| strona główna | AM w czynie |
|
Jezus i ja styczeń 2009 | |
|
Na świecie było Słowo, a świat dzięki Niemu zaistniał, lecz świat Go nie rozpoznał.
Przyszło do swojej własności, lecz swoi Go nie przyjęli. Tych zaś, którzy Je przyjęli, obdarzyło mocą, aby się stali dziećmi Bożymi. To są ci, którzy wierzą w Jego imię... Jan 1, 10-12*
Jezus przychodząc do nas ze swym orędziem, zna naszą odpowiedź. Wyróżnia pięć ludzkich postaw, różniących się stopniem poznania Bożej Miłości: od pełnego oddania się Ojcu do świadomego odrzucenia Jego daru. W tej ocenie nie ma jednak śladu oskarżenia czy potępienia; jest zatroskanie i gorące pragnienie dotarcia do wszystkich serc. Lucjan Miozga
Większe poznanie - większe oddanie "Jestem cały miłością! Moje Serce to otchłań miłości! To miłość stworzyła człowieka i wszystko, co istnieje na świecie, by mu służyło. To miłość skłoniła Ojca do oddania swego Syna dla zbawienia człowieka, zgubionego z własnej winy. To miłość sprawiła, że najczystsza Panna zgodziła się zostać matką Boga i przyjęła wszystkie cierpienia, jakie miało jej przynieść Boże Macierzyństwo. To miłość kazała Mi przyjść na świat podczas surowej zimy, być biednym i pozbawionym wszystkiego. [...]. To miłość kazała mi ogarnąć wszystkie nędze ludzkiej natury". "Jedni poznali Mnie dogłębnie i przynagleni miłością, odczuli, że zapala się w nich żywe pragnienie oddania się całkowicie i bezinteresownie na moją służbę, która jest służbą mego Ojca. I ci zapytali Go, co by jeszcze więcej zrobić mogli dla Niego, a mój Ojciec odpowiedział im: "Opuśćcie swój dom, porzućcie mienie, zaprzyjcie się samych siebie, a potem przyjdźcie do moich szeregów i czyńcie wszystko, co wam powiem. Inni znowu odczuli, że ich serce wzrusza się na widok tego, co Syn Boży uczynił dla ich zbawienia. Pełni dobrej woli, przyszli do Niego pytając, jakby się mogli wywdzięczyć za Jego dobroć, jak mogliby pracować dla Jego sprawy, nie porzucając jednak własnych interesów. Do tych Ojciec mój rzekł: 'Strzeżcie prawa, które wam dał wasz Pan i Bóg. Przestrzegajcie moich przykazań i nie zbaczajcie ani na lewo, ani na prawo, żyjcie w pokoju sług wiernych'. Inni mało zrozumieli do jakiego stopnia Bóg ich kocha. Wprawdzie nie brak im dobrej woli, zachowują Jego prawo, lecz bez miłości i raczej przez naturalną skłonność, którą łaska zostawiła w głębi ich duszy. Ci nie są dobrowolnymi sługami, ponieważ nie ofiarowali się na rozkazy samego Boga... Ale że nie ma w nich złej woli, nieraz jedno wskazanie wystarczy, by zgłosili się do Jego służby. Inni w końcu poddają się Bogu raczej z interesu niż z miłości i o tyle, o ile tego wymaga osiągnięcie ostatecznej nagrody, obiecanej za wypełnienie prawa. Czy jednak wszyscy ludzie zgłaszają się na usługi swego Boga? Czy wśród nich nie ma takich, co nie znają wielkiej Miłości, której są przedmiotem, którzy już nigdy nie odpowiedzą na to, co Jezus Chrystus uczynił dla nich? Niestety!... Wielu poznało Go, lecz Nim wzgardziło..., wielu nie zna Go wcale". Największa miłość, Sacre Coeur, Wydawnictwo Michalineum 1988
| |