| strona główna | AM w czynie |
|
Jezus i ja kwiecień 2008 | |
|
Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!
Rz 7, 18-24
Jak trudno przyznać się do własnej niemocy. Czynię dobre postanowienie, trwam w nim. Po pewnym czasie wydaje mi się, że jestem mocny, wolny od odrzuconej skłonności i że to, co osiągnąłem, zawdzięczam swojej pracy. I patrzę z góry na innych trwających w grzechu. W tedy Pan dopuszcza, abym upadł. To dla mego dobra! Moja reakcja w tym momencie ukaże moje prawdziwe intencje. Czy ulegnę zniechęceniu? Czy będę się usprawiedliwiał? Czy jednak uznam własną niemoc i przyjmę miłosierdzie Boże? Lucjan
Uznanie własnej niemocy „Wyznam przeciwko sobie niesprawiedliwość swoją - Ps 31, 5. Panie, wyznawać Ci będę mą słabość. Często rzecz drobna zasmuca mnie i wyprowadza z równowagi. Postanawiam działać uważnie, lecz skoro jestem trochę kuszony, wielki lęk mnie ogarnia. Niekiedy rzecz bardzo drobna wywołuje we mnie ciężką pokusę. Nie czując pokusy, myślę czasem, że jestem już bezpieczny, i wtedy zaraz spostrzegam, jak mnie obala lekki zaledwie podmuch. Wejrzyj więc, Panie, na moją niemoc i ułomność, ze wszech miar Ci znaną, zmiłuj się, wyrwij mnie z bagna, abym nie zatonął - Ps 68, 15 i nie pogrążył się w nim całkowicie. Zawstydza mnie i upokarza przed Tobą, że tak łatwo upadam i taki jestem słaby w opieraniu się namiętnościom. Choć niezupełnie na nie przyzwalam, jednak ich napór jest tak ciężki i przykry, że brzydnie mi życie w codziennej utarczce. Poznaję niemoc moją w tym nade wszystko, że grzeszne wyobrażenia daleko łatwiej wdzierają się do duszy, niż z niej występują. Wejrzyj, potężny Panie Izraela, żarliwy Miłośniku dusz wiernych, na trud i cierpienie sługi Twojego; wspieraj go we wszystkich jego dążeniach. Umocnij mnie męstwem z niebios, aby stary człowiek - to ciało nędzne, niezupełnie jeszcze duchowi poddane - góry nade mną nie wzięło; bo przeciwko niemu trzeba walczyć nieustannie do ostatniego tchnienia tego nędznego żywota. Ledwie przeminie jedna przykrość czy pokusa, już druga nadchodzi, a niekiedy nawet, gdy jeszcze z tamtymi bój się nie skończył, już inne spadają znienacka. Ty wiesz, jak mało mogę znieść, jak prędko tracę ducha za lada przeciwnością. Niechaj wszelkie utrapienie, którego doświadczam dla imienia Twego, będzie mi miłe i pożądane, gdyż cierpieć i znosić dla Ciebie ucisk to rzecz bardzo zbawienna dla mej duszy. Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, WAM 1989 | |