strona główna AM w czynie
Idziemy do domu Ojca

...Kiedy dni mych piasek przesączę w klepsydrze,
w słonecznej bani tego świata,
...Kiedy siebie rozdam, nikt mi nic nie wydrze...
Ze zyskiem zestawi się strata.

      W tym roku czciciele Najświętszego Serca Pana Jezusa - członkowie Apostolstwa Modlitwy w Radomiu będą obchodzić 60-lecie powstania ich ogniska. Z tej okazji pragnę najpierw poświęcić kilka słów członkom AM, którzy odeszli do Pana, a na przestrzeni sześćdziesięciu lat było ich 294. Pokonali oni często szarą i niepozorną drogę wiary, która okazywała się wspaniałą przygodą ze szczęśliwym zakończeniem.
      Wspominając te osoby z naszego ogniska, które już odeszły do wieczności, ufam, że wszyscy oni "w Chrystusie będą ożywieni", że mają udział w Jego światłości i pokoju. Zanim zostałam prezesem AM w Radomiu, przez trzy lata byłam przewodniczącą sekcji charytatywnej i wraz z innymi opiekowałam się chorymi członkami AM. Wielu z nich poznałam dzięki wizytom w ich domu lub w szpitalu. Z wieloma się zaprzyjaźniłam. Spotkania z chorymi i cierpiącymi były dla mnie bardzo budujące. Uczyłam się od tych osób pokory i radości życia. W swej chorobie byli oni cierpliwi i pełni dobroci. Jeśli tylko mogli, modlili się w intencjach papieskich oraz w intencji Ojczyzny. Ofiarowali swe cierpienia za nawrócenie grzeszników. Wyciszeni, z różańcem w ręku, rozmodleni, byli wzorem dla domowników, dla innych chorych w szpitalach, hospicjach czy domach opieki. Spokojni i pogodni, odchodzili do życia w wieczności - często dożywszy sędziwego wieku.
      Jedną z tych zmarłych osób była moja mama. Przez 20 lat należała do AM. Na jej pogrzebie zapragnęłam pójść w jej ślady i już od 18 lat kontynuuję tradycję. Niedawno także moja siostra została przyjęta do AM.
      Takich rodzinnych tradycji, w których kontynuuje się przynależność do AM, jest w naszych ogniskach wiele, z czego wszyscy bardzo się cieszymy. Przestając z Jezusem, słuchając Go i jednocząc się z Nim w codziennej Eucharystii, nabieramy zupełnie innego spojrzenia na codzienność i na sprawy ostateczne. Przekonujemy się, że nie jest stratą czasu wpatrywanie się w to, co niewidzialne, i że warto znosić trudy, coś wycierpieć dla nadziei przebywania na zawsze z Tym, którego miłosierdzie daje największe poczucie bezpieczeństwa i sensu.
      "Łaska zaś Boga jest wieczna dla Jego wyznawców, a Jego sprawiedliwość nad ich potomstwem, nad wszystkimi, którzy strzegą Jego przymierza i pamiętają, by spełniać Jego przykazania" (Ps 103).
      Potrzebujemy chorych i zmarłych, ich modlitwy wstawienniczej. My też o nich pamiętamy. Na Mszy świętej za zmarłego członka AM i na jego pogrzebie zawsze jest sztandar. W czasie składania ciała do grobu śpiewamy: "Serce Jezusa, proszę najgoręcej, spraw niech Cię kocham, kocham coraz więcej". W intencji zmarłego członka AM przez 10 lat w rocznicę śmierci odprawiane są Msze święte, a ponadto modlimy się za każdego z nich na tzw. wypominkach.
      Dla członków AM starość, choroba i śmierć nie są dramatem; wierzymy bowiem słowom Jezusa: "Zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem".
      W chwili śmierci wchodzimy w inny świat, my jednak będziemy ci sami, ale nie tacy sami.
      Razem z Chrystusem zmartwychwstaniemy - taka jest prawda! Naszą przyszłością jest Bóg!
      Polećmy Bogu wszystkich członków AM:
Wieczny odpoczynek, racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju. Amen.

  Elżbieta Stus