strona główna Intencje AM na 2004
  WYJAŚNIENIE
PAPIESKICH INTENCJI AM

NA LIPIEC 2004

Ogólna na lipiec
Aby ludziom korzystającym z wakacji odpoczynek pomógł odnaleźć wewnętrzny ład w Bogu i by dopomógł im otworzyć się na bliźnich

      Każdego cieszy myśl o końcu tygodnia i z utęsknieniem oczekuje urlopu. Człowiek potrzebuje ciszy i spokoju, by po trudzie zakończonej pracy mógł się cieszyć odpoczynkiem. Są jednak ludzie, którzy nie lubią ciszy i czas wolny od pracy zapełniają imprezami. Na pierwszy rzut oka wydają się być aktywni i żywotni, ale w głębi skrywają poczucie pustki, nudę i niepokój. Odmiana, jaką przeżywa człowiek podczas wakacyjnych podróży, sama w sobie nie jest odpoczynkiem, jakiego by należało życzyć.
      Patrząc z punktu widzenia wiary na korzystanie z otrzymanego daru czasu, człowiek - stworzony na obraz i podobieństwo Boga - powinien życiem swoim czcić Stwórcę i działać dla dobra własnego oraz bliźnich. Nigdy nie było to łatwe. Szczególnie trudne stało się chyba w naszych czasach. Ale również do ludzi nam współczesnych Zbawiciel mówi: Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga (Mt 22,21). Innymi słowy: oczekujcie od doczesnych wartości tego, co one są w stanie wam dać, ale nie oczekujcie od nich zbyt wiele. Nie należy oczekiwać od cezara tego, co może dać tylko Bóg. Wiele osób popełnia następującą pomyłkę: religijnymi praktykami usiłują dać Bogu to, czego w ich przekonaniu On od nich oczekuje. Spełnienia życiowych tęsknot szukają jednak w wartościach tego świata, bo praktykują, ale nie wierzą. Na "pobożność" zdobywają się od czasu do czasu, w chwilach zagrożenia, "od wielkiego dzwonu", a modlitwę ograniczają do odmawiania tekstów. W czasie wakacyjnym chcą odpocząć także od nich. A przecież wszelkie religijne praktyki, łącznie z modlitwą, powinny być przejawem więzi z Bogiem. Wiara to właśnie więź z Bogiem. Nie tyle chodzi o spełnienie obowiązku przez odbycie rytuału czy odmówienie pobożnego tekstu, ale o to, by przed obliczem Boga dojrzeć, jakim jestem człowiekiem, ku czemu zmierzam przez dany mi czas, jakim wartościom służę, jak żyję w mojej codzienności. Poświęcenie czasu na pogłębienie kontaktu z Bogiem w czasie urlopowego wypoczynku oznacza trud odnajdywania równowagi pomiędzy aktywnością na co dzień a postawą otwarcia się na Boga, by przyjąć od Niego dobra, które mi chce udzielić, i zachować gotowość, by w Jego ręce złożyć swoje życie: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
      Urlop czy wakacje, każdy czas odpoczynku, winien być okazją do uzyskiwania wewnętrznego dystansu wobec codzienności i wydarzeń życiowych. Nie wystarczy dystans zewnętrzny dzięki podróżom, wrażeniom, kontaktom. W ten sposób nie rozwiążę problemów, które tkwią we mnie. Odnajdywanie "wewnętrznego ładu" przez lepszy kontakt z Bogiem w dniach wakacyjnych pozwala spojrzeć na siebie z Jego punktu widzenia. To chciał osiągnąć Jezus, gdy uczniów po apostolskiej pracy prowadził w ustronne miejsce. Cisza i spokój, jakie znaleźć można podczas urlopu, są wartościami świętymi. Są potrzebne człowiekowi do uwolnienia się od ciężaru obowiązków, do uświadomienia sobie, że w tym, co musi robić z obowiązku czy konieczności, i tak działa Bóg.

Misyjna na lipiec


Aby w młodych Kościołach słuchano głosu wiernych świeckich i by doceniano ich udział w ewangelizacji

      Z ustaleń Soboru Watykańskiego II wiemy, że powołanie osób świeckich jest mocno osadzone w realiach doczesności. Bóg wzywa ich do szerzenia Dobrej Nowiny przez spełnianie najróżniejszych zadań na tym świecie oraz przez świadectwo wiary w Jezusa Chrystusa. Chrześcijanie należą równocześnie i w całej pełni zarówno do społeczności cywilnej, jak i do ludu Bożego. Należą do swego narodu, w którym się narodzili, w którego bogactwach kulturalnych zaczęli uczestniczyć przez wychowanie, z którego życiem są połączeni różnorodnymi więzami społecznymi, do którego rozwoju przyczyniają się własnym wysiłkiem. A równocześnie należą do Chrystusa. Dzięki łasce otrzymanej w sakramencie Chrztu, Bierzmowania i Eucharystii oni także są misjonarzami - działają na rzecz sprawy najważniejszej dla Kościoła: aby w Chrystusie wszystko zostało poddane Bogu i by Bóg był wszystkim we wszystkich. Przed laikatem otwarło się wielkie pole zadań. Trzeba, by wierni przez własne rodziny, jak i stowarzyszenia oraz związki, przenikali duchem Ewangelii całą rzeczywistość, w której przyszło im żyć. Polem ich działania jest polityka, ekonomia i przemysł, wychowanie i kształcenie młodych, środki przekazu, nauka i technologia, sztuka i sport.
      W ciągu 40 lat od zakończenia Soboru tak pojęte zadanie laikatu w świecie współczesnym oraz w Kościele przeniknęło stopniowo do świadomości pasterzy i wiernych także na terenach misyjnych. W wielu krajach świata, gdzie działa "młody Kościół", osoby świeckie już pracują jako autentyczni misjonarze i misjonarki. Docierają do braci i sióstr w wierze, mieszkających w rejonach, które z różnych powodów są niedostępne dla kapłanów i osób konsekrowanych. Cały Kościół winien im z tego powodu wdzięczność i uznanie. Podejmując trud świadczenia o Chrystusie we wszystkich dziedzinach życia społecznego, laikat jest w stanie odegrać decydującą rolę w walce z przemocą i niesprawiedliwością.
      Zadaniem pasterzy ludu Bożego jest z kolei, by zadbać o właściwą formację dla nich, by ludzie ci w sposób kompetentny i odpowiedzialny mogli odpowiedzieć na wyzwania współczesnego świata, co związane jest niejednokrotnie z ryzykiem dla zdrowia i życia. Wskazuje na to wielka liczba świeckich męczenników Ameryki Południowej, Afryki i Azji, którzy w minionych dziesięcioleciach zostali zabici z powodu ich zaangażowania się w obronę sprawiedliwości i prawdy. Właściwa formacja polega na tym, by przygotowani byli do podjęcia Nowej Ewangelizacji nie tylko po ludzku mądrze i skutecznie, lecz także z sercem umocnionym mocą z wysoka. Także i o nich Jezus mówił: Posyłam was, jak owce między wilki. Prośmy Pana żniwa, by ludzie odpowiedzialni za losy wiary, na poziomie kraju czy diecezji, tworzyli ośrodki formacyjne dla laikatu.

  ks. Ryszard Machnik SJ