| strona główna | Intencje AM na 2003 |
|
WYJAŚNIENIE PAPIESKICH INTENCJI AM NA SIERPIEŃ 2003 |
|
Ogólna na sierpień
Za prowadzących badania z zakresu nauki i techniki, aby brali pod uwagę nieustanne apele Kościoła o mądre i odpowiedzialne korzystanie ze swych osiągnięć.
Jesteśmy świadkami olbrzymiego rozwoju nauki oraz techniki. Człowiek współczesny nie tylko coraz łatwiej pokonuje odległości, ale i coraz szybciej wymienia informacje. Nasza epoka zasłużyła na miano "wielkiej informacji błyskawicznej". Poczta elektroniczna przesyła treści na dowolną odległość w parę sekund. Dzieci żeglują po internecie w poszukiwaniu gier i wiadomości. O wydarzeniach, jakie dokonały się w najbardziej oddalonym kącie świata, natychmiast wiedzą ludzie na całej planecie. Postęp dokonał się także w innych dziedzinach, choćby w badaniach naukowych i medycynie. Dziś już nie wzbudza sensacji przeszczepianie organów czy stosowanie rozrusznika serca. Nie tak dawno nikt nie marzył o tym, aby oglądać na monitorze wnętrze własnego żołądka, co obecnie umożliwia gastroskopia. Tomografia pozwala nieinwazyjnie badać wnętrze organów. Godna podziwu jest ludzka pomysłowość. Jednak podziwianie możliwości, jakie tkwią w człowieku, powinno się łączyć z wdzięcznością kierowaną ku Stwórcy. Bóg i człowiek nie są rywalami. Bóg nie stanowi zagrożenia dla człowieka, ani ludzka inteligencja w niczym nie zagraża Trójjedynej Miłości, która wszystko może i o wszystkim wie. Człowiek przy swoich możliwościach, jakie wzbudzają podziw, pozostaje stworzeniem kruchym, ograniczonym i zależnym od swego Stwórcy. Jest istotą przez Niego umiłowaną i wezwaną do szukania i miłowania swojego Pana. Prawidłowość tę wyraził św. Ireneusz w zdaniu: Chwałą Boga jest człowiek żyjący w pełni, a życiem człowieka jest oglądanie Boga. Im bardziej człowiek rozwija możliwości w nim złożone, tym bardziej czci swego Stwórcę i Ojca. Bóg jest tym bardziej uczczony, im większym szacunkiem ludzie otaczają się nawzajem. On nas przecież stworzył na swój obraz i podobieństwo. Uznał nas za najważniejsze swoje dzieło, naszej trosce i pracy powierzył resztę stworzenia. Tak w świetle wiary przedstawia się sens i logika istnienia. Jeśli jest w tym coś godnego podziwu, to przede wszystkim fakt, że człowiek jest dziełem Miłości, która wszystko może i że nosi znamię Stwórcy. To On jest źródłem mądrości, ludzkiej wiedzy i wielkich możliwości. Dlatego człowiek okazuje swoją prawdziwą wielkość, gdy klęka przed swoim Panem i Ojcem. Wiara szukająca wyjaśnienia w rozumie, rozum szukający oparcia w wierze, aby kontemplować prawdę - to prawdziwa harmonia budująca człowieka od wnętrza i wprowadzająca harmonię w resztę stworzenia. Źle jest natomiast, gdy człowiek zaczyna siebie traktować jak boga, gdy siebie czyni miarą wartości, gdy samowolnie ustala moralne kryteria postępowania. Takie zresztą było źródło pierworodnego grzechu. Jednak przy całej wiedzy i technicznych możliwościach człowiek staje się wtedy nie tylko łupem głupoty i śmieszności, ale także czyni wiele zła. Trzeba się modlić o to, by ludzie - zwłaszcza zaangażowani w naukę i postęp techniczny - czcili Boga i szanowali Wolę Dawcy mądrości, bo dopiero wówczas wiedza i umiejętności ludzkie będą błogosławieństwem dla mieszkańców ziemi.
Za katechetów w młodych Kościołach, aby wiernie świadczyli o swym przylgnięciu do Ewangelii. W roku 2000 Kościół katolicki liczył na świecie 1 mld 45 mln wiernych. W prace duszpasterskie i ewangelizacyjne zaangażowanych było: 4.439 biskupów, 404.626 kapłanów, 25.345 diakonów stałych, 814.779 sióstr zakonnych, 57.813 braci zakonnych, 56.421 misjonarzy świeckich oraz 2.298.387 katechistów. Dla przybliżenia misyjnej intencji ważne jest podanie liczb wskazujących na zaangażowanie świeckich w ewangelizacyjne dzieło Kościoła. Sobór Watykański przypomniał, zaniedbaną w II tysiącleciu, zasadę pomocniczości, jaka powinna kierować współdziałaniem hierarchii i świeckich w dziele głoszenia Dobrej Nowiny. Począwszy od XX w. rola świeckich okazała się w praktyce niezbędna na rozległych terenach, gdzie powstawały "młode Kościoły". Przykładem niech będzie Oceania. Nazwa tego kontynentu sugeruje wszechobecność wody. Istotnie cechą charakterystyczną tej części świata są nieogarnione obszary oceanu między Ameryką Pd. i Azją. Obszar 8,5 mln km2 zaludnia zaledwie 30 mln mieszkańców (0,48% populacji świata) na wielu tysiącach wysp, z których tylko co 10 ma swoją nazwę, zgrupowanych w 3 zespoły: Mikronezja, Polinezja i Melanezja. Prócz tego najbardziej znanymi częściami tego kontynentu są Australia i Nowa Zelandia. Warunki geograficzne sprawiły, że rozwinęło się tu wiele odrębnych kultur, a ludność posługuje się wieloma językami. Dla przykładu na Papua-Nowa Gwinea istnieje 41 języków podstawowych i 700 dialektów, na Vanautu 85 języków, na Nowej Kaledonii funkcjonują 32 języki. Działalność misyjna od początku z wielu względów była utrudniona. Żyje tu łącznie 8 mln katolików. W pracę duszpasterską zaangażowanych jest ponad 5.000 kapłanów i 2.300 zakonników oraz 12.000 sióstr zakonnych. Dla nas istotną jest liczba zaangażowanych świeckich: Łącznie 35.500 misjonarzy i katechistów. Rola, jaką tu spełniają, jest typowa i znamienna także dla innych części świata, gdzie wierni szczególnie dokuczliwie odczuwają brak kapłanów. W tej sytuacji na barki świeckich spada trud pracy katechetycznej i duszpasterskiej. To oni są z wiernymi na co dzień, prowadząc wspólną modlitwę i rozważania Pisma Świętego, ucząc katechizmu i przygotowując wiernych do obchodu świąt oraz do przyjęcia sakramentów świętych. Od ich umiejętności i wiary zależy poziom kontaktu z Bogiem i życia religijnego wspólnot. Ich wzorem powinien być św. Jan Chrzciciel - człowiek wierzący i świecki zarazem, zaangażowany intensywnie w życie duchowe, dający świadectwo ewangelicznego ubóstwa i z odwagą głoszący wszystkim wolę Boga. Na wzór Jana Chrzciciela katecheta wezwany jest do wskazywania Mesjasza, za którym w głębi serca tęskni każdy człowiek. Jego misją jest zachęcanie do "pójścia za Mistrzem", bo tylko On jest Zbawicielem i Panem; sam pozostaje z boku. Ma być wprawdzie tylko głosem, który odwołuje się do Słowa i przyjacielem Oblubieńca, ale jego rola jest niezbędna. Módlmy się, aby ci ludzie wiernie świadczyli o swym przylgnięciu do Ewangelii | |
| ks. Ryszard Machnik SJ | |