strona główna Intencje AM na 2004
  WYJAŚNIENIE
PAPIESKICH INTENCJI AM

NA STYCZEŃ 2004

Ogólna na styczeń
Aby ludzie czuli się członkami jednej rodziny Bożej i by ustały pomiędzy nimi wojny, niesprawiedliwość i dyskryminacja

      Wielka liczba ludzi cierpi tylko dlatego, że przyszło jej żyć na kontynencie skazanym na ubóstwo albo należy do prześladowanej rasy, kultury czy religii. Różnice, jakie dzielą ludzi, wciąż są źródłem nowych konfliktów i krwawych konfrontacji. Doznana niesprawiedliwość, nędza i udaremniony rozwój cywilizacyjny całych narodów pobudza do odwetu. Wierzących ten stan rzeczy - w istocie bardzo groźny - nie powinien zniechęcać, lecz pobudzać do aktywności. Trzeba przy tym pamiętać, że ludzkie działanie nie wystarczy, aby przywrócić pokój. Nie można też sprawy pojednania skłóconej ludzkości pozostawić politykom i uzależniać poprawy od spotkań mężów stanu. Nikt z nas nie jest w stanie zatrzymać działań zbrojnych, które rozpętali inni, ani naprawić krzywd dyskryminowanych kobiet, dzieci, nędzarzy i ludzi, którzy zmuszeni zostali do porzucenia ojczyzny. Lawina zła jest w ruchu od pokoleń i rozpalona wrogość nie daje się łatwo wygasić. Niezbędna jest pomoc Boga, bowiem chodzi o przemianę serc; o nawrócenie krzywdzących i o gotowość do przebaczenia u skrzywdzonych. W przeciwnym razie z upływem czasu spirala przemocy będzie się skręcać coraz bardziej. Najpierw trzeba odzyskać punkt oparcia, który spowodowałby stopniowe przywracanie sprawiedliwości i pokoju.
      Pismo Święte jest jednym wielkim świadectwem o Bogu miłującym ludzi jako swe dzieci. On posyła Syna, aby ich wyzwolił z grzechu i przekonał o tym, że wszyscy stanowią jedną rodzinę Bożą. Bóg-Człowiek objawił nam zarówno prawdę o grzechu, jak i o godności osoby ludzkiej, nie tylko stworzonej na obraz Boga, ale powołanej w Synu do Bożego dziecięctwa. Św. Paweł nazwał Jezusa naszym pokojem, ponieważ zburzył On mur dzielący ludzi i uczynił ich jednością; przez krwawą ofiarę ze swego życia zadał śmierć wrogości i pojednał wszystkich z Bogiem (por. Ef 2,14-18). Powołaniem nas wierzących w Zbawiciela i zaangażowanych w wypraszanie łaski wiary i pokoju dla świata jest dawanie świadectwa, by możliwym się stało dostrzeganie w bliźnim nie wroga, ale brata i siostrę, członka rodziny ludzkiej, dzieci Boga. Najpierw jednak na własny użytek powinniśmy umocnić przeświadczenie, że należymy do wielkiej rodziny Boga, aby przejąć następnie uczucia i postępowanie Bożego Serca. Wówczas sami odnajdziemy siłę do podjęcia posługiwania w duchu rodzinnym i umożliwimy innym odkrycie, że dopiero w ten sposób można się stać człowiekiem zgodnie z zamysłem Stwórcy i Ojca. Z tak przemienionego serca będą się mogły zrodzić solidarne i sprawiedliwe dzieła pokoju. W Jezusie z Nazaretu, którego Narodzenie aniołowie głosili słowami: Chwała na wysokości Bogu i pokój na ziemi ludziom przez Niego umiłowanym, przyjęliśmy Księcia pokoju i światła. Stwórca liczy na to, że wobec bezbronnego Boga, który w człowieczeństwie swego Syna ofiarowuje siebie ludzkości, opadnie broń krzywdziciela i krzywdzonego. Trzeba łaski, aby ludzie poczuli się członkami jednej rodziny Bożej i by ustały pomiędzy nimi wojny, niesprawiedliwości i dyskryminacja.

Misyjna na styczeń


Aby Kościoły misyjne prowadziły formację współpracowników duszpasterskich

      Kościoły, o których jest mowa w tej intencji, należą do młodych, ponieważ ich kanoniczne istnienie jest całkiem świeżej daty. Poprzednio stanowiły one po prostu teren działań misyjnych. Początkowo na tym obszarze niewielu było rodowitych katolików, a duszpasterze pochodzili z innych krajów. Dlatego też zwani byli misjonarzami. Fakt ustanowienia lokalnego Kościoła oznacza, że powstała organizacyjna struktura, umożliwiająca samodzielne działanie. Każdy z nich potrzebuje miejscowych "robotników winnicy Pańskiej" - kapłanów, diakonów oraz osób konsekrowanych, którzy działają w diecezjach, w parafiach i w seminariach. "Kościoły misyjne" są obecne w tym punkcie rozwoju, w którym przed ponad tysiącem lat znaleźli się nasi przodkowie. Trzeba było pracy pokoleń, aby pojawiły się zastępy polskich kapłanów, biskupów i osób zakonnych. To oni mieli prowadzić ewangelizacyjną pracę wśród wiernych, aby doprowadzić braci i siostry w wierze do poziomu życia godnego dzieci Bożych.
      Formacja intelektualna i duchowa ma zasadnicze znaczenie we wszystkich sektorach życia Kościoła. Bez niej nikt nie potrafi jasno i głęboko poznać prawd wiary, ani dostosować do niej życia. Powinna ona uwzględniać nie tylko duchowieństwo, ale także laikat, którego powołaniem specyficznym jest podejmowanie roli, jaką wyznawcy Chrystusa mają spełniać w doczesności, a więc w polityce, w kulturze, w ekonomii i w kształtowaniu życia społecznego. Od Soboru Watykańskiego II wiadomo, że Kościół jest znakiem Chrystusa, działającego pośród ludzi tylko pod warunkiem zaistnienia współdziałania hierarchii ze świeckimi. Pierwszym zadaniem każdej kościelnej wspólnoty jest przygotowanie wierzących do tego, aby zdobyli motywy i wiedzę konieczne do podjęcia ewangelizacji zgodnie z rolą, jaka przysługuje każdej ochrzczonej osobie. Zasada ta obowiązuje nie tylko hierarchię czy osoby konsekrowane, ale także świeckich. Jest to sprawa ogromnej wagi dla duchowego życia Kościołów młodych. W proces formowania "współpracowników duszpasterskich" włączyć się powinni także pracujący tam jeszcze obcokrajowcy. Odpowiedzialni za losy wiary na terenie im powierzonym przez Ojca Świętego zobowiązani są do kształtowania ludzi świadomych swego powołania, ponieważ "katolicy świeccy": katechiści, animatorzy liturgiczni, działacze "Caritasu" oraz całego szeregu innych dzieł, nie wyłączając intelektualistów, są dowodem żywotności Kościoła. Gdyby formacja ta okazała się niewystarczająca wobec potrzeb i wyzwań współczesności, to nawet wkład licznej grupy wspomnianych osób w kontynuację dzieła ewangelizacji byłby wątpliwej wartości. Kościół na terenach do niedawna misyjnych, nawet obecnie, gdy spełnia warunki samodzielnego Kościoła lokalnego, musi podjąć trud ewangelizowania siebie. Chodzi o wykształcenie u wiernych nie tylko kompetencji zawodowych, ale głębokiego i autentycznego życia duchowego, ponieważ w obecnych czasach jest to zasadnicza sprawa dla każdej osoby wierzącej w Chrystusa.

  ks. Ryszard Machnik SJ