strona główna Kult Serca Bożego

Uczeń Jezusa

 

      Co roku Episkopat wytycza ogólnopolski program duszpasterski, a jego treść ujmuje w krótkim haśle. Tegoroczne brzmi: Bądźmy uczniami Chrystusa.
      Biskupi pragną, aby wierni doświadczyli, że są uczniami Jezusa. Na co dzień bowiem Polacy w większości nie dają wyraźnego świadectwa, że są Jego uczniami. W ich życiu nie widać, że przyjęli Chrystusa jako swego mistrza i nauczyciela.

Wymagania stawiane uczniowi Jezusa
      Jezus mówi: Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 35). Słowa te wprowadzają nas w tajniki drogi Jezusa-Nauczyciela. Nie była ona usłana różami. Prowadziła na Golgotę. Ale Jezus jest Synem umiłowanym przez Ojca i miłującym Go. Miłuje także człowieka. Do końca - aż do ofiary na krzyżu.

      Ten, kto pragnie stać się uczniem Jezusa, powinien od Niego uczyć się miłości - miłości, która daje siłę, by wziąć na siebie jarzmo swego Mistrza, czyli krzyż. Smak tego jarzma, czyli smak miłości Ukrzyżowanego, nie jest gorzki. Zapewnia nas o tym sam Jezus: Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (Mt 11, 29-30).

      O tym, że jarzmo Jezusa - naszego Boskiego Mistrza jest słodkie, a brzemię lekkie, przez 25 lat nauczał sługa Boży Jan Paweł II. Obwieszczał to całemu światu nie tylko słowami, ale i przykładem swego życia. Dźwigał jarzmo Chrystusa, a zarazem promieniował Jego pokojem. Każdy, kto spotkał się z Papieżem-Polakiem, czuł, że jest on blisko Jezusa. Ten wielki czciciel Matki Bożej był zarazem wiernym uczniem Jezusa.

Uczeń Jezusa przyjmuje swój krzyż
      Chcąc być uczniem Jezusa, trzeba przyjąć swój krzyż - w duchu wiary. Jeśli kto chce iść za Mną - mówi Pan - niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Łk 9, 23). Stawanie się uczniem Jezusa jest procesem. Trzeba co dnia brać swój krzyż. Pamiętajmy, że to nie Bóg sprowadził na człowieka cierpienie, ale człowiek sam je na siebie sprowadził - przez swój grzech.

      Jezus nikogo krzyżem nie obarcza. Przeciwnie: skutki naszego grzechu wziął na siebie, pozwolił, by cierpienie Go zmiażdżyło. Przez swoją śmierć pojednał nas z Bogiem Ojcem i uzdolnił do życia w przyjaźni z Nim. Dzięki Jezusowi nasz krzyż - przyjęty w duchu pokuty - oczyszcza nas i uświęca. Tę prawdę wyznajemy w czasie Eucharystii: "Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale".
      Nie może stać się uczniem Jezusa ten, kto nie uczestniczy często w Eucharystii. Benedykt XVI zachęca, by nie bać się zaufać Chrystusowi, bo On nie chce nam niczego zabrać. Przeciwnie: daje nam samego siebie. Eucharystia jest tym misterium wiary, w którym Jezus staje się dla nas osobowym darem i daje nam moc, abyśmy mogli razem z Nim ofiarować się Bogu Ojcu.

      Poprzez ofiarowanie się Bogu pogłębiamy nasze relacje z Nim. Wiąże się ono ze zgodą na porzucenie wszystkiego, co sprzeciwia się woli Pana, i z gotowością niesienia swego krzyża. Jezus powiedział: Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem (Łk 14, 27). Bóg nie żąda od człowieka wyrzeczeń bezsensownych. Pragnie, abyśmy stawali się podobni do Jezusa.
      Paradoksalnie to właśnie radykalne pójście za Jezusem i przyjęcie Jego woli jest źródłem radości i pokoju serca. Natomiast ten, kto nie chce przyjąć całej Ewangelii i dzieli swe serce: trochę dla Boga, trochę dla siebie i trochę dla świata - nie może stać się uczniem Jezusa.

Uczeń Jezusa trwa w Jego miłości
      Już dziecko, które zostało ochrzczone, ma zdolność do tego, by stać się uczniem Jezusa. Chrześcijanin powinien rozwijać w sobie tę zdolność, bo przez całe swoje życie ma on być uczniem Jezusa - coraz lepszym, wierniejszym. Jezus prosi: Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać (J 15, 4). Sprawdzianem tego, czy jestem uczniem Jezusa, jest więc to, czy trwam w jedności z Nim.

      Jezus pragnie wypełniać swą obecnością każdą chwilę naszego życia, ale na pewno nie dokona zamachu na naszą wolność. Nie zmusza nas, abyśmy Go kochali. Liczy na naszą hojność. Zdumiewająca jest cierpliwość wszechmocnego Syna Bożego. Potrafi czekać na człowieka latami. Raduje Go każdy dar ludzkiego serca. Nigdy nie odmawia nam swej łaski - abyśmy mogli trwać w Jego miłości.
      W jaki sposób świadczę, że Jezus jest moim Panem?

Uczeń Jezusa to człowiek modlitwy
      Chcąc być uczniem Jezusa, trzeba być blisko Niego, czyli modlić się. Modlitwa może być milczącą obecnością przed Panem albo kontemplacją Jego słów. Ten, kto się nie modli, nie może mieć głębokiej więzi z Jezusem. Modlitwa jest niezbędna zarówno dla wiernych świeckich, jak i dla kapłanów czy osób konsekrowanych. Jedynie ten ochrzczony, który codziennie trwa na modlitwie, może być uczniem Jezusa.
      Chwała Panu za to, że coraz więcej ludzi odkrywa wartość modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Adorowanie Boskiego Mistrza umacnia bowiem adorującego i pozwala mu widzieć i oceniać rzeczywistość niejako oczyma Boga. Przebywając z Umiłowanym, upodabniamy się do Niego. Uczymy się miłości - cierpliwej, łaskawej, pokornej, czystej i tak wytrwałej, że wszystko przetrzyma.

      Dzisiaj potrzeba dużo gorącej modlitwy za kapłanów, aby byli oni świętymi sługami Jezusa. Kapłan musi najpierw sam stać się uczniem Chrystusa Arcykapłana, bo tylko wtedy będzie zdolny zapalić innych do miłości Boskiego Serca.

Uczeń Jezusa zawierza Mu siebie
      W międzyludzkich relacjach nauczyciel-uczeń najważniejsze jest wzajemne zaufanie. Dobry nauczyciel ufa swemu uczniowi i dzieli się z nim swą wiedzą. Uczeń także ufa swemu nauczycielowi i chłonie każde jego słowo, przyswajając sobie jego mądrość. Złym uczniem jest ten, kto nie postępuje zgodnie ze wskazaniami swego nauczyciela.
      Także w relacji Chrystus-uczeń konieczne jest wzajemne zaufanie, tyle że Jezus - jako Bóg wcielony i sama Mądrość - jest nauczycielem doskonałym. On zawsze nam ufa, nawet jeśli my nie ufamy Jemu. Każde słowo Jezusa jest słowem życia, słowem miłości. On jest naszym Odkupicielem. Zdecydować się być uczniem Jezusa to wybrać Go jako swego jedynego Mistrza, Jemu zawierzyć i w Jego ręce złożyć swój los.

      Ks. Piotr Semenenko - założyciel Zgromadzenia Księży Zmartwychwstańców powiedział: "Iść za Chrystusem to znaczy myśleć jak On. Mówić jak On. Czuć jak On. Czynić jak On. Nie mówić »nie«, kiedy On mówi »tak«! Nie kochać tego, czego On nienawidzi, ani nie nienawidzić tego, co On kocha".
      Taka postawa wymaga zarówno łaski, której Bóg nikomu nie skąpi, jak i rzetelnej współpracy z nią oraz całkowitego zawierzenia Boskiemu Mistrzowi.
      
      My - jako czciciele Serca Jezusa - oddajemy się Bogu Ojcu w Modlitwie Codziennego Ofiarowania. Zjednoczeni z Jezusem Eucharystycznym prosimy, by Jego Duch nas prowadził.

      To zawierzenie Jezusowi pięknie wyraził św. Ignacy Loyola - założyciel Zakonu Jezuitów:

      Przyjmij, Panie, całą moją wolność; przyjmij pamięć, rozum i całą wolę. Cokolwiek mam i posiadam, Tyś mi to dał. Wszystko to zwracam Tobie i całkowicie poddaję panowaniu Twojej woli. Daj mi tylko miłość ku Tobie i Twoją łaskę, a będę dość bogaty; niczego więcej nie pragnę.

  Ks. Tadeusz Chromik SJ