strona główna Intencje AM na 2003
  WYJAŚNIENIE
PAPIESKICH INTENCJI AM

NA GRUDZIEŃ 2003

Ogólna na grudzień
Za wyznawców wszystkich religii, aby podejmując wspólne działania, zdołali ulżyć cierpieniom ludzi naszych czasów

      Cierpienie fizyczne, psychiczne czy duchowe stanowi nieodłączną część życia na ziemi. Nikt nie potrafi go uniknąć. Ludzie cierpią choćby z tego powodu, że nie potrafią dostrzec celu swego życia. Spontaniczną reakcją jest ucieczka. Cierpienie wzrasta, gdy człowiek - zamiast stawić mu czoła - próbuje go uniknąć, zwłaszcza jeśli to czyni za pomocą substancji toksycznych, wywołujących uzależnienie. Tak czy inaczej cierpienie zawsze stanowi wyzwanie, nawet gdy pojawia się jako skutek zawinienia i świadomego działania. Jeśli jednak godzi w osobę niewinną, wówczas z całą ostrością ujawnia się niemoc znalezienia odpowiedzi na pytanie - dlaczego? Chociaż cierpienie pozostaje wciąż zagadką, każdy nim dotknięty ma prawo szukać odpowiedzi, bo - gdy się pojawia - godzi w życie i wydaje się podważać nawet sens samego istnienia.
      Z pomocą przychodzą wielkie religie świata, choć każda z nich w swojej odpowiedzi podkreśla inny aspekt. Odpowiedź chrześcijańska jest najpełniejsza, ponieważ została wyczytana z losu Boga-Człowieka. On, przyjmując cierpienie aż do śmierci na krzyżu, umieścił je w samym centrum tajemnicy zbawienia. W Jezusie cierpienie i śmierć, niezależnie od tego, że są faktami o dramatycznej wymowie, zostają odkupione i przemienione. Co więcej, każde ludzkie cierpienie przyjęte w łączności ze Zbawicielem nabiera wartości zbawczej. Umierając z Chrystusem, który cierpiał, umarł i zmartwychwstał, wierzący zostanie w końcu uwolniony od cierpienia i śmierci. Dla chrześcijanina wiara w zmartwychwstanie Jezusa jest źródłem nadziei oraz siły do przetrwania i działania, gdy trzeba stawić czoło cierpieniu własnemu i cudzemu.
      Modlić się mamy za wyznawców wszystkich religii, aby, podejmując wspólne działania, zdołali ulżyć cierpieniom ludzi naszych czasów. Dla Boga, choć dopuszcza na ludzi cierpienie, najważniejszym jest dobro człowieka, zwłaszcza cierpiącego. Sprawa pomocy niesionej cierpiącym stoi ponad wszelkiego rodzaju różnicami i podziałami. Człowiek zakorzeniony w swojej religii (żyd, chrześcijanin, wyznawca islamu, konfucjanizmu, buddyzmu lub hinduizmu) staje się świadkiem życia, które potrafi przetrwać kryzys stwarzany przez cierpienie; każdy też otrzymuje tym samym bodziec do podjęcia posługi wobec cierpiących, których znajduje w swoim otoczeniu. Kryzys współczesnego świata polega na tym, że zaawansowane technologie w rękach ludzi bez sumienia zagrażają życiu i godności człowieka, choć powinny mu służyć. Dlatego potrzebne jest wspólne działanie wszystkich ludzi, którzy odwołują się do Boga. Zagrożeniu może sprostać tylko odpowiedź niesiona przez cywilizację miłości, opierającą się na powszechnie przyjętych wartościach pokoju, solidarności, sprawiedliwości i wolności.

Misyjna na grudzień


Za Kościół w krajach, w których wciąż jeszcze panuje reżim totalitarny, aby uznane zostało prawo Kościoła do realizowania w pełnej wolności jego duchowej misji

      XX w. przekazał ludzkości w spadku nie tylko olbrzymi potencjał intelektualny i techniczny, który utrwalił się w strukturach organizacji współczesnego świata i jest powodem zarówno nędzy i nacjonalizmu, z których wywodzi się terror i fundamentalizm; i przekazał też problemy wynikłe z niesprawiedliwości. W wyniku wojen oraz konfliktów etnicznych, które miały miejsce w XX w., dokonano eksterminacji nieprzeliczonej liczby istnień ludzkich. Z powodu prześladowań religijnych straciło życie więcej wyznawców Chrystusa niż w poprzednich stuleciach. Grudniowa intencja misyjna kieruje naszą uwagę na sytuacje chrześcijan żyjących w krajach, w których panuje reżim totalitarny. Mamy się modlić za wierzących, którzy poddani są ideologicznej lub religijnej przemocy. Skompromitowany komunistyczny porządek nadal panuje w Chinach, w Korei Północnej, w Wietnamie i na Kubie. Największe liczebnie państwo świata znane jest z tego, że 60 mln ludzi musi tam ukrywać swoją wiarę. Tysiące chrześcijan żyje w łagrach tylko dlatego, że oni ośmielili się jawnie wyznawać swoje religijne przekonania. W 1996 r. zginęło ich tam 156 tysięcy. Ale szczególnymi oprawcami chrześcijan stali się muzułmanie. Przemoc, jakiej poddani są wierzący w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, w Egipcie, Etiopii czy Indonezji, nie jest jedynie dziełem ekstremistów, lecz jest wynikiem obowiązującego oficjalnie i bezwzględnie stosowanego prawa "szariatu". Śmiercią zagrożone są wszelkie przejawy świadectwa wiary w Chrystusa. Wręcz grozą napawają wiadomości nadchodzące od wielu już lat z Sudanu. Od czasu, gdy w 1983 r. kraj ten stał się republiką islamską, arabscy fundamentaliści z poparciem Czadu i przy pomocy tzw. Armii Wyzwolenia Sudanu prowadzą regularną wojnę przeciw chrześcijańskiej ludności, która zamieszkuje południe i wschód kraju oraz Got Nubijskie. Normalną praktyką jest bombardowanie ludzkich skupisk. Chrześcijan, spędzonych do wiosek przekształconych w obozy koncentracyjne, zmusza się głodem i torturami do przejścia na islam. Oporni traktowani są jak towar: są porywani i sprzedawani za 50 dolarów od osoby. Większość z nich to kobiety i dzieci. Zdarzają się przypadki krzyżowania kapłanów. Wiadomo, że działania zbrojne spowodowały już śmierć ponad 2 mln ludności, najczęściej spośród cywilów, a dalsze 4 mln przeznaczono do wysiedlenia. Przed kilku laty (1999 r.) katoliccy biskupi Afryki Wschodniej zwrócili się oficjalnie do Organizacji Narodów Zjednoczonych z apelem o spowodowanie wstrzymania dzikiej, bratobójczej walki. Apel poparła Komisja Praw Człowieka. Jan Paweł II wielokrotnie poruszał tę sprawę w przemówieniach noworocznych, kierowanych do Ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej. Stan taki trwa już od ponad 20 lat i nic się wskazuje na poprawę. Wspólnota Międzynarodowa pozostaje bierna, zainteresowanie opinii publicznej wygasa. Politycy tłumaczą, że prawo nie zezwala na mieszanie się w problemy suwerennego kraju. W istocie przyczyna jest przerażająca w swej prostocie: nikt z wielkich tego świata nie ma ekonomicznego interesu w interwencji. Pozostaje modlitwa.

  ks. Ryszard Machnik SJ