strona główna AM w czynie
Wdzięczność dla
S.B. Rozalii Celakówny

Cud uzdrowienia

   Chcę opowiedzieć o moim uzdrowieniu za wstawiennictwem Rozalii Celakówny. W październiku 2007 roku lekarz podczas badania USG piersi wykrył u mnie guza o rozmiarach 2 cm na 1 cm. Diagnoza brzmiała jednoznacznie: guz nowotworowy o niejasnym pochodzeniu.
   Natychmiast skierował mnie do szpitala w celu wycięcie guza i sprawdzenia, na ile jest on złośliwy. Cały świat mi runął w jednej sekundzie. Badanie odbyło się w piątek, a już w poniedziałek byłam w szpitalu, gdzie potwierdzono diagnozę. Dla mnie była to tragedia, bo samotnie wychowuję dziecko... Myśl, co będzie z synkiem, nie opuszczała mnie ani na chwilę...
   Kilka lat temu, gdy jeszcze mało kto słyszał o Rozalii, a dziecko mojej siostry zachorowało na nowotwór, dowiedziałam się, że właśnie Rozalia pomagała kobietom opuszczonym przez wszystkich i że... zdarzały się cuda za jej wstawiennictwem. Zaufałam Bogu miłosiernemu bez reszty. Ufałam i czekałam... Modliłam się i nosiłam na piersi woreczek z ziemią z grobu Rozalii - zebraną parę lat temu na Cmentarzu Rakowickim.
   Po dwóch miesiącach guz zniknął. Najpierw zaczął zanikać, a potem całkowicie zniknął - bez operacji, bo nie wyraziłam na nią zgody (chciałam mieć czas na pozałatwianie spraw, aby - gdybym odeszła - wszystko było w porządku; i czekałam na wynik biopsji). Lekarz nie umiał tego wytłumaczyć. Nie można mówić o pomyłce w badaniu, bo guz był wyczuwalny pod dłonią i został uwieczniony na zdjęciu USG.
   Jestem przekonana, że cud uzdrowienia pomogła mi wyprosić właśnie ONA - Rozalia Celakówna.
Barbara Kania

Wysłuchana prośba

   Składam gorące podziękowania sł. Bożej Rozalii Celakównie za jej wstawiennictwo do Pana Jezusa w sprawie mojej córki, Grażyny. Odprawiłam w jej intencji nowennę. Grażyna jest nauczycielką, matką dwojga małych dzieci. Starała się o prawo jazdy, by mogła dojeżdżać do pracy. Po kilku nieudanych próbach zdania egzaminu, załamała się i zniechęciła. Dopiero przy piątym podejściu była spokojna i opanowana. Wierzyła, że tym razem musi pojechać dobrze i zdać. Tak też się stało. Wierzę, że była to pomoc z nieba - pomoc sł. Bożej Rozalii. Chwała Tobie, Panie!
Matka - Maria Pudo

Przez Maryję do Jezusa

   Byłam młodą osobą, kiedy przeczytałam o objawieniach Matki Bożej w Lourdes, w La Salette i w Fatimie. Zafascynowały mnie te objawienia, a ponieważ od dziecka uczono mnie czcić Matkę Bożą, moja miłość do Niej rozpaliła się jeszcze bardziej. Szczególnie urzekło mnie Jej Niepokalane Poczęcie. W swych modlitwach nazywałam Ją »moją Niepokalaną Mateńką«. Maryja była i jest dla mnie niedościgłym wzorem, cudem Boga Ojca, który Ją uczynił Matką swego Syna i nam dał Ją za Matkę.
   W młodości zbierałam Jej obrazki, prowadziłam pamiętnik o Niepokalanej, ubierałam się na biało i niebiesko, bo to były Jej kolory. A co najważniejsze, odmawiałam Różaniec, bo Ona o to prosiła. Pewnego razu ksiądz proboszcz dał mi egzemplarz Rycerza Niepokalanej. Było to wtedy, gdy po wojnie wznowiono to pismo. Czytając je poznałam ojca Maksymiliana Kolbe i jego życie poświęcone Niepokalanej. Zapisałam się do Rycerstwa Niepokalanej i do dziś noszę cudowny medalik. Poznałam też objawienia związane ze szkaplerzem świętym i przyjęłam szkaplerz. Dostałam książkę O prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Dowiedziałam się z niej o możliwości oddania się na własność Niepokalanej. Dziś wiem, że Ojciec Święty Jan Paweł II nie rozstawał się z tą książką i że cały się oddał Niepokalanej.
   Mając taki wzór, postanowiłam całe swoje życie - takie, jakie ono jest - oddać w ręce Maryi, by Ona prowadziła mnie do Jezusa. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestem marnym prochem i że tylko miłość mojej Mateńki może doprowadzić mnie do Ojca. Prosiłam Maryję, by nauczyła mnie kochać Boga i ludzi. Po pewnym czasie, czytając Orędzie miłości, dowiedziałam się, że Pan Jezus objawiał miłość swego Serca św. Małgorzacie Marii Alacoque.
   Wiedziałam, że jest to odpowiedź Maryi na moje pragnienie. Moje serce zapałało wdzięcznością do Niej. To Ona ukazała mi miłość Serca Pana Jezusa. Moja radość nie miała granic. Starałam się wypełniać życzenia Pana Jezusa, jakie skierował On do swej powiernicy. W tym czasie Jezus uzdrawiał moją duszę i moje relacje z bliźnimi. Przeżywałam bardzo trudne chwile, ale wiedziałam, że jest to czas łaski i przyjmowałam wszystko z pokorą, poddając się woli Bożej. Często powtarzałam słowa: "Jezu, ufam Tobie!".
   Po kilku latach wpadło mi w ręce czasopismo Posłaniec Serca Jezusowego. Z niego dowiedziałam się o istnieniu Apostolstwa Modlitwy. Zwróciłam się do Krajowego Sekretariatu AM o odpowiednie materiały i po pół roku wstąpiłam do tego stowarzyszenia. Doznałam ogromnej radości, kiedy oddawałam swe małe serce przepełnionemu miłością Sercu Jezusowemu. Teraz wiem, że Serce Jezusa jest ściśle złączone z Sercem Maryi. Ona zawsze prowadzi nas do Najświętszego Serca Jezusowego.
   Dziś dziękuję Ojcu Niebieskiemu za Apostolstwo Modlitwy, za radość spotykania się na codziennej Eucharystii z Sercem Jezusa, za cotygodniowe spotkania w grupie modlitewnej z siostrami i braćmi. Dziękuję też za Ojców prowadzących AM, za rekolekcje, w których uczestniczyłam, za wszystkie czuwania nocne w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gdyby nie Apostolstwo Modlitwy, pewnie nie byłoby mnie na tych czuwaniach. Bogu niech będą dzięki za wszystkie łaski.
Janina