strona główna AM w czynie
"Idź za synem moim"

      U początku mego powołania zakonnego jest wezwanie Maryi: "Idź za Synem moim". Był to wyraźmy, jasny głos w sercu, po którym odczułam wielką miłość, pokój i radość. Było to coś z nieba. "Niebo w moim sercu" - tak sobie tamto przeżycie zapisałam. Wydarzenie to było realne, wypowiedziane w sposób bardzo osobisty, w konkretnym miejscu i czasie. Miałam wówczas dwanaście lat. Było to 28 sierpnia w godzinach wieczornych, między 18.00 a 19.00, na Jasnej Górze.
      W dzieciństwie marzyłam o spotkaniu z Maryją w Częstochowie. Niestety nie mogłam zrealizować tego marzenia - z prostej przyczyny: braku pieniędzy na podróż. Po kilku latach, odbyłam tę pielgrzymkę za pieniądze zapracowane na ten cel.
      Radość moja była ogromna. Tak wiele miałam Maryi do powiedzenia. Chciałam podzielić się z Nią sprawami zarezerwowanymi w sercu tylko dla Niej. Mówiłam sercem dziecka, bardzo kochającym. Od dzieciństwa myślałam o życiu zakonnym. Dlatego tak bardzo chciałam spotkać się z Maryją i poprosić Ją, by wzięła moje życie w swoje ręce; by powiedziała, czego pragnie dla mnie Jej Syn, jaka jest Jego wola.
      Chyba już nigdy potem nie potrafiłam modlić się z tak dziecięcą ufnością do Boga, z tak bezgranicznym zawierzeniem Mu. Doświadczyłam tego, że "wiara góry przenosi". Odpowiedź Maryi napełniła mnie wielką radością i miłością, której nie zdołam wypowiedzieć. To wszystko przerastało moje małe serce; czułam, że z mojej strony czegoś brakuje - jakiejś odpowiedzi.
      Następnego dnia rano - wiedziona potrzebą serca - odpowiedziałam: złożyłam ślub czystości. Czułam się tak obdarowana miłością Jezusa i Maryi, że w odpowiedzi mogłam dać Im tylko samą siebie -całą siebie, swoje serce i ciało. Tak wówczas rozumiałam ślub czystości. Po złożeniu go poczułam się jeszcze bardziej kochana przez Boga, pełna szczęścia i pokoju. Wydawało mi się, że Maryja się uśmiecha, patrząc na mnie z Obrazu. Chodząc ulicami Częstochowy, w swym przepełnionym miłością i szczęściem sercu wołałam: "Ludzie, Bóg was tak kocha! Czemu wy tak mało Go kochacie?!".
      Wszystkie te przeżycia pozostały moją tajemnicą. Mówiłam o nich tylko spowiednikowi. Bez trudu i zmagań otrzymałam wielki dar odczytania woli Boga, co do mojej drogi życiowej. Zrozumiałam, co to znaczy "iść za Jej Synem". Codziennie się tego uczę...

  Dominika