strona główna Intencje AM na 2004
  WYJAŚNIENIE
PAPIESKICH INTENCJI AM

NA LUTY 2004

Ogólna na luty
Aby pokojowe współżycie między chrześcijanami, żydami i muzułmanami w Ziemi Świętej stało się rzeczywistością

      W konflikt izraelsko-palestyński uwikłani są nie tylko żydzi i muzułmanie, żyjący na Bliskim Wschodzie. Skutki walk, wbrew swojej woli, odczuwają także chrześcijanie, których przeważająca część to Palestyńczycy. Od wieków bowiem dla wyznawców każdej z trzech wielkich religii monoteistycznych świata Palestyna jest Ziemią Świętą. Z inicjatywy Jana Pawła II, jako pokłosie jego pielgrzymki w Roku Jubileuszowym, odbyło się Spotkanie Przedstawicieli każdej z nich (III 2002, Aleksandria). Modlili się wspólnie o pokój, następnie w Imię Boga Wszechmogącego wezwali walczących do respektowania świętego charakteru tej części świata, a liderów politycznych obu narodów do szukania rozwiązania sprawiedliwego, pewnego i trwałego. Wszyscy powinni szanować boski plan Stwórcy, z którego łaski żyje każdy mieszkaniec tej Ziemi, oraz sakralny charakter Palestyny. Domagali się także, by w miejscach świętych dla każdej z religii była zapewniona wolność kultu. Zebrani prosili także o zawieszenie broni, które byłoby do zaakceptowania przez wszystkie strony konfliktu. Zawieszenie broni zostało podpisane w lipcu 2002 r. Kolejny raz zaistniała szansa, która ludziom szczerze szukającym porozumienia dawała nadzieję na osiągnięcie pokojowego współistnienia. Ta inicjatywa też została zmarnowana, podobnie zresztą jak wiele poprzednich. Krwawy i bezlitosny konflikt między Izraelczykami a Palestyńczykami trwa już od dziesięcioleci. W tym czasie po obu stronach popełniono wszystkie możliwe błędy. W prawdziwej wojnie, której końca nie widać, wyniszczają się wzajemnie dwa pokrewne narody. Pokojowi nie służą ani przewaga uzbrojenia i represje armii izraelskiej, ani terrorystyczne ataki zrozpaczonych i upokorzonych Palestyńczyków. Prawdziwym skutkiem taktyki "zamach-odwet" jest powiększanie wzajemnej przepaści, zwiększenie liczby zabitych i rozmiarów materialnych zniszczeń. Oczywistym się stało, że problemu nie rozwiążą ani siła militarna, ani nawet same uwikłane w konflikt narody. Pokoju się nie osiągnie, dopóki stosowana będzie taktyka faktów dokonanych, a rozwiązania będą narzucane jednostronnie siłą lub terrorem. W tym stanie rzeczy jedynie zdecydowana postawa społeczności międzynarodowej mogłaby przerwać spiralę przemocy i ograniczyć ofiary. Niestety pośrednie apelowanie ONZ, USA i Europy okazywało się dotąd spóźnione, nieskuteczne albo nieszczere, bo interesowne i stronnicze. Na domiar złego dialog, do jakiego nawołuje Jan Paweł II jest regularnie zrywany przez prowokacje raz jednej, raz drugiej strony. Niezależnie od powodów, jakimi kierują się odpowiedzialni, cały konflikt jest przejawem lekceważenia życia i godności ludzkiej. Problemu bliskowschodniego nie można rozwiązać siłą, zwłaszcza jeśli rozwiązanie ma być trwałe. Misją ludzi wierzących jest modlitwa o przemianę serc i o podjęcie decyzji, które przyczynią się do zaniechania przelewu krwi, wzajemnego przebaczenia i zaufania, co ma przynieść upragniony pokój.

Misyjna na luty


Aby w Oceanii zatroszczono się o powołania kapłańskie i zakonne w służbie ewangelizacji w Kościołach lokalnych

      Synod Kościoła Oceanii byt dwuletnią (1998-2000) pracą 117 biskupów zebranych w Rzymie wokół Ojca Świętego. Owocem narad stał się dokument papieski Kościół w Oceanii. Opublikowany 22 XI 2001 r. został, po raz pierwszy w historii Kościoła, przekazany adresatom pocztą elektroniczną. Przyczyny byty dwie: Jan Paweł II w ten odległy rejon świata nie mógł się udać osobiście, jak tego pragnął. Po wtóre adresatów było wielu; "Oceania" jest zbiorową nazwą dla 7.500 wysp w środkowej i zachodniej części Pacyfiku. Historia wiary układa się w niej w trzy etapy. Pierwszy trwał do 1950 roku. Wypełniła go ewangelizacja podjęta przez misjonarzy przybyłych głównie z Europy. Dokonywała się z wielkim trudem, ponieważ ludzie tu mieszkający poddani byli kolonialnej polityce konkurujących z sobą mocarstw. Podczas II wojny światowej wyspy te znalazły się pod okupacją japońską, zaś po wojnie na wyspach Pacyfiku dokonywano prób z bronią atomową. Druga poł. XX w. znaczona była procesem dekolonizacji i równoczesnym budowaniem organizacyjnych struktur Kościoła, który zaczął przybierać charakter miejscowy. Kapłani i biskupi w coraz większej liczbie pochodzili z rdzennej ludności. Z dokumentem postsynodalnym rozpoczął się etap trzeci, który powinien przybrać charakter nowej ewangelizacji i doprowadzić do wkorzenienia Kościoła w kulturę lokalną. Wymaga tego zarówno wzrastająca i tam sekularyzacja społeczeństwa oraz fakt, że napływ duszpasterzy z zagranicy praktycznie wygasł. Kościół na wyspach Oceanii musi się stać samodzielny pod względem duszpasterskim. Jest to proces długotrwały i wymagający nie tylko wiele trudu, ale i współdziałania wszystkich. Przy czytaniu tego tekstu nasuwa się analogia do wezwania skierowanego przez Pawła VI do mieszkańców Afryki: Bądźcie misjonarzami na waszym kontynencie (Nairobi). Rodzime powołania są dla Kościoła Oceanii warunkiem przetrwania i rozwoju. Wprawdzie co czwarty mieszkaniec Oceanii jest katolikiem (8 na 30 mln), ale utrudnieniem jest wielka różnorodność geograficzna, kulturowa i etniczna. Wciąż za mała jest liczba duchownych, którzy się wywodzą z miejscowej ludności. Paradoks polega na tym, że 65% populacji kontynentu stanowi młodzież poniżej 25 roku życia, na kontynencie doliczymy się 27 krajów i tylko jednego semi­narium duchownego. Z drugiej strony trudno się temu dziwić, skoro mieszkańcy tysięcy wyse­pek, z tych większość zamieszkuje kilka do kilkunastu tysięcy osób, są pozbawieni kontaktu ze światem, a poza Papuą-Nową Gwineą i Nową Zelandią nie ma dużych wysp (jeśli nie liczyć Australii, która jest również zaliczana do Oceanii). Oto główne utrudnienia dla ewangelizacji i sprawy powołań. Jedno nie ulega wątpliwości - budzenie rodzimych powołań jest koniecz­nością. Cała wspólnota Kościoła wezwana jest do pielęgnowania ziarna, jakie zasiewa Duch Święty. Gruntem nośnym powołania kapłańskiego i zakonnego jest rodzina i wspólnota wiary. One stwarzają klimat i tworzą glebę właściwą do rozwoju wezwania Bożego. Świadomi są tego biskupi, pisze o tym Papież, tak mają widzieć sprawę wierzący mieszkańcy Oceanii.

  ks. Ryszard Machnik SJ