczne nawrócenie może sprawić, że chrześcijanin stanie się "ofiarą żywą, świętą i miłą Bogu"; że będzie zdolny zerwać z grzechem i przybliżyć się do Boga jako źródła życia i miłości.

Sakrament pokuty
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że sakrament nawrócenia nazywa się też sakramentem pokuty, "ponieważ ukazuje osobistą i eklezjalną drogę nawrócenia, skruchy i zadośćuczynienia ze strony grzesznego chrześcijanina" (tamże, 1423).
Słowo »pokuta« nie brzmi przyjemne ani w uszach, ani w sercu człowieka małej wiary. Kojarzy mu się raczej z czymś przykrym, z czymś, czego należy unikać, bo przeszkadza w czerpaniu pełnymi garściami z przyjemności tego świata.
Tymczasem prawda jest taka, że im bardziej czerpiemy z tych pozornych źródeł życia, tym bardziej czujemy się rozczarowani i nieszczęśliwi. Świadczy o tym fakt, że miliony ludzi popada w niewolę grzechu.

Pokuta to proces powrotu do Boga. Niezbędna jest gotowość do podjęcia trudu walki ze złem, które ma swe siedlisko w sercu człowieka. Do tej walki zachęca nas Apostoł: Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12, 21). Ludzie nieraz się skarżą, że są słabi i nie potrafią oprzeć się fali zła, że jego moc przerasta ich siły, że pokusa i ataki złego ducha są zbyt mocne, by mogli się im oprzeć, że Bóg nie daje im odpowiedniej łaski. Ale Słowo Boże zapewnia: Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób, abyście mogli przetrwać (1 Kor 10, 13).
Bóg jest dobrym i miłującym nas Ojcem. Jeżeli dopuszcza na nas pokusy, to nie dlatego, że się o nas nie troszczy, ale dlatego, że chce wypróbować naszą miłość i wierność. Nie dopuści więc do tego, by doznawane przez nas pokusy były ponad naszą wytrzymałość. Zawsze wskaże nam, jak wyjść z ciemnego tunelu pokus i kroczyć drogą Jego światłości. Chrześcijanin podobny jest do sportowca, który chcąc zwyciężyć w zawodach, musi trenować. Pokusy niejako zmuszają go do walki duchowej i do treningu. A osiągnięte zwycięstwo staje się zapłatą za trud zmagania się ze złem. O tym zmaganiu się i udziale w zawodach pięknie pisze św. Paweł: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego (2 Tm 4, 7-8).

Problem jest w tym, że w czasie tej walki duchowej często zapominamy, że Pan jest z nami, że nie zostawia nas samych, że nigdy nie skąpi nam swej łaski. Zapominamy, że jesteśmy - podobnie jak niegdyś Izraelici - w drodze do Ziemi Obiecanej. Ale naszą Ziemią Obiecaną jest nie ojczyzna doczesna, ale Bóg Ojciec, Jezus Odkupiciel i Duch Święty.
Chrześcijanin, podobnie jak biblijny syn marnotrawny, decydując się na powrót do domu, może mieć pewność, że spotka się z serdecznym przyjęciem przez Ojca. Temperatura Jego miłosierdzia jest tak wysoka, że spłonie w niej wszelkie zło, wszelki grzech. Pokuta zawsze kończy się uściskiem Ojca, który zanurza pokutującego w miłosierdziu i daje mu udział w swym Boskim szczęściu.

Sakrament spowiedzi i przebaczenia
Jezus - poprzez swego Namiestnika Jana Pawła II - głosi wiernym, że sakrament nawrócenia nazywa się także "sakramentem spowiedzi, ponieważ oskarżenie - spowiedź z grzechów przed kapłanem jest istotnym elementem tego sakramentu. Sakrament ten jest również 'wyznaniem', uznaniem i uwielbieniem świętości Boga oraz Jego miłosierdzia wobec grzesznego człowieka.
Nazywa się go sakramentem przebaczenia, ponieważ przez sakramentalne rozgrzeszenie, wypowiedziane słowami kapłana Bóg udziela penitentowi 'przebaczenia i pokoju'" (tamże, 1424).
W sakramencie spowiedzi chrześcijanin spotyka się z miłosierdziem Boga. Spowiada się Bogu Wszechmogącemu i miłosiernemu; oskarża się ze swoich grzechów; żałuje za nie; uznaje swoje winy, a zarazem otwiera się na działanie Boga; uwielbia Jego świętość; otrzymuje Jego przebaczenie i pokój serca.

Dziś w krajach dotąd chrześcijańskich, na skutek procesu laicyzacji, nie dostrzega się potrzeby przyjmowania sakramentu spowiedzi. Częste są natomiast spotkania z psychologiem czy psychiatrą, czyli z człowiekiem-fachowcem, który ma zastąpić rolę spowiednika. Tymczasem jedynym lekarzem duszy jest Bóg.
Tylko ten zdoła docenić, czym jest sakrament przebaczenia, kto uzmysłowi sobie cenę, jaką zapłacił Chrystus-Arcykapłan - nabył nas On sobie za cenę własnej krwi (zob. Dz 20, 28).

Sakrament pojednania
"Nazywa się go sakramentem pojednania, ponieważ udziela grzesznikowi miłości Boga przynoszącej pojednanie: Pojednajcie się z Bogiem (2 Kor 5, 20). Ten, kto żyje miłosierną miłością Boga, jest gotowy odpowiedzieć na wezwanie Pana: Najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim" (Mt 5, 24; tamże, 1424).

Warunkiem koniecznym pojednania się z Bogiem jest gotowość pojednania się z bliźnimi. Pojednanie w poziomie, czyli w relacjach międzyludzkich, jest niezbędne, by nastąpiło pojednanie w pionie: człowiek - Bóg.
Oby Wielki Post był dla nas czasem, w którym - dzięki sakramentowi pojednania - przeżyjemy kolejne, głębokie nawrócenie i zacieśni się nasza więź przyjaźni z Bogiem.

  ks. Tadeusz Chromik SJ