| strona główna | Intencje AM na 2003 |
|
WYJAŚNIENIE PAPIESKICH INTENCJI AM NA GRUDZIEŃ 2003 | |
|
Ogólna na grudzień
Za wyznawców wszystkich religii, aby podejmując wspólne działania, zdołali ulżyć cierpieniom ludzi naszych czasów
Cierpienie fizyczne, psychiczne czy duchowe stanowi nieodłączną część życia na ziemi. Nikt nie potrafi go uniknąć. Ludzie cierpią choćby z tego powodu, że nie potrafią dostrzec celu swego życia. Spontaniczną reakcją jest ucieczka. Cierpienie wzrasta, gdy człowiek - zamiast stawić mu czoła - próbuje go uniknąć, zwłaszcza jeśli to czyni za pomocą substancji toksycznych, wywołujących uzależnienie. Tak czy inaczej cierpienie zawsze stanowi wyzwanie, nawet gdy pojawia się jako skutek zawinienia i świadomego działania. Jeśli jednak godzi w osobę niewinną, wówczas z całą ostrością ujawnia się niemoc znalezienia odpowiedzi na pytanie - dlaczego? Chociaż cierpienie pozostaje wciąż zagadką, każdy nim dotknięty ma prawo szukać odpowiedzi, bo - gdy się pojawia - godzi w życie i wydaje się podważać nawet sens samego istnienia. Za Kościół w krajach, w których wciąż jeszcze panuje reżim totalitarny, aby uznane zostało prawo Kościoła do realizowania w pełnej wolności jego duchowej misji XX w. przekazał ludzkości w spadku nie tylko olbrzymi potencjał intelektualny i techniczny, który utrwalił się w strukturach organizacji współczesnego świata i jest powodem zarówno nędzy i nacjonalizmu, z których wywodzi się terror i fundamentalizm; i przekazał też problemy wynikłe z niesprawiedliwości. W wyniku wojen oraz konfliktów etnicznych, które miały miejsce w XX w., dokonano eksterminacji nieprzeliczonej liczby istnień ludzkich. Z powodu prześladowań religijnych straciło życie więcej wyznawców Chrystusa niż w poprzednich stuleciach. Grudniowa intencja misyjna kieruje naszą uwagę na sytuacje chrześcijan żyjących w krajach, w których panuje reżim totalitarny. Mamy się modlić za wierzących, którzy poddani są ideologicznej lub religijnej przemocy. Skompromitowany komunistyczny porządek nadal panuje w Chinach, w Korei Północnej, w Wietnamie i na Kubie. Największe liczebnie państwo świata znane jest z tego, że 60 mln ludzi musi tam ukrywać swoją wiarę. Tysiące chrześcijan żyje w łagrach tylko dlatego, że oni ośmielili się jawnie wyznawać swoje religijne przekonania. W 1996 r. zginęło ich tam 156 tysięcy. Ale szczególnymi oprawcami chrześcijan stali się muzułmanie. Przemoc, jakiej poddani są wierzący w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, w Egipcie, Etiopii czy Indonezji, nie jest jedynie dziełem ekstremistów, lecz jest wynikiem obowiązującego oficjalnie i bezwzględnie stosowanego prawa "szariatu". Śmiercią zagrożone są wszelkie przejawy świadectwa wiary w Chrystusa. Wręcz grozą napawają wiadomości nadchodzące od wielu już lat z Sudanu. Od czasu, gdy w 1983 r. kraj ten stał się republiką islamską, arabscy fundamentaliści z poparciem Czadu i przy pomocy tzw. Armii Wyzwolenia Sudanu prowadzą regularną wojnę przeciw chrześcijańskiej ludności, która zamieszkuje południe i wschód kraju oraz Got Nubijskie. Normalną praktyką jest bombardowanie ludzkich skupisk. Chrześcijan, spędzonych do wiosek przekształconych w obozy koncentracyjne, zmusza się głodem i torturami do przejścia na islam. Oporni traktowani są jak towar: są porywani i sprzedawani za 50 dolarów od osoby. Większość z nich to kobiety i dzieci. Zdarzają się przypadki krzyżowania kapłanów. Wiadomo, że działania zbrojne spowodowały już śmierć ponad 2 mln ludności, najczęściej spośród cywilów, a dalsze 4 mln przeznaczono do wysiedlenia. Przed kilku laty (1999 r.) katoliccy biskupi Afryki Wschodniej zwrócili się oficjalnie do Organizacji Narodów Zjednoczonych z apelem o spowodowanie wstrzymania dzikiej, bratobójczej walki. Apel poparła Komisja Praw Człowieka. Jan Paweł II wielokrotnie poruszał tę sprawę w przemówieniach noworocznych, kierowanych do Ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej. Stan taki trwa już od ponad 20 lat i nic się wskazuje na poprawę. Wspólnota Międzynarodowa pozostaje bierna, zainteresowanie opinii publicznej wygasa. Politycy tłumaczą, że prawo nie zezwala na mieszanie się w problemy suwerennego kraju. W istocie przyczyna jest przerażająca w swej prostocie: nikt z wielkich tego świata nie ma ekonomicznego interesu w interwencji. Pozostaje modlitwa. | |
| ks. Ryszard Machnik SJ | |