strona główna Kult Serca Bożego

Czas usilnego
szukania Boga

 

Wychowywać serce do miłowania Boga
"Dla każdego chrześcijanina - naucza Benedykt XVI - Wielki Post to duchowa pora sprzyjająca usilniejszemu szukaniu Boga poprzez otwieranie serca Chrystusowi. Św. Augustyn powiedział, że nasze życie jest próbą zaspokojenia pragnienia, by zbliżyć się do Boga, by pozwolić Bogu wejść w nasze istnienie. Okres Wielkiego Postu pobudza nas do usuwania 'z naszych pragnień korzeni próżności', aby wychowywać serce do pragnienia, czyli miłowania Boga. Trzeba nam pragnąć prawdziwego życia, miłości i prawdy.
Jak przekonująco brzmi zatem wezwanie Jezusa, przytoczone przez ewangelistę Marka: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1, 15). Szczere pragnienie Boga każe nam odrzucić zło i czynić dobro. Takie nawrócenie serca jest przede wszystkim bezinteresownym darem Boga, który stworzył nas dla siebie oraz odkupił nas w Jezusie Chrystusie: nasze prawdziwe szczęście polega na trwaniu w Nim. Z tego też powodu On sam uprzedza swoją łaską nasze pragnienie i widzi trud nawrócenia" (audiencja generalna, Środa Popielcowa 21.02.2007).
Człowiek może szukać Boga, otwierać swe serce Chrystusowi oraz przyjmować Jego zbawczą miłość dlatego, że Bóg pierwszy go umiłował i pierwszy go szuka. Chrześcijanin jest człowiekiem, którego Jezus - Dobry Pasterz już znalazł i przygarnął do swego Serca.

Nawrócenie uznaniem swej zależności od Boga
"Nawrócić się - głosi Papież - to znaczy szukać Boga, iść razem z Bogiem, ulegle przyjmować wskazania Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Nawrócić się nie znaczy podjąć trud samorealizacji; człowiek nie jest bowiem budowniczym swojego wiecznego przeznaczenia. To nie my uczyniliśmy samych siebie [...].
Nawrócenie polega na tym, by uznać w sposób wolny i z miłością, że zależymy we wszystkim od Boga, naszego prawdziwego Stwórcy, że zależymy od miłości. Nie jest to uzależnienie, lecz wolność. Tak więc nawrócić się znaczy nie gonić gorączkowo za osobistym sukcesem - bo jest to rzecz przemijająca - lecz rezygnując z wszelkiego ludzkiego poczucia bezpieczeństwa, z całą prostotą i ufnością iść za Panem, tak aby Jezus stał się dla każdego, jak mawiała bł. Matka Teresa z Kalkuty, 'moim wszystkim we wszystkim'. Ten, kto Mu ulega, nie boi się stracić własnego życia, ponieważ On umiłował nas na krzyżu i wydał za nas samego siebie. I właśnie tracąc z miłości własne życie, odnajdujemy je" (Tamże).
Dziś modne są takie hasła, jak »wolność» i »demokracja«. Lansuje się niczym nie skrępowaną wolność, a zarazem odrzuca wszelką zależność - nawet tę najpiękniejszą: zależność od Boga, który jest Miłością. Jednak serce ludzkie nie znosi pustki. Toteż ten, kto zamyka się na Boga i chce osiągnąć szczęście o własnych siłach, w rezultacie uzależnia się, a nawet staje się niewolnikiem swych słabości. Przestaje służyć miłującemu go Bogu, a hołduje różnym pożądliwościom.

Bóg w krzyżu objawia swą miłosierną miłość
"Krzyż stanowi ostateczne objawienie miłości i Bożego miłosierdzia również dla nas, ludzi współczesnych czasów [...]. Bóg jest miłością, a Jego miłość jest sekretem naszego szczęścia. Żeby jednak dotrzeć do tej tajemnicy miłości, nie ma innej drogi jak zapomnienie o sobie, dar z siebie, droga krzyża. Jeśli kto chce pójść za Mną - mówi Pan - niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mk 8, 34). [...]. Modlitwa, post i pokuta, uczynki miłosierdzia względem braci stają się zatem duchowymi ścieżkami, które umożliwiają powrót do Boga, w odpowiedzi na ponawiane wielokrotnie wezwania do nawrócenia" (Tamże).

"Miłość jest sekretem naszego szczęścia" - uczy Papież. Trzeba niemałej wiary, by przyjąć, że droga do miłości prowadzi przez krzyż. Sprawdzianem miłości jest zgoda na przyjęcie cierpienia za osobę umiłowaną. Św. Paweł głosi: Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5, 8). Taką właśnie miłość objawia nam cierpiący Jezus. Kontemplacja Jego drogi krzyżowej uzdalnia nas do niesienia swego życiowego krzyża i do naśladowania Boskiego Mistrza.

Teraz jest czas zbawienia
"Jedynie Chrystus potrafi przemienić każdą grzeszną sytuację w nowe wylanie łaski. Dlatego właśnie nabiera głębokiego sensu duchowego Pawłowe wezwanie, skierowane do chrześcijan w Koryncie: 'W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem', a także: 'Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia' (2 Kor 5, 20; 6, 2). Joel mówił o przyszłym dniu Pana jako o strasznym dniu sądu, podczas gdy św. Paweł - nawiązując do słów proroka Izajasza - mówi o 'czasie upragnionym', o 'dniu zbawienia'. Przyszły dzień Pana stał się naszym »dziś«. Krzyż i zmartwychwstanie Chrystusa przemieniły straszny dzień w dzień zbawienia. Ten dzień jest teraz" (Tamże).

Powyższe słowa Ojca Świętego ukazują nam zbawczy trud Jezusa. Ludzkim umysłem nikt nie zdoła tego pojąć. Odkupiciel bowiem człowieka tak gorąco pragnął pojednać nas z Ojcem, że siebie wydał na śmierć krzyżową. W porywie miłości swego Serca złożył siebie Ojcu w ofierze (por. J 17, 19). Jezus Chrystus nie tylko całkowicie zawierzył się Ojcu, ale mocą swej ofiary przemienił naszą sytuację. Wyrwał nas z ciemności grzechu i dał nam szansę powrotu do źródła życia i łaski. Tym samym zmienił bieg historii ludzkości. Już nie grozi nam zagłada. Każdy człowiek otrzymał bowiem moc, by zanurzyć się w bezgranicznym miłosierdziu Boga Ojca. Z tej racji teraz jest czas upragniony i teraz już świętujemy dzień zbawienia.

Oczyszczenie przez modlitwę, post i jałmużnę
"[...] post i inne praktyki wielkopostne uważane są w tradycji chrześcijańskiej za duchowy 'oręż' do walki ze złem, z przewrotnymi pasjami i nałogami [...]. Dzieła miłosierdzia: jałmużna, modlitwa i post wraz z każdym szczerym wysiłkiem nawrócenia zyskują swój najwyższy sens i wartość w Eucharystii, będącej centrum i szczytem życia Kościoła oraz dziejów zbawienia" (Tamże).
Kto szczerym sercem wpatruje się w Osobę Jezusa, ten bez trudności przyjmie za swoją Jego »metodę« i oręż walki ze złem. A tym orężem są właśnie jałmużna, modlitwa i post. One są sprawdzianem autentycznego nawrócenia, które umacnia się przez częsty udział w Eucharystii.

Bóg kocha i pozwala się zranić
"Pan nosi swe rany po wieczność. On jest Bogiem zranionym; pozwolił się zranić z miłości do nas. Rany są dla nas znakiem tego, że On nas rozumie i że z miłości do nas pozwala się zranić. Jakże często tych Jego ran możemy dotykać w dziejach współczesnych! On bowiem dla nas wciąż na nowo daje się ranić. Jakże mocno zapewniają nas te rany o Jego miłosierdziu i jakże wielkim są dla nas pocieszeniem! Jaką pewność nam dają co do tego, kim On jest: naszym Panem i naszym Bogiem! I jakże bardzo nas zobowiązują, abyśmy i my pozwalali się zranić dla Niego" - powiedział Ojciec Święty Benedykt XVI (homilia wygłoszona w Niedzielę Miłosierdzia Bożego 15.04.07).

Powierzać się trosce Boga
"Boże miłosierdzie towarzyszy nam każdego dnia. Aby je dostrzec, wystarczy wrażliwe serce. Za bardzo zwykliśmy koncentrować się jedynie na codziennym trudzie, na który jako synowie Adama zostaliśmy skazani. Kiedy jednak otwieramy nasze serce, to choć wciąż absorbuje nas codzienność, dostrzegamy nieustannie, jak dobry jest dla nas Bóg; jak bardzo troszczy się o nas, nawet w najdrobniejszych sprawach, pomagając nam w ten sposób osiągnąć rzeczy wielkie" (Tamże).
To nie ja, człowiek, usilnie szukam Boga, ale to Jezus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały usilnie szuka mnie. Zaufam Mu, pozwolę się odnaleźć i z radością przylgnę do Jego Boskiego Serca.

  ks. Tadeusz Chromik SJ