| strona główna | AM w czynie |
|
Uwierz Miłości Refleksje nt. kultu Serca Jezusa i duchowości św. Małgorzaty Marii | |
|
Znak miłości
Człowiek potrzebuje znaku, by móc wyrazić to, co jest trudne do przekazania. Łatwiej też ogarnąć rzeczywistość, posługując się znakami. Nie dziwi nas, że akurat serce stało się symbolem miłości. Serce posiada każdy i jedynie sercem można odczuwać swoje uczucia. Mówimy "radość serca", "spokojne serce", ale też "złamane serce" czy "zrozpaczone serce". Czasem w okolicy przedsercowej odczuwamy głęboki smutek - ból psychiczny. Według antropologii biblijnej, serce jest najbardziej wewnętrzną sferą człowieka - siedzibą władzy ducha i ciała, siedzibą rozumu, wreszcie intencji, woli, uczuć i pragnień. Dominikanin, o. Thomas Philippe, który razem z Jeanem Vanier założył "Arkę", stworzył własną antropologię serca. Zastanawiał się nad tzw. pierwotną ufnością, z którą każdy się rodzi, a nie występuje ona u zwierząt. Ta ufność widoczna jest u noworodka. Polega ona na tym, że noworodek przyjmuje wszystko, co się mu daje, całkowicie zdany na opiekunów. Ojciec Thomas dowiódł, że to właśnie serce, które zaczyna się kształtować w 20. dniu od zapłodnienia, tworzy osobową więź z matką, a potem steruje rozwojem. Serce od początku jest świadome miłości, bo ta ufność pochodzi od Stwórcy. To samo w inny sposób ujmuje w Pieśni duchowej św. Jan od Krzyża, mówiąc, że nasze serce zachowuje w zarysie oczy Oblubieńca (Jezusa), którego szukamy. Poznaj Serce i uwierz Sercu Jezus posłużył się znakiem serca, aby przypomnieć ludziom o swojej wielkiej miłości. Objawiając się Małgorzacie Marii chciał powiedzieć: "Patrz, ile mam dla ciebie miłości - całe niebo. Bierz ją, bo ona jest dla ciebie! Im więcej weźmiesz, tym więcej dostaniesz. Kocham cię, dlatego chcę, byś poczuła moją miłość. Nie ma innej miłości - każda miłość ma we Mnie zarówno swoje źródło, jak i spełnienie. Nie bój się! Ja wezmę twoje życie w swoje ręce. Musisz się tylko odważyć i zaufać Mi. Uwierzyć, że ja ciebie kocham. Patrz na moje Serce i pozwól, bym upodobnił twoje serce do mojego. Dam ci z tej pełni, którą Ja sam jestem. Miej tylko serce otwarte i choć trochę pojemne. Wypełnię je swoją miłością. Pomogę ci uporządkować twoje serce, by było w nim więcej miejsca dla mojej miłości. Z radością dam ci to, co najlepsze". Uczyń z miłości centrum życia Człowieka mogą ogarnąć wątpliwości: Czy warto zaufać obietnicy, że Bóg mnie kocha? Czy nie ryzykuję utraty czegoś, do czego już się przyzwyczaiłem? A może ta obietnica mnie nie dotyczy? Skąd mam mieć pewność, że Bóg mnie kocha i chce, abym był szczęśliwy?... Jeżeli wątpisz, to znaczy, że jesteś w stanie podjąć to wyzwanie i... uwierzyć. Uwierzyć w to, o czym mówił św. Paweł na ateńskim Areopagu. Bóg jest przestrzenią, w której poruszamy się, żyjemy i jesteśmy (por. Dz 17, 28). Św. Jan Ewangelista utożsamia Boga z miłością. Żyć w Bożej przestrzeni to ustawicznie uświadamiać sobie prawdy, że Bóg jest mi Ojcem, Jezus - Bratem, a ja jestem godny tych tytułów. Z czasem świadomość bliskości Boga zacznie coraz bardziej przenikać moje myśli i pragnienia. Odtąd stale już będę pamiętać o miłości Boga. Serce Jezusa wcale nie wskazuje, jak ma wyglądać nasza miłość. Ono mówi nam, jak mamy żyć, by stale przeżywać miłość i łączące się z nią szczęście. Ta miłość określa nas samych i nasz stosunek do innych. Powinniśmy zatem sięgać po miłość Bożą, by określać swoje miejsce w przestrzeni życia. Miarą tej miłości jest miłość bez miary... Historia pokazuje, że wszystko można z nią szczęśliwie przetrwać - nawet zło z jego destrukcyjnym działaniem. Żyj miłością Pozwólmy, by nasze serca były miejscem, przez które przepływa strumień Bożej miłości. Im będzie on większy, tym bardziej będziemy się dzielili miłością z innymi. Może nam w tym przyjść z pomocą benedyktyńska modlitwa. Polega ona na przeniesieniu uczucia miłości żywionego do konkretnej osoby na osobę zupełnie nam obojętną, a nawet na osobę nam wrogą lub taką, z którą nie za dobrze nam się układa. W tym celu trzeba na początku wyobrazić sobie osobę, którą z całego serca kochamy, a następnie w myślach przesłać jej możliwie jak najwięcej dobrych życzeń - im więcej, tym lepiej. Następnie otaczamy tym samym uczuciem osobę nam obojętną i przesyłamy jej mnóstwo dobrych życzeń. Na koniec skupiamy się na osobie nam wrogiej. Gdy trudno utrzymać w pamięci wcześniej przywołane uczucie miłości, należy wrócić do pierwszej osoby, jeszcze raz poczuć ciepłe uczucia i następnie przerzucić je na tę ostatnią osobę, składając jej równocześnie same dobre życzenia. Przekonamy się, że nie braknie nam uczucia miłości dla pierwszej osoby. Źródło tego strumienia jest w Bogu, dlatego jest ono niewyczerpalne, a my możemy świadomie nim kierować, mimo pamiętania o doznanych krzywdach. Warto modlić się w ten sposób, gdy myślenie o konkretnej osobie napawa nas lękiem lub niepokojem. Jeżeli pozwolimy, aby swobodnie przepływał w nas strumień Bożej miłości, odkryjemy, że możemy kochać nawet nieprzyjaciela i wroga. Z czasem będziemy mile zaskoczeni, obserwując, jak nasze relacje z różnymi osobami się poprawiają. Możemy kochać i przeżywać szczęście - mimo bólu i zadanych nam krzywd. Idź do źródła miłości Przy pewnym stopniu wewnętrznego wyciszenia udaje się odszukać w sobie takie miejsce absolutnej ciszy, której nikt i nic nie jest w stanie zakłócić. Zazwyczaj jest ono zlokalizowane gdzieś głęboko w klatce piersiowej albo w samym sercu. To bardzo przyjemne uczucie, ale nie zatrzymujmy się na tym. Idźmy dalej w górę - do źródła Miłości, którym jest Bóg. Im bardziej nasze serca będą wypełnione miłością, tym bardziej sami będziemy chcieli żyć Miłością. Pozwolimy, by nasze serca coraz bardziej upodabniały się do Serca Jezusowego. Patrzmy więc na Serce Jezusa. Dajmy Mu się kochać. Pozwólmy Chrystusowi, by ogniem swej Miłości jeszcze raz skruszył w naszym sercu kamień egoizmu i pychy. On sprawi, że już tu na ziemi, będziemy mogli rozkoszować się smakiem nieba. | |
| Joanna | |