strona główna AM w czynie
Modlitwa

      Wielu ludzi nieraz pyta: Jak wejść w głęboką relację z Bogiem? Odpowiedź brzmi: Na modlitwie. Św. Ignacy uczy, jak podejmować trud modlitwy. Zachęca, by osobiście „zasmakować” w modlitwie. Swoje wskazania zawarł w Ćwiczeniach Duchowych.

WŁAŚCIWE ROZUMIENIE MODLITWY

Modlitwa opiera się na obopólnym, ze strony Boga i człowieka, pragnieniu spotkania.
Często traktujemy modlitwę jako trudny obowiązek, którego żąda od nas Bóg. To tak jakby ktoś powiedział, że mamy obowiązek jeść trzy razy dziennie. Taka postawa zatruwa naszą relację z Bogiem, a nawet ją uniemożliwia. Modlitwa nie jest obowiązkiem, ale jest przywilejem. Rodzi się z potrzeby serca, które woła: Jak łania pragnie wody we strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!

Nasza modlitwa nie jest Bogu potrzebna, tak jak my nie jesteśmy potrzebni wodzie, która nas obmywa. Modlitwa jest potrzebna nie Bogu, ale nam. Niektórzy traktują modlitwę jako spotkanie wielkiego pana życia i śmierci ze swym sługą, w czasie którego to spotkania ów sługa musi pokornie prosić pana o łaski. Nic bardziej błędnego!
Dla św. Ignacego modlitwa jest spotkaniem - rozmową z Bogiem, „tak jakby przyjaciel mówił do przyjaciela albo sługa do swego pana”.
W modlitwie ważne jest nie tyle formalne spotkanie czy recytacja, ile serdeczna rozmowa o swym życiu, o tym wszystkim, co ono ze sobą niesie. Na modlitwie Bóg nam się udziela, służy nam. Dla Ignacego „służba” Bogu zawsze jest połączona z miłością i przyjaźnią. Kto służy, np. królowi, ten znajduje się pod jego opieką i czuje, że nic nie może mu się stać. Bo jego pan go chroni. Przynależność do dworu daje mu immunitet. Psalmista woła: Jak cenna jest Twoja łaska, synowie ludzcy przychodzą do Ciebie, chronią się w cieniu Twych skrzydeł.

Dobra modlitwa pomaga nam w ufnym oddaniu się Bogu - w pełnej dyspozycyjności. Wzbudza w nas pragnienie oddania się, wraz z Jezusem, w ręce Ojca dla zbawienia świata. Ignacy proponuje nam taką modlitwę: „Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś. Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę, albowiem to mi wystarcza”.

Św. Ignacy odkrywa przed nami prawdę o modlitwie. Docenia ideę wydania się w ręce Boga, ale podkreśla, że Bóg chce przede wszystkim spotkać się z człowiekiem i ofiarować mu siebie. Na modlitwie sam Stwórca i Pan udziela się duszy Mu oddanej, ogarnia ją swą miłością i chwałą. Uderza fakt, że Bogu bardziej zależy na spotkaniu ze mną, niż mnie na spotkaniu z Nim. Świadczą o tym słowa, które Jezus wypowiada podczas ostatniej paschy: Gorąco pragnąłem spożyć tę paschę z wami, zanim będę cierpiał. Niestety, ta prawda często wymyka się naszej świadomości.

Rzetelna modlitwa jest niezbędna dla rozwoju życia duchowego. Ten, kto oddaje się modlitwie, jest do dyspozycji Boga i wyraża żywe pragnienie przyjęcia Jego daru. Jednak takiej postawy nie należy wymuszać. Owoc modlitwy nie jest jedynie rezultatem naszych wysiłków. Pochodzi on przede wszystkim od Boga, który udziela go w sposób wolny. Wskazania św. Ignacego mają zaś przygotować nas do przyjęcia tego owocu.

UCZYMY SIĘ MODLITWY według wskazań św. Ignacego

Po pierwsze: Zanim wejdę w modlitwę, mam wyciszyć swe wnętrze. Uspokojenie swego ducha jest bardzo ważne. Chcąc wejść w modlitwę, muszę zostawić na boku to, czym byłem zajęty. Już sama zmiana miejsca może pomóc. Ten, kto o tym pamięta, uniknie wielu rozproszeń. Należy przyjąć taką postawę, jaka pomaga skupić się na modlitwie.
Po drugie: „Zanim wejdę w modlitwę, mam rozważyć, dokąd się udaję i po co”. Trzeba sobie uświadomić, że podejmuję rozmowę z Bogiem, a nie z samym sobą. Ważne jest otwarcie się na Boga, który jest naszym Ojcem. Modlitwę rozpoczyna się nie tyle od aktu zewnętrznego i wyciszenia wewnętrznego (które są owszem konieczne), ile od wzbudzenia w sobie pragnienia spotkania z Bogiem - szukania Jego samego.
Po trzecie: Troska o dobry przebieg modlitwy wyraża się w postawie ciała (można np. klęczeć, leżeć krzyżem albo na wznak lub siedzieć czy stać) - zawsze trzeba starać się znaleźć "to, czego chcę". Chodzi o to, by włączyć do modlitwy nie tylko ducha, ale i ciało. Podobne znaczenie ma nasza postawa, gdy uczestniczymy w liturgii: wstajemy, siadamy, klękamy, pochylamy się, aby lepiej wyrazić nasz szacunek i cześć dla tajemnicy Boga.

Modlitwa przygotowawcza: Św. Ignacy proponuje modlitwę, która stanowi klucz otwierający nas na rzeczywistość Boga: Panie, spraw aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Twego Boskiego majestatu. Modlitwa ta powinna towarzyszyć nam przez całe życie. Chodzi o pełne ukierunkowanie siebie i swego działania na Boga, a owocem tego powinno być całkowite oddanie się Jemu. Dziś żyjemy w ciągłym pośpiechu. Mamy tysiące spraw niecierpiących zwłoki. Tymczasem św. Ignacy uczy nas, że trzeba tylko jednego: aby wszystkie nasze czyny, myśli i decyzje były oddane Bogu. Bo skutkiem rozproszonych myśli i działań jest zmęczenie i poczucie rozdarcia. W ignacjańskiej modlitwie przygotowawczej dostrzegamy echo słów Jezusa: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego.
Św. Ignacy zachęca do modlitwy prośby. Poleca, by prosić o to, czego chcę i pragnę; prosić o potrzebną łaskę; prosić, aby Bóg zechciał poruszyć moją wolę. Mawiał on: "Kluczem do sztuki modlitwy jest modlitwa błagalna". Wielu ludzi nigdy nie nauczy się modlić, ponieważ nie nauczyli się modlitwy błagalnej. Ręka wyciągnięta w postawie błagalnej uzyskuje to, czego nie posiądzie ręka podtrzymująca czoło w zamyśleniu.

Ignacy miał głębokie przekonanie, że wszystko pochodzi od Boga. Tę myśl zawarł w ostatniej kontemplacji, w której zachęca, by patrzeć i rozważać, jak wszystkie dobra i dary zstępują z góry. Sama modlitwa jest także darem, który „zstępuje z góry”. Naszym zadaniem jest otworzyć się na tę łaskę i usunąć wszystko, co przeszkadza w komunikacji z Bogiem. Taka postawa jest ważna i trudna, bo nasz świat nastawiony jest na zysk i pogoń za dobrem, które człowiek sam może zdobyć. Tymczasem, jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą.

„Smakowanie”
Św. Ignacy kładzie nacisk nie na ilość modlitw, ale na jakość danej modlitwy; na wewnętrzne odczuwanie i smakowanie. Ignacjańskie «czuć» i «smakować» jest kluczem do właściwego zrozumienia modlitwy. Samo słuchanie wykładu o modlitwie nie wystarczy, bo nie jest on zdolny przemienić serca. Toteż Ignacy uczy nas, że nie obfitość wiedzy, ale wewnętrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy zadowala i nasyca duszę. Chodzi nie o to, żeby słuchać relacji o doświadczeniu modlitwy innych ludzi (chociaż to też jest ważne), ale o osobiste spotkanie z Bogiem na modlitwie.

Mówiąc o modlitwie, św. Ignacy odwołuje się do swych ulubionych słów: «czuć» i «smakować». O takim smakowaniu mówi psalm: Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka. Potrzebne jest poznanie, które głęboko zapada w duszę i daje jej wewnętrzne odczucie i poznanie. Polega ono nie na takiej wiedzy o Bogu, którą można zdobyć z książek, ale na takiej, która rodzi się ze spotkania z Nim. Ignacy sam tego doświadczył. Stąd poleca, by na modlitwie zatrzymać się, gdy znajdzie się to, czego się szuka. Mam się zatrzymać i nie iść dalej, dopóki nie nasycę się danym przeżyciem duchowym. Ta uwaga jest bardzo ważna i dotyczy każdej formy modlitwy. Człowiek, który w chwili modlitwy smakował obecność Bożą, wychodzi z niej przemieniony, z duchem uciszonym i zdolnym do podejmowania nawet trudnych zadań w służbie Bożej. Takie doświadczenie sprawia, że czuje się on zbawiony - nie tylko w znaczeniu ewangelicznym; staje się świadomy, że należy do Boga, a więc nigdy nie jest sam.

  Opracowano na podstawie:
ks. Tomasz Oleniacz SJ,
W duchowej szkole św. Ignacego