| strona główna | Intencje AM na 2004 |
|
WYJAŚNIENIE PAPIESKICH INTENCJI AM NA MARZEC 2004 | |
|
Ogólna na marzec
Aby poszanowanie ziemi, kultury, tradycji i praw ludów tubylczych przyczyniło się do osiągnięcia harmonii pomiędzy nimi a ludnością, wśród której żyją
Rok obecny kończy "dekadę ludności tubylczej", której celem było eliminowanie skutków kolonizacji. 21 XII 1993 r. Zgromadzenie ONZ postawiło Wspólnocie Międzynarodowej na lata 1994-2004 zadanie zmiany nastawienia do mieszkańców żyjących na terenach zagarniętych przez przybyszów. Ludy tubylcze zamieszkują rozległe tereny świata i liczą 300 mln osób. Najbardziej znanymi ich przedstawicielami są na kontynencie amerykańskim Indianie, na Alasce i za Kołem Podbiegunowym Eskimosi, w Australii Aborygeni, a w Nowej Zelandii Maorysi. Mieszkali na swoich ziemiach zanim pojawili się najeźdźcy. Kolonizatorów łączyła jedna znamienna cecha: z zasady nie przyznawali miejscowej ludności jakichkolwiek praw, spychając ją na margines życia społecznego i politycznego. Gdy stali się dominującą grupą, zawładnęli całym terytorium, niszcząc zastaną kulturę, narzucając język i skazując tubylców na wegetację. Wielu przystosowało się do narzuconych warunków, ale nie było to regułą. Dziś ten stan rzeczy trzeba uznać za niesprawiedliwość i dążyć do naprawienia krzywd. Coraz wyraźniej też słyszany jest protest ludów tubylczych. Nie można wprawdzie cofnąć historii, ale można podjąć trud odnalezienia harmonii, która służy dobru wszystkich. Większa część tych ludów zachowała cechy, które wyodrębniają je od reszty obywateli zamieszkujących państwa powstałe na ich terytorium. Teraz dążą do pełnego uznania własnej tożsamości i sposobu życia. Jednak, żyjąc na marginesie cywilizacji, muszą walczyć z trudnymi problemami. Są pozbawieni infrastruktury sanitarnej. Mają też najwyższe wskaźniki analfabetyzmu, bezrobocia i gnębi ich alkoholizm. Oficjalny system szkolnictwa ignoruje tradycyjne wartości ich kultury, natomiast ich wiedza wykorzystywana jest bez skrupułów. Wystarczy wspomnieć leki oraz kosmetyki pochodzące z egzotycznych roślin, których działanie odkryli przodkowie ludności miejscowej. Przez wieki lekceważono ich podstawowe prawa. Nie mogli wpływać na politykę, ekonomię oraz kształt społeczny i kulturalny państw, jakie powstały na ich terytorium. W wielu wypadkach jest tak do tej pory. Zachęta do modlitwy o poszanowanie ziemi, kultury, tradycji i praw ludów tubylczych jest wyrazem troski Kościoła o ludzi najbardziej ubogich. Podjęcie działań w ich obronie jest tym większym nakazem moralnym, im słabiej bronić się mogą oni sami. Jan Paweł II wielokrotnie kierował swój apel w ich sprawie do społeczności międzynarodowej, ponieważ jest świadom cierpień i nadziei ludności tubylczej oraz potrzeby przypominania wszystkim zasady niezbywalnej godności każdej osoby ludzkiej. Nie można ulegać przekonaniu o wyższości własnej kultury i narzucać jej innym. Każdy rodzaj uprzedzeń, zwłaszcza dotyczący rasy i kultury, jest przejawem ignorancji oraz zuchwałości. Potrzebne jest skuteczne działanie, zmierzające do wykorzenienia utrwalonych przekonań o wyższości rasowej oraz lęku przed "innością". Właśnie one stanowią obecnie największe zagrożenie dla pokoju na świecie.
Aby w Afryce, dzięki wielorakości charyzmatów, pogłębiła się współpraca zgromadzeń misyjnych z Kościołami lokalnymi Po zakończeniu Synodu biskupów Czarnego Lądu Ojciec Święty opublikował List Apostolski Kościół w Afryce (14 IX 1995), w którym, nawiązując do diagnozy wypracowanej przez uczestników Synodu, podał swoją interpretację sytuacji Kościoła na tym kontynencie. Pisząc o wielorakich charyzmatach, jakimi Duch Święty obdarzył Kościół, za największy Jego dar, po łasce wiary w Boga-Człowieka, Zbawiciela świata, uznał ludzi, którzy jako członkowie Mistycznego Ciała Chrystusa mają zadanie głoszenia Dobrej Nowiny. Do tego stwierdzenia upoważnił go dogmatyczny dokument Soboru Watykańskiego II o Kościele (Lumen gentium). Afrykańscy chrześcijanie coraz lepiej uświadamiają sobie zadanie wynikające z sakramentu Chrztu świętego. Pozwala to mieć nadzieję, że coraz bardziej samodzielnie potrafią stawić czoła wielkim wyzwaniom, jakie są właściwe temu kontynentowi. W obecnym czasie Kościół w Afryce zmierza do utworzenia lokalnych wspólnot ze wszystkimi strukturami, jakie są potrzebne do spełnienia posługi głoszenia wiary i szerzenia sprawiedliwości. Wielkie zadanie czeka zwłaszcza katechistów i kapłanów, wywodzących się z rdzennej ludności. Wynika z tego postulat dobrej formacji intelektualnej i duchowej. Na tę sprawę dokument papieski kładzie szczególny nacisk. Równie wiele uwagi poświęcił on roli działających tam zakonów. W dokumencie O działalności misyjnej Sobór Watykański II podkreśla, że bez zakonów nie może być mowy o powstaniu Kościoła lokalnego, zakorzenionego w miejscowej kulturze i codzienności. W ewangelizowaniu Afryki od początku osoby zakonne różnych zgromadzeń odgrywały decydującą rolę. Różnorodność zakonów ukazywała wielkość charyzmatów tej samej misji oraz życia Kościoła. Ma to duże znaczenie, zwłaszcza jeśli uwzględnimy fakt, że w Afryce istnieje szczególnie wielka różnorodność etniczna i narodowa. Ten stan rzeczy staje się dodatkowym wyzwaniem, ponieważ podstawowym obowiązkiem Kościoła jest wszystkich gromadzić w jedno w Chrystusie. Trzeba jeszcze wiele czasu i trudu, by działanie zgromadzeń zakonnych zostało właściwie włączone w życie Kościołów lokalnych. Ale to jedyna droga do utworzenia prężnej i zarazem różnorodnej wspólnoty wierzących, zdolnej odpowiedzieć na oczekiwania ludzi, których dobru ma służyć. Nie ulega wątpliwości, że Kościoły lokalne w Afryce nadal potrzebują apostolskiego wkładu zgromadzeń misyjnych, ponieważ dysponują one specjalizacją, która stanowi cenny wkład w dzieło ewangelizacji. Wymaga to jednak stworzenia form współpracy, która uwzględniałaby w równej mierze potrzeby ludzi, jak i charyzmat zgromadzeń. Nie można oczekiwać od przygotowanych np. do niesienia pomocy chorym, aby prowadzili szkoły. Prośmy Pana, by w Kościele afrykańskim dokonał się proces przemyśleń niezbędnych w planowaniu apostolskiego działania. Ojciec Święty tę potrzebę ujął w słowa: O pogłębienie współpracy zgromadzeń misyjnych z Kościołami lokalnymi | |
| ks. Ryszard Machnik SJ | |