| strona główna | Intencje AM na 2003 |
|
WYJAŚNIENIE PAPIESKICH INTENCJI AM NA LIPIEC 2003 |
|
Ogólna na lipiec
Za wierzących, którzy pełnią odpowiedzialne funkcje w życiu publicznym, aby postępując zgodnie ze wskazaniami Ewangelii i z zasadami nauki społecznej Kościoła, w każdej sytuacji bronili ludzkich wartości i przyczyniali się do coraz większego ich poszanowania.
Na początku każdego roku przedstawiciele Korpusu dyplomatycznego przy Stolicy Świętej spotykają się z papieżem, który przy tej okazji wypowiada się na temat najważniejszych spraw i zagrożeń. Ojciec Święty od lat nawołuje rządzących oraz odpowiedzialnych za sprawy gospodarcze i finansowe na świecie do: - obrony świętości życia człowieka, zagrożonego genetycznymi eksperymentami; - do otoczenia troską rodziny, podstawowej komórki społeczeństwa; - do wykorzenienia ubóstwa przez wysiłki zmierzające do pobudzania rozwoju i redukcji długów; - do poszanowania w każdej okoliczności praw człowieka, przy szczególnej trosce dla najsłabszych; - do ograniczenia handlu bronią i do wzmożenia wysiłków na rzecz pokoju; - do walki z wielkimi chorobami i do udostępniania najuboższym podstawowych leków; - do ochrony środowiska naturalnego i do przeciwdziałania katastrofom naturalnym; - do stanowczego przestrzegania praw i układów międzynarodowych. Lista problemów jest dłuższa, ale w tych przemówieniach wspomniane są za każdym razem najtrudniejsze. Atak terrorystów z 11 IX 2001 r. odsłonił z całą ostrością groźbę: utrwalona niesprawiedliwość, narastający głód i cierpienia milionów ludzi zagrażają pokojowi wszystkich. Sytuacja domaga się radykalnych rozwiązań. Jan Paweł II wzywa kraje najbogatsze, by poświeciły część swego dochodu brutto z produktu narodowego na rzecz rozwoju krajów najuboższych, w tym na zmniejszenie zadłużenia. Największa odpowiedzialność spoczywa na ludziach sprawujących władzę i podejmujących decyzje w sprawach bankowości oraz gospodarczych relacji międzynarodowych. Ale przecież w demokracji ważna jest postawa obywateli, którzy wybierają swoich przedstawicieli do parlamentu. W praktyce chodzi o wymuszanie na politykach, ekonomistach i finansistach rozpoczęcie procesu solidarnego i sprawiedliwego podziału dóbr materialnych. Wierzący do tej pory stanowią duży procent w tych społeczeństwach. Spełnią oni swoją misję, jeśli sami uwierzą, że u korzeni istnienia jest miłość Boga do rodzaju ludzkiego i do każdej osoby. Ich zaangażowanie w politykę jest częścią spełniania posłannictwa świadka miłości Boga na wszystkich poziomach życia społecznego. Do podjęcia zobowiązań na miarę roli, jaka na nich w polityce, gospodarce i finansach spoczywa, skłania logika czynnej i ofiarnej miłości. Brak konsekwencji w tym względzie zagraża harmonii między Bogiem, ludźmi i stworzeniem. Do wysiłku przezwyciężenia niesprawiedliwości i działania na rzecz sprawiedliwości, naprawdę sprawiedliwej i globalnej solidarności skłania także dobrze rozumiany interes własny. Społeczeństwa bogate nie utracą stanu posiadania tylko za cenę rezygnacji z obrony przywilejów, tzn. jeśli zdobędą się na wysiłek stwarzania warunków, które zapewnią wszystkim narodom środki niezbędne do godnego życia.
Za chorych w Afryce, za ofiary AIDS i innych poważnych chorób, aby doświadczyli Bożego pocieszenia i miłości dzięki posłudze lekarzy i tych, którzy z miłością ich pielęgnują. Epidemia AIDS ze swymi dramatycznymi konsekwencjami społecznymi i politycznymi stanowi jedną z większych katastrof przełomu stuleci. Świat z rosnącym niepokojem śledzi obecnie drugą falę epidemii AIDS w pięciu kluczowych krajach: Indie, Chiny, Rosja, Nigeria i Etiopia. Jeśli wierzyć danym oficjalnym i ocenom ekspertów, liczba nowych zakażeń sięga tam łącznie 23 mln: 8 mln w Indiach, 6 mln w Nigerii, 5 mln w Etiopii, po 2 mln w Chinach i w Rosji. W 2010 r. w samych Indiach będzie ich 20-25 mln, tyle samo w Chinach i w Nigerii, 8 mln w Rosji, przynajmniej 7 mln w Etiopii. Ale sytuacja związana z zakażeniem wirusem HIV jest szczególnie dramatyczna w tzw. "czarnej Afryce", gdzie żyje największa na świecie liczba seropozytywnych i gdzie z powodu komplikacji wywołanych zniszczeniem systemu odpornościowego zmarła do tej pory największa ilość ludzi. Przez Afrykę centralną i południową epidemia HIV przetoczyła się najwcześniej, bo już w latach 80., stając się tragedią mieszkańców. Z ostrożnych ocen wynika, że 15% murzyńskiej populacji na południe od Sahary jest zarażona. W roku 1999 z powodu chorób wynikłych z utraty systemu odpornościowego zakażenia zmarły tam 2 mln ludzi, czyli 5 razy więcej niż w USA, przez cały czas od pojawienia się epidemii. W tym rejonie świata chorych jest obecnie 25 mln. Do najbardziej skażonych należą mieszkańcy Zimbabwe (26% populacji), Namibii (20%), Zambii (19%) i Swazilandu (18,5%). Liczby zwiększają się lawinowo, zaś opanowanie epidemii jest szczególnie trudne. Ludzie, którzy dziś umierają na skutki AIDS, są potomkami tych, którzy najostrzej odczuli rządy kolonialne, a w nowszych czasach byli wyniszczani przez krwawe konflikty etniczne i dziesiątkowani przez tradycyjne choroby: malarię, gruźlicę, zapalenie opon mózgowych czy ostatnio przez gorączkę "ebola". Spowodowało to rozpad tradycyjnych struktur życia społecznego i rodzinnego. Moralny kryzys był tego skutkiem. Doszły do tego nędza i katastrofalne warunki sanitarne. Dziś całe narody w tym rejonie świata zagrożone są wymarciem. Drastycznie spada średnia wieku żyjących tu ludzi (kobiet 51-46 lat, mężczyzn 47-45 lat). Tu żyje 10 z 11 osób, które ulegają zakażeniu w każdej minucie na całym świecie. Spośród 34 mln afrykańskich dzieci osieroconych w 2001 r. 13 mln straciło rodziców z powodu AIDS. Szczególnie groźnym i bolesnym jest fakt przekazywania wirusa dziecku przez matkę. Podczas gdy w krajach rozwiniętych istnieją kuracje skutecznie ograniczające to ryzyko, w Afryce nie znajdują one zastosowania z powodu wysokich kosztów. Światowy Fundusz do walki z AIDS ogłasza z triumfem, że z jego starania miesięczny koszt terapii został zredukowany z 5000 dolarów do 1.850. Dla przeważającej części zarażonych leki w tej cenie pozostaną niedostępne, skoro ludzie żyją za 1-2 dolarów dziennie, a ich opieka zdrowotna jest symboliczna. | |
| ks. Ryszard Machnik SJ | |