|
Żyjemy w cywilizacji obrazu. Jak nigdy dotąd, można nie tylko rozmawiać przez telefon, ale i widzieć swego rozmówcę. Potężne koncerny filmowe prześcigają się w sposobach dostarczenia «pokarmu» dla oczu. Zawsze chodzi o to, by pozyskać nowych konsumentów tych obrazów i uczynić ich fanami (niewolnikami) np. seriali telewizyjnych. Im więcej wrażeń dostarcza dany film (dreszczowce, horrory), tym większą oglądalnością się cieszy, a więc tym większe przynosi zyski. Tylko nieliczni producenci troszczą się o to, by promować takie treści, które leczą serca.
Kontemplować zranione Serce Jezusa
W uroczystość Najświętszego Serca Jezusa Kościół wprowadza nas w misterium Męki Pańskiej - w ostatnie chwile życia Zbawcy. Żołnierze gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: „Kość Jego nie będzie złamana”. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: „Będą patrzeć na Tego, którego przebili” (J 19, 33-37).
Kościół zachęca wiernych, by przez kontemplację męczeńskiej śmierci Jezusa, oddawali Mu cześć jako Zmartwychwstałemu Panu i Królowi Wszechświata. On ofiarą swego Serca pojednał nas z Ojcem, zwyciężając śmierć i szatana.
Być uczniem Jezusa to wpatrywać się (nie tylko oczami, ale i sercem) w Jego otwarte Serce, z którego wypłynęły krew i woda. Krew jest symbolem Eucharystii, a woda - chrztu świętego. Człowiek obmyty we krwi Zbawiciela i świadom, że stał się świątynią Ducha Świętego, jest Bogu wdzięczny. A okazywanie wdzięczności to najlepszy sposób oddawania czci Bożemu Sercu. Uczeń Jezusa, szanując swą godność - godność dziecka Bożego, unika treści pornograficznych, by móc zachować czyste serce. Stając wobec nieczystych myśli i pragnień, prosi Jezusa, Niepokalanego Baranka, aby ustrzegł go przed grzechem, a jeśli upadnie, powraca do Boga w sakramencie pojednania. Z psalmistą ufnie prosi: Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste [...]. Przywróć mi radość z Twojego zbawienia (Ps 51, 12. 14).
Jezus obarczył się naszym cierpieniem
Prorok Izajasz ma wizję Zbawcy świata - Sługę Pańskiego. Ta wizja jest wstrząsająca. Oto przyszły Sługa: nie miał on wdzięku ani też blasku, aby na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści oswojony z cierpieniem [...], wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. Lecz on się obarczył naszym cierpieniem (53, 2-4).
Taką mękę wycierpiał Syn Człowieczy, aby ludzi - nieposłuszne stworzenia uczynić umiłowanymi dziećmi Boga. Jezus z posłuszeństwa Ojcu i dla naszego zbawienia obarczył się naszym cierpieniem. Ile razy człowiek popełnia grzech, tyle razy rani Go i gardzi Jego przyjaźnią. On jednak - wzgardzony i odepchnięty - nikogo nie odpycha, każdemu okazuje miłosierdzie.
Nie wystarczy teoretycznie stwierdzić: Chcę patrzeć na Tego, którego przebili i ukrzyżowali. Trzeba przyjąć tę szokującą tajemnicę sercem i podjąć osobistą decyzję: Ja, człowiek XXI wieku, chcę każdego dnia zatrzymać swe duchowe spojrzenie na Osobie Jezusa Chrystusa, na Jego zranionym Sercu, na Jego męce, w której zrodził mnie do nowego życia i uczynił dzieckiem Boga Najwyższego.
Jak używam daru wzroku? Czy nie stałem się niewolnikiem programów, które osłabiają moją więź z Bogiem? Jezus mnie wyzwolił i uzdolnił do oglądania Boga twarzą w twarz. Zaufam Mu: Pokładam w Panu ufność mą, zawsze ufam Jego słowu (por. Ps 130, 5).
Chrystus wszystkich przyciąga do siebie
Papież Benedykt XVI w Orędziu na Wielki Post (2007) nawiązał do słów Jezusa: A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie (J 12, 32).
Boża ekonomia zbawienia jest pełna paradoksów. Jezus oświadcza: Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. Rozum broni się przed takim stawianiem sprawy. Przecież jeśli człowiek kona na krzyżu, w bólu i opuszczeniu, i sam siebie nie jest zdolny uratować, to jak może całą ludzkość wyrwać z niewoli grzechu i śmierci wiecznej? Jednak logika Boża jest inna niż nasza. Zbawiciel świata przyciąga do siebie każdego człowieka właśnie przez swój krzyż! Wyzwala nas z grzechu i śmierci! Obdarowuje życiem Boga! Tak wszechmoc Boga odnosi radosny tryumf nad szatanem, nad mocami ciemności.
W tym świetle rozumiemy, dlaczego pierwsi chrześcijanie żyli dewizą: Przez krzyż do światła! Paradoks tkwi w tym, że śmierć, która powinna być końcem życia, staje się progiem ku nowej rzeczywistości - ku życiu w jedności z Bogiem - Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Wszechmocny Stwórca przez śmierć i zmartwychwstanie swego Syna proklamuje radykalne zwycięstwo miłości miłosiernej nad wszelkim złem i nad ludzką nieprawością.
Uczeń Chrystusa opiera swe życie na niewzruszonym fundamencie, jakim jest wszechmocny Bóg. Wierzy bowiem w ciała zmartwychwstanie i w życie wieczne. Toteż słowami Psalmisty woła do Pana: Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody [...]. Do Ciebie lgnie moja dusza, prawica Twoja mnie wspiera (Ps 63, 2. 9).
Życiem odpowiadać na pragnienia Boga
Ojciec Święty Benedykt XVI głosi: „Pan gorąco pragnie, abyśmy w odpowiedzi przede wszystkim przyjęli Jego miłość i pozwolili, by nas przyciągnął”. Jest to niepojęta tajemnica wiary. Oto Bóg Ojciec, w Boskim Sercu Jezusa, zawarł gorące pragnienie, aby każdy człowiek przyjął Jego miłość.
Odwieczne pragnienie Stwórcy, by dotrzeć do ludzi z darem miłości, znalazło wyraz w Wielki Czwartek, gdy Chrystus w sposób bezkrwawy złożył siebie w ofierze Ojcu za grzechy świata: A gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał” (Łk 21, 14-15).
To gorące pragnienie miłości Jezus zawarł w Eucharystii. W niej włącza nas do swego dzieła uwielbienia Ojca. W niej oczyszcza nasze pragnienia i uzdalnia nas do ofiarowania się, wraz z Nim, Bogu godnemu najwyższej czci i uwielbienia. To dlatego sługa Boży Jan Paweł II tak nas zachęcał, abyśmy postawili Eucharystię w samym centrum swego życia. Zachęcają nas do tego Statuty Apostolstwa Modlitwy. Czytamy w nich: „Jest rzeczą nieodzowną, aby duchowość wiernych była kształtowana przez tajemnicę Eucharystii aż do przeniknięcia i uformowania ich życia, doprowadzając ich do świadomego, życiowego zaangażowania się w jej misterium” (Statuty, 9)
O, gdyby chrześcijanie chcieli o tym pamiętać! Z iluż dramatów, tragedii i nieszczęść byłaby uwolniona nasza ziemia!
Prośmy Pana o łaskę silnej wiary w to, że Bóg-Miłość, hojny w swych darach, zabiega o naszą człowieczą, kruchą miłość! Chciejmy w chwilach trudnych szukać oparcia nie w horoskopach, ale Sercu Jezusa! Oby ludzie młodzi, zamiast uciekać w niszczący świat narkotyków, zechcieli wejść w Jezusowy świat przyjaźni, pokoju i radości. Prośmy Pana, abyśmy przyjęli Jego miłość i odpowiadali na nią świadectwem życia.
Odwzajemniać Miłość Serca Jezusa
Ojciec Święty, wytyczając wiernym szlak zażyłości z Bogiem, głosi: „Nie wystarcza jednak przyjąć Jego miłość. Trzeba tę miłość odwzajemnić, a następnie starać się przekazywać ją innym”. Takie jest zadanie nas, czcicieli Serca Pana Jezusa. Błogosławmy Mu: Chcę błogosławić Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała (Ps 34, 2).
|