| strona główna | AM w czynie |
| Mam wiele Jego obrazów w sercu | |
|
Jestem alumnem Wyższego Seminarium Duchownego. Ksiądz pewnie dostaje e-maile od osób godniejszych niż ja. Z wewnętrznej potrzeby chciałbym również do skarbnicy świadectw o świętości Sługi Bożego Jana Pawła II, dodać swoje małe świadectwo.
Urodziłem się w 1986 roku. Wychowałem się więc w świadomości, że papieżem Ojcem Świętym jest Polak. Było to dla mnie coś normalnego, tak samo jak oglądanie z rodzicami modlitwy Anioł Pański w niedzielę. Pamiętam też relacje telewizyjne z pielgrzymek Papieża do Polski i Ziemi Świętej, to było narodowe święto, gdy przyjeżdżał do Polski. Na każdą pielgrzymkę Jana Pawła II do Ojczyzny pomagałem mamie stroić okna mieszkania, jak na Boże Ciało. Analizując w szkole wiersz Słowackiego, o papieżu Słowianinie, docierało do mnie to proroctwo pisane przeszło dwieście lat temu. W miarę dorastania, świadomość ta stawała się coraz większa. Nigdy nie byłem na żadnym spotkaniu z Czcigodnym Janem Pawłem II. Gdy byłem na Nieszporach w Gliwicach w 1999 roku, okazało się, że Ojciec Święty nie przyjedzie. Jedynie mój tata, przez lata pracujący na emigracji, miał możliwość uściśnięcia dłoni Ojca Świętego na audiencji w bibliotece papieskiej w 1987 roku, gdzie otrzymał od Papieża różaniec. Od tej pory cała rodzina zawsze żywo przeżywa opowiadania taty o ciepłym i ojcowskim spojrzeniu Jana Pawła II. Dopiero od śmierci Papieża zacząłem wgłębiać się w naukową spuściznę: encykliki, adhortacje, a także homilie, które Sługa Boży głosił do Polaków, kleryków, ale także dla bliskiej mojemu sercu oazy, w której wyrosło moje powołanie. Patrząc na moje powołanie do kapłaństwa, wielką inspiracją stały się dla mnie książki Dar i Tajemnica oraz Wstańcie, chodźmy, opisujące drogę powołania Jana Pawła II. Dzięki tym lekturom zrozumiałem, że tak jak Papieża, moja droga do powołania to wędrówka z Jezusem, bliskim mojemu sercu, że droga z Jezusem jest zgodą na działanie woli Bożej w moim życiu [...]. Gdy w zeszłym roku razem ze współbraćmi nawiedziliśmy sanktuarium Ecce Homo w Krakowie, miałem świadomość, że w tym miejscu Karol Wojtyła wymodlił swoją więź z Bogiem. Gdy przyjeżdżałem do Krakowa, zawsze zastanawiałem się, co musiał przeżywać, w jakich sytuacjach się znajdował jako kleryk, ksiądz, kardynał, a potem papież. Jest tam przecież tyle miejsc, które Jan Paweł II odwiedzał i z którymi przez lata był związany. Jest wiele obrazów z Janem Pawłem II, jakie mam w sercu. Eucharystię, sprawowaną przez Papieża na Jasnej Górze, pamiętam z telewizyjnych relacji pielgrzymek. Ten głos Ojca Świętego, który powoli mówił do setek tysięcy pielgrzymów wpatrzonych w Niego; ani słońce, ani deszcz nie odstraszał tych, którzy chcieli być przy Ojcu Świętym. Pamiętam też śpiew Papieża na Mszy Świętej. Nawet gdy zmagał się z cierpieniem, tak bardzo dbał o to, by Eucharystia była piękna, prowadząca do samego Chrystusa, którego jako kapłan trzymał w rękach przy Przeistoczeniu. Obraz zgarbionego staruszka stojącego przy Ścianie Płaczu w 2000 roku. Papież, który nie boi się trudnego pojednania, który otwarcie mówi o grzechach Kościoła i jako pierwszy wyciąga rękę w geście pokoju [...]. Jan Paweł II to dla mnie świadek radosnej więzi z Jezusem, ale także krzyża niesionego razem z Nim. Gdy Papież odchodził od nas, zdałem sobie sprawę, że jest to lekcja życia. Bo człowiekiem nie jest się tylko wtedy, gdy przychodzi nam się radować, ale także gdy przychodzi nam umierać. Dzięki za to, Janie Pawle II!!! | |
| Marcin | |