Ogólna na styczeń
Aby dążenie chrześcijan do pełnej jedności przyczyniało się do pojednania i pokoju między wszystkimi narodami świata
W Deklaracji Nostra aetate Sobór Watykański II określił swoje stanowisko wobec różnych religii. Jest w pełni świadom własnej tożsamości, doktryny i zbawczej misji, skierowanej do wszystkich ludzi. Właśnie to pozwala mu przyjąć postawę otwartą. Nie odrzuca niczego, co jest prawdziwe i święte w innych religiach, co wnosi promień światła w ludzkie życie. Ze szczerym szacunkiem traktuje wypracowane przez nie modele życia i działania, reguły i doktryny, choćby się różniły od tego, co sam proponuje. Odnosi się to także do sprawy pojednania i pokoju między narodami, bowiem ma ona bardzo wiele wspólnego z wiarą w Boga. Pojednanie i pokój to dobra podstawowe, które wyrastają z szacunku i promocji istotnych wartości osoby: prawa do życia i rozwoju na wszystkich jego etapach, niezależnie od rasy, płci oraz religijnych przekonań; prawa do posiadania dóbr materialnych niezbędnych do godnego życia, prawa do pracy oraz do solidarnego rozdzielania jej owoców.
Każda religia posiada własną koncepcję w tym względzie. W niczym nie lekceważąc różnic ani nie rezygnując ze swojej misji, Kościół doszukuje się w innych religiach tego, co może się przyczynić do wspólnego działania na rzecz pojednania i pokoju. Temu służą kontakty między ludźmi różnych przekonań, zwłaszcza dążenia ekumeniczne. Wszystko to ma służyć zwiększaniu poczucia odpowiedzialności. Nie wolno zaniedbać ani zacieśniać do celów politycznych tego, co pomaga przezwyciężać istniejące urazy i podziały na strefy gospodarcze, na bogatą półkulę północną i ubogą południową, na trzy różne „światy”. Ludzie różnych kultur i religii muszą najpierw lepiej poznać się nawzajem. Współczesne możliwości techniczne dają szansę na uczciwy i szeroki dialog, który jest drogą do przezwyciężenia skutków krzywd oraz drogą do współpracy tu i teraz.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5,9). Jako ludzie wierzący i jako chrześcijanie mamy uczynić swoimi te wartości, które się przyczyniają do pojednania i pokoju między narodami świata. Mamy do nich aktywnie dążyć, bo wynikają z najwyższego przykazania: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Trzeba nam większego otwarcia się na Boga pokoju, bo Jezus, który zburzył mur wrogości, chce od nas świadectwa o Ewangelii pokoju. Pokój jest zawsze darem Pana Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Trzeba więc o niego prosić pamiętając, że modlitwa nie może pozostać jedynym działaniem wierzących.
Misyjna na styczeń
Aby chrześcijanie potrafili odnosić się do migrantów z szacunkiem i miłością, rozpoznając w każdej osobie obraz Boga
Migranci to jeden z wielkich problemów ludzkości naszych czasów; problem globalny. Ich liczba przerosła 50 milionów. Przyczyniły się do tego nie tylko katastrofy naturalne, ale głównie konflikty zbrojne oraz beznadziejne ubóstwo w niektórych regionach kuli ziemskiej. Wprawdzie dla nas jest to problem marginalny, ale trzeba sobie postawić pytanie: Co zrobić z tym wielkim bólem współczesnego świata? Przede wszystkim trzeba być wyczulonym na los migrantów i wypracować długofalowe metody działania.
Nikomu, kto ma wyobraźnię, nie umyka z myśli fakt, że nagłe pojawienie się dużej ilości przybyszów stwarza kłopoty. Spotkanie się osób o różnych kulturach wywołuje konflikt tożsamości obu stron. Imigranci, postawieni wobec konieczności włączenia się w nową społeczność, bardziej niż wdzięczność z powodu otrzymanej szansy odczuwają własną odrębność oraz brak osób i wartości, do których przywykli. Gospodarze też muszą się odnaleźć w nowej sytuacji. Trzeba znaleźć – zakładając dobrą wolę obu stron – równowagę między szacunkiem dla odrębności kulturowej, a potrzebą chronienia porządku społecznego i dobra autochtonów. Zarówno w kolejnych przesłaniach papieskich z okazji Światowego Dnia Migranta, jak i w dokumencie końcowym Synodu Europy, znajdujemy nawoływanie do tego, by unikać prób asymilowania przybyłych, czyli przerabiania ich na wzór „miejscowych”, oraz spychania ich na margines. Właściwym sposobem jest integracja autentyczna, która daje szansę temu, co jest dobre w nowo przybyłych, a nie skupia uwagi tylko na różnicach, zagrożeniach i kłopotach, jakie powodują swoją obecnością. Poza cierpliwością konieczne jest stanowcze domaganie się od wszystkich szacunku dla różnic i przestrzegania wspólnych wartości, które wynikają choćby z Karty Uniwersalnych Praw Człowieka. Dopiero to pozwoli na rozpoczęcie procesu dialogu. Trzeba uniknąć obojętności, zamknięcia i powierzchownej tolerancji. Konieczny jest proces wzajemnego oddziaływania na siebie różnych kultur.
Prośmy Boga, by ochrzczeni, świadomi działania Ducha Świętego, w każdym człowieku, umieli się odnosić do migrantów z szacunkiem i miłością, rozpoznając w każdej osobie obraz Boga. Dzięki temu staną się świadkami i przysłużą się do tego, by wszyscy inni w fali uchodźców dostrzegli znak czasu, czyli wyzwanie, jakie stawia Bóg ludziom lepiej sytuowanym.
|