|
Nie ulega wątpliwości, że mamy niemałe problemy z modlitwą. Któż z nas nie doświadczył na niej roztargnień? Niszczą one, niczym rak, tkankę naszej modlitwy. Rozproszenia są swoistą plagą. Stają się źródłem oschłości i duchowego cierpienia. Ich gorzkim owocem jest zniechęcenie, a nawet zaniechanie modlitwy. Jeżeli stan ten trwa dłużej, atakuje nasze życie wiary, nadziei i miłości. W rezultacie może dojść do zaniku modlitwy i paraliżu życia duchowego.
A przecież jako członkowie Apostolstwa Modlitwy winniśmy być ludźmi modlitwy. Co zatem robić? Jak radzić sobie z roztargnieniami na naszej drodze wiary?
Modlitwa darem Boga
Odpowiedź daje nam Katechizm Kościoła Katolickiego. Podaje on syntezę nauki o naturze i roli modlitwy w życiu chrześcijanina. Podkreśla, że modlitwa jest darem Boga - łaską, której On nie odmawia nikomu. Powinniśmy jednak współpracować z nią, rozwijać ją i pielęgnować. Bóg traktuje człowieka poważnie; pragnie, by nasza modlitwa była owocem naszej współpracy z Nim.
Ta współpraca załamała się na skutek nieposłuszeństwa naszych Prarodziców. Ich grzech zaciążył i na naszej relacji ze Stwórcą. Utraciliśmy żywą więź z Bogiem, a tym samym łatwość radosnego spotykania się z Nim. Na szczęście Bóg nie cofnął swego daru; nieustannie zaprasza nas do dialogu przyjaźni, pobudzając nasze serca do modlitwy. Świadczy o tym zarówno pierwsze przymierze, jakie Wszechmocny zawarł ze swoim ludem, jak i Nowe Przymierze, ustanowione przez Jezusa Chrystusa.
Dziś Bóg przemawia przez Chrystusa
Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1, 1-2). Jest to bardzo ważne stwierdzenie. Uświadamia nam bowiem, że darem Boga Ojca jest nie tylko modlitwa, ale przede wszystkim Jego Syn - Jezus Chrystus. Żyjemy w pełni czasu, której centrum jest Osoba Jezusa. On jest mistrzem modlitwy. Naucza nas nie tylko słowami, ale i własnym przykładem. Głosi, że zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać (Łk 18, 1). W tym zaleceniu ukazuje nam rolę modlitwy w naszej pielgrzymce wiary, jak i tę prawdę, że należy się modlić niezależnie od tego, czy mamy na to ochotę, czy nie. Żadna sytuacja nie zwalnia człowieka wierzącego od modlitwy.
Modlitwa wzniesieniem duszy do Boga
Św. Terenia od Dzieciątka Jezus wyznaje: "Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca do Boga. Okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i w radości". To 'wzniesienie serca ku Bogu' wcale nie jest takie łatwe - właśnie z powodu grzechu i cierpienia, jakie na nas spada. Jednak św. Terenia - doktor Kościoła - podkreśla, że modlitwa winna być okrzykiem miłości również w cierpieniu. Sądząc po ludzku, jest to niemożliwe, ale Bóg daje taką łaskę; trzeba jednak o nią prosić. Zachęca nas do tego Jezus: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Łk 11, 9). Dostrzegamy tu troskę Jezusa o rozwój naszego życia duchowego i zaproszenie do współpracy z łaską.
Uporczywe proszenie i kołatanie wyraża pragnienie serca, a zarazem pokorę proszącego - świadomego swojej słabości. Jezus pragnie, abyśmy przez tę współpracę z Nim stawali się świętymi. Kościół naucza, że "podstawą modlitwy jest pokora. Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba (Rz 8, 26). Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy: Człowiek jest żebrakiem wobec Boga" (KKK 2559). Człowiek pokorny nie ulega zniechęceniu, jeśli modląc się napotyka na trudności. Na modlitwie nie szuka on bowiem duchowych pociech, ale szuka Boga samego. Groźne dla życia duchowego jest uzależnienie jakości modlitwy od emocji i uczuć. Niektórzy trwają na modlitwie tylko wtedy, gdy pozostają w stanie pocieszenia; gdy nadejdzie strapienie i dobry nastrój minie, rezygnują z niej. Tacy ludzie szukają nie Boga, ale samych siebie. Tymczasem Jezus prosi: Trwajcie w miłości mojej (J 15, 9).
To prawda, że niełatwo jest trwać na modlitwie w czasie oschłości i strapienia duchowego. Trzeba żywej wiary i pokory, by nie zrezygnować wtedy ze spotkań z Panem. Dobrze jest kierować się zasadą: Modlę się w wyznaczonym czasie; trwam wiernie na modlitwie zarówno wtedy, gdy Pan daje mi odczuć swą miłość, jak i wtedy, gdy modlitwa ta staje się dla mnie męką.
Należy podkreślić, że trwanie w tym modlitewnym trudzie jest wyrazem prawdziwej miłości.
Bóg pierwszy nas pragnie i szuka
Jest rzeczą znamienną, że Katechizm rozwija naukę o modlitwie jako darze w oparciu o spotkanie Jezusa z Samarytanką. "O gdybyś znała dar Boży, oznajmia Jezus. Cud modlitwy objawia się właśnie tam, przy studni, do której przychodzimy szukać naszej wody: tam Chrystus wychodzi na spotkanie każdej ludzkiej istoty; On pierwszy nas szuka i to On prosi, by dać Mu pić. Jezus odczuwa pragnienie, Jego prośba pochodzi z głębokości Boga, który nas pragnie. Modlitwa - czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie - jest spotkaniem Bożego i naszego pragnienia. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli" (KKK 2560).
Dar Boga można poznać jedynie na modlitwie. Mamy tu sprzężenie zwrotne: spotkanie z Jezusem owocuje głębszą modlitwą, a wierna modlitwa przygotowuje do głębszego spotkania z Nim. Samarytanka musiała być zaszokowana, że Jezus ją, grzeszną, prosi o wodę. Ale tajemnica tkwi w tym, że pragnął On nie tyle wody, ile jej serca - serca, które było zniewolone grzechem. Jezus rozbudził w tym sercu pragnienia dotyczące rzeczy duchowych. Uczynił to nie ze względu na zasługi Samarytanki, ale ze względu na swe miłosierdzie.
My też nie zasługujemy na to, by Jezus nas nawiedzał, by darzył nas łaskę modlitwy. On jednak nas nawiedza i uświęca. Jak nie dziękować Bogu za to, że to "On pierwszy nas szuka i to On prosi, by dać Mu pić... Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli".
Jezusowe słowa "Daj Mi pić" kryją w sobie głęboką tajemnicę Bożej pedagogii. Są jakby pułapką miłości Jezusa. Należy je tak rozumieć: "Pozwól, że Ja, Pan i Bóg, dam ci pić. Bardzo tego pragnę, ale jeżeli nie dasz Mi dostępu do twego serca, to nie dam ci pić ze źródła odwiecznej miłości". Na szczęście kobieta zapragnęła daru Pana - wody żywej. Powiedziała: "Daj mi tej wody!". I Jezus dał jej wody wytryskującej ku życiu wiecznemu.
Modlitwa odpowiedzią na pragnienie Jezusa
"Nasza modlitwa - naucza Kościół - jest odpowiedzią na skargę Boga żywego: Opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny popękane (Jr 2, 13). Modlitwa jest odpowiedzią wiary na obietnicę darmowego zbawienia, odpowiedzią miłości na pragnienie Jedynego Syna" (KKK 2561).
Co więc czynię na modlitwie jako czciciel Serca Jezusa? Odpowiadam miłością na odwieczne pragnienie Boga, aby ze mną być, aby mnie kochać, uświęcać i zbawiać. Dar modlitwy jest nam przez Boga dany i jednocześnie zadany.
|