strona główna Kult Serca Bożego

Chrystus żywą nadzieją świata

 

Zagrożenia nadziei
   To nie przypadek, że Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił encykliki, których treścią jest: jednej - miłość, a drugiej - nadzieja. Te dwie cnoty, dane nam przez Boga, są dziś przez wielu chrześcijanin odrzucane. W codziennym życiu bowiem miejsce miłości zajmuje niszcząca nienawiść. Świat staje się brutalny i nieludzki. W miejsce pokoju wkracza terroryzm. Nawet ludzie wierzący w Boga nie pokładają swej nadziei w Nim. Chrześcijanie nie dają świadectwa, że są uczniami Chrystusa. W ich zachowaniu nie widać ewangelicznej radości. Te problemy dostrzega Ojciec Święty. Jako duszpasterz całego Kościoła ukazuje wiernym drogę wyjścia z tego impasu. Apeluje, by przez nową ewangelizację zmieniać oblicze ziemi.

Wcielać w życie orędzie nadziei
   Papież w homilii wygłoszonej w Nowym Jorku, w katedrze św. Patryka (19.04.2008), powiedział: "Prawdziwe życie - nasze zbawienie - znaleźć można jedynie w pojednaniu, w wolności i miłości, które są bezinteresownymi darami Boga. Oto orędzie nadziei, jakie mamy głosić i wcielać w świecie, na którym egocentryzm, chciwość, przemoc i cynizm tak często zdają się dławić wzrost łaski w sercach ludzi".

   Celem pielgrzymki Benedykta XVI do Ameryki było obudzenie w sercach jej mieszkańców wiary i ożywienie nadziei przez ukazanie Chrystusa jako Tego, który nie tylko przynosi informację o Bogu, ale daje moc, dzięki której człowiek może doświadczać, że jest Jego dzieckiem. Pilnym zadaniem chrześcijan jest otworzyć się na dar nadziei, której Stwórca pragnie nam udzielić.
   Słowa Papieża odnoszą się nie tylko do mieszkańców Ameryki. Nurt sekularyzmu zagraża także Europie i może zniszczyć nasze życie wiary. Czyż nie spotykamy się z aktami przemocy, cynizmu i wulgaryzmu i w naszym kraju? Owemu nurtowi ulegają przede wszystkim ludzie małej wiary. Także wielu z nas nie zawsze pokłada nadzieję w Bogu i nie zawsze świadczymy o tym, że jesteśmy uczniami Jezusa. Na nasze myślenie i postawy wywierają presję mass media. Wielu ludzi staje się zakładnikami reklamy, wielu ulega różnym formom manipulacji. Rozmywają się kryteria prawdy i uczciwości, a czystość i wierność małżeńska uznawane są za anachronizmy, niepasujące do laickiej wizji życia.

Chrześcijanin człowiekiem nadziei
   Papież w encyklice o nadziei pisze: "Nie powinniście się smucić, 'jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei' (1 Tes 4, 13). Także tu jawi się jako element wyróżniający chrześcijan fakt, że oni mają przyszłość: nie wiedzą dokładnie, co ich czeka, ale ogólnie wiedzą, że ich życie nie kończy się pustką. Tylko wtedy, gdy przyszłość jest pewna jako rzeczywistość pozytywna, można żyć w teraźniejszości. Tak więc możemy stwierdzić: chrześcijaństwo nie było jedynie 'dobrą nowiną' - przekazem treści do tej pory nieznanych" (Spe salvi, 2).

   Podkreślmy: Aby być chrześcijaninem, nie wystarczy posiąść wiedzę o Bogu; trzeba otrzymać od Niego moc. To dzięki niej nasza nadzieja oraz pokój i nasza radość opierają się na fundamencie, jakim jest miłość Boga. Smutek jest owocem grzechu, następstwem odejścia od Boga. Natomiast źródłem radości i nadziei chrześcijanina jest Bóg-Miłość. W Nim jest pełnia życia i doskonałości. Z Serca Jezusa możemy czerpać: miłość, pokój i radość. Jezus jest naszą niezawodną nadzieją. On nas chroni przed zwątpieniem i beznadzieją, przed smutkiem i rozterką. Ten, kto całkowicie zawierzył Bogu, rozpoczyna dzień od ofiarowania Mu swego życia, a w ciągu dnia odnawia - poprzez akty strzeliste - to swoje ofiarowanie się, łącząc je z ofiarowaniem się Jezusa w Eucharystii.

Niebo spełnieniem nadziei
   Jezus, w swej Mowie Pożegnalnej, chcąc zachować swych uczniów od beznadziei i smutku, powiedział: Idę przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (J 14, 2-3).
   Tymi słowami umacnia On nadzieję w sercach uczniów. Gwarantuje im swoją obecność, zapewnia, że nie zostawi ich sierotami. Powróci. Przyjdzie ponownie. Wprawdzie widzialnie odchodzi, ale duchowo pozostaje z nimi, na zawsze. Jego odejście jest konieczne dla ich dobra. Idzie bowiem przygotować im (i nam) miejsce.

   W Starym Testamencie nie znano specjalnego miejsca ani nagrody dla sprawiedliwych; nie znano też kary dla występnych. Wierzono tylko w jakieś nieokreślone miejsca zapomnienia i bezczynności. Nazywano je »Szeol«. Dopiero przez Jezusa Chrystusa została w pełni objawiona prawda o miejscu szczęśliwego przebywania człowieka z Bogiem. W świetle Jego nauki tym miejscem jest niebo.
   
   Księga Objawienia mówi szerzej o tej rzeczywistość: I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma [...]. I usłyszałem donośny głos, mówiący od tronu: 'oto przybytek Boga z ludźmi': i zamieszka wraz z nimi i będą Jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi (Ap 21, 1-3).
   Słowa te są dla uczniów Jezusa niewyczerpanym źródłem nadziei. Toteż ten, kto żyje ich treścią, nie traci nadziei nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Moc słowa Bożego sprawia, że stajemy się zdolni wbrew nadziei uwierzyć nadziei (Rz 4, 18). Trzeba zatem, aby wiara, nadzieja i miłość nas nie tylko broniły przed wpływami spoganiałego środowiska, ale i uzdolniły do głoszenia Dobrej Nowiny.

Oczekiwać przyjścia Pana
   Pełne nadziei są słowa Jezusa: Przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.. Wynika z tego, że sytuacja wierzących w Niego nie tylko się nie pogorszy, ale stanie się radykalnie lepsza. Zbawiciel nas zapewnia, że pragnie przebywać razem z nami. Swą obietnicę spełnia na co dzień w Eucharystii, a zarazem zapowiada niebo nowe i ziemię nową. Ta nowa rzeczywistość to udział w życiu Trójjedynego Boga.

   Dzięki nadziei przed każdym wierzącym otwiera się nieskończona perspektywa życia z Bogiem i w Bogu, który pragnie, abyśmy byli tam, gdzie On Jest. Słowa: zabiorę was do siebie wskazują wyraźnie na wspólnotę życia zarówno z Jezusem, jak i z Ojcem. Nasza więź z Bogiem realizuje się już teraz, gdy w Eucharystii łączymy się z Jezusem sakramentalnie. Ale jest to etap przejściowy. Po nim nastąpi oglądanie Boga "twarzą w twarz".
   Papież z ojcowską troską wskazuje, że dzisiejszemu człowiekowi trzeba mówić o nadziei. Ona pomoże mu przezwyciężać postawy, jakie rodzi współczesna cywilizacja, dławiąca wzrost łaski w sercach ludzi.

Zadania członków Apostolstwa Modlitwy
   Przedstawiony wyżej obraz rzeczywistości może zniechęcać. Także my sami (nasze rodziny) jesteśmy poddawani laicyzacji i presji mediów. Często ponawiajmy więc nasze zawierzenie się Bogu. Kierujmy do Niego duchowe SOS. Prośmy Go o pomoc. Dla Wszechmogącego nie ma rzeczy niemożliwych. Nie ulegajmy pokusie, jakiej ulegli dwaj uczniowie z Emaus. Byli oni smutni, bo nie rozumieli ani męki Pana, ani Jego obecności na ich drodze życia. Dopiero słowa Zmartwychwstałego uzdrowiły ich serca i oświeciły ich umysły. Zmartwychwstały Pan wyzwolił ich z beznadziei i zapalił w ich sercach ogień miłości.
   Nam także w codziennym życiu trudno jest uwierzyć, że On jest Panem historii i źródłem nadziei dla całego świata. Uwierzmy i w to, że Jezus nas potrzebuje. On nam ufa i chce przez nas budzić nadzieję w naszych bliźnich.
   Naszą chęć współpracy z Bogiem nad przywróceniem światu nadziei wyraźmy słowami modlitwy Benedykta XVI:
   "Boże pokoju, przynieś pokój naszemu, pełnemu przemocy światu: pokój w sercach wszystkich mężczyzn i kobiet i pokój między narodami ziemi. Naprowadź na Twoją drogę miłości tych, których serca i umysł strawiła nienawiść [...]. Pociesz nas i pokrzep, umocnij w nadziei i daj nam mądrość i odwagę, byśmy niestrudzenie pracowali na rzecz świata, na którym autentyczny pokój i miłość królować będą między narodami i w sercach wszystkich".

  ks. Tadeusz Chromik SJ