strona główna AM w czynie
Jezu, Ty mi wystarczasz!

      Gdy służebnica Boża s. Leonia Nastał Służebniczka Najświętszej Maryi Panny pisała poniższy list, miałem dopiero pięć lat (urodziłem się w 1930 r.). Moja siostra Karolina Hermina urodzona w 1904 roku wstąpiła do tegoż zgromadzenia w 1921 roku, mając zaledwie siedemnaście lat. Zmarła po czternastu latach życia zakonnego, czyli w trzydziestym pierwszym roku życia. Po otrzymaniu poniżej cytowanego listu, żyła jeszcze pięć miesięcy.

      "Przypomina mi się Dusza ofiarna - pisze do niej s. Leonia. Sama myśl o tym wywołuje radość w duszy. Być ofiarą Serca Bożego - co za wzniosłe powołanie! A my do tej liczby należymy! Pan Jezus doznaje tyle zniewag. Musimy się o to starać, by Pan Jezus miał z nas dużo pociechy.

      Chciałabym Siostrze powiedzieć coś w sekrecie, jaką to Pan Jezus ogromną wagę przywiązuje do naszych drobnych wyrzeczeń, skoro jesteśmy ofiarami. Jednej duszy ofiarnej Pan Jezus powiedział, że na mocy ślubu oddania się Jemu na ofiarę, można jednym aktem zaparcia się wybawić duszę od piekła - choćby to zaparcie było tak drobne, jak odmówienie sobie łyżki strawy, która smakuje. Co za niepojęta dobroć Boga względem maleńkich dusz ofiar. Oby ich Pan Jezus znalazł jak najwięcej. Módlmy się o to, bo przecież trzeba w jakiś sposób spełnić życzenie Pana Jezusa skierowane do Benigny Konsolaty: Poszukaj Mi dusz, które chciałyby się poświęcić na ofiarę Mojego Serca. My poświęciłyśmy się na ofiarę Serca Jezusowego.

      Droga, Siostro Hermino, odpowiedzmy sobie w głębi duszy: Czym jest dla nas Duch Święty? Pierwsza Osoba Boska jest naszym Ojcem. Druga - Bratem i Oblubieńcem. A Trzecia? Serca nasze odpowiedzą sobie... Czasem ręka jakby się bała napisać to, co najsłodsze, najdroższe dla duszy. Może dlatego, by nie zdradzić tajemnic królewskich? My, dzieci królewskie, powinnyśmy ich strzec. Czy Siostry nie zastanawia ten fakt, że Bóg to Ojciec wszechmocny - a Jego dzieci są nicością? Co za radość. Dziecię nie potrzebuje nawet własnej mocy, bo ma Ojca, który, jeżeli zajdzie potrzeba, uczyni wszystko za dziecię...
      Listonosz już odchodzi. Więc kończę, zamykając się z Siostrą w Najsłodszym Sercu Pana Jezusa".

Kolejny list s. Leoni do s. Herminy
"A teraz coś z naszej ukochanej dziedziny. Zdaje mi się, że będzie Siostra zadowolona, gdy przytoczę niektóre zdania śp. ojca duchownego (ks. Kutyba SJ), którego uważam za świętego. Oto jego recepta na świętość:
- Dogadzać Panu Jezusowi na wszelki możliwy sposób, a szczególnie przez ciągłą modlitwę.
- Dogadzać ludziom, a szczególnie tak zwanym nieprzyjaciołom naszym.
- Dokuczać sobie na każdym kroku! Wszystko to czynić jedynie z miłości do Pana Jezusa, dla wynagrodzenia Mu, a nie dla świętości czy nagrody wiecznej. Chodzi o to, by całkowicie zapomnieć o sobie i we wszystkim szukać Pana Jezusa.
Gdy prosimy o miłość Bożą, to Pan Bóg nas wysłuchuje i nadsłuchuje z najwyższą rozkoszą, gdy się o to modlimy. Na pewno udzieli nam tej łaski, o którą gorąco Go prosimy. Pan Bóg przelewa do naszej duszy całe swoje szczęście. Modlitwa to nasza cała siła, to skarbiec Boski. Pan Bóg się uśmiecha, gdy komuś trudno się modlić, a on się modli. Pan Jezus niejako bat chowa za siebie, bo jak człowiek nudzi i nudzi, zwłaszcza o miłość, to Pan Jezus da:
Warto opuścić wszystko, aby ukochać Jezusa.
Nie ma większego szczęścia na świecie, jak zaprzyjaźnić się z Jezusem.
Kto chce być świętym, musi zrezygnować ze wszystkich przyjemności.
Prawdziwą wielkością człowieka jest łaska Boża.
Człowiek uświęca się przez spełnianie zwykłych praktyk z nadzwyczajną gorliwością.
Zanim coś wykonam, zapytam się: Mój Jezu, czy to Ci się podoba?
Trzeba często powtarzać: Jezu, Ty mi wystarczasz!
Nie opuszczać, bez dostatecznej przyczyny tego, co Panu Jezusowi jest miłe.
Tracąc dla Boga, niczego nie tracimy!
Pisałabym i pisała na ten temat, ale obowiązki czekają, więc kończę, prosząc o modlitwę
za siebie i za moje kochane Siostry, które zdają egzamin.

  (opracował ks. Tadeusz Chromik SJ)