|
W tym roku obchodzimy 50. rocznicę ogłoszenia encykliki papieża Piusa XII o kulcie Serca Jezusowego (Haurietis aquas). Niech cytowane fragmenty tej encykliki, wraz z komentarzem, pogłębią naszą wiedzę o istocie czci, jaką oddajemy Najświętszemu Sercu Jezusa.
Miłość Boga rodzi się z Ducha Świętego. On bowiem jest miłością osobową Ojca i Syna w łonie Trójcy Przenajświętszej. Słusznie więc Apostoł narodów w słowach, które są jakby echem słów Chrystusa, przypisuje wylanie miłości na dusze wierzących Temu właśnie Duchowi Miłości: “... miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).
Te najściślejsze więzy, jakie według Pisma Świętego zachodzą między miłością Bożą, która powinna płonąć w sercach chrześcijan, a Duchem Świętym, będącym z natury Miłością, ukazują wymownie najgłębszą istotę kultu Serca Jezusowego. Jeśli bowiem wejrzymy w istotę tego kultu, to zobaczymy, że stanowi on najwznioślejszy akt religijny, ponieważ wymaga od nas zupełnego i absolutnego poświęcenia naszej woli miłości Boskiego Odkupiciela - miłości, której żywym wyrazem i znakiem jest Jego zranione Serce.
Z tego wynika, że kult Najświętszego Serca Jezusowego jest w swojej istocie przede wszystkim odpowiedzią naszej ludzkiej miłości na miłość Boga względem nas. W rzeczywistości bowiem tylko miłość zdolna jest poddać dusze ludzkie całkowicie i doskonale pod władanie Boga, dokonując przez to zjednoczenia naszej woli z wolą Bożą, tak że stają się one czymś jednym, zgodnie z tym, co mówi Pismo Święte: “... kto łączy się z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1Kor 6,17).
Co nas uderza w powyższym przesłaniu Piusa XII? Przede wszystkim dostrzegamy tutaj ścisłą łączność ze słowami encykliki Benedykta XVI Bóg jest miłością. Odkrywamy w tym radosną dla każdego człowieka nowinę. Brzmi ona: Bóg ogarnia całą ludzkość swoją Boską, zawsze wierną miłością. Ta Miłość Boga rodzi się z Ducha Świętego. On bowiem jest miłością osobową Ojca i Syna w łonie Trójcy Przenajświętszej. Rozlewa ją w nas Duch Święty - jak to podkreśla za św. Pawłem Pius XII.
Ale to nie wszystko. Bóg daje nam tę miłość, ale zarazem ją zadaje. Miłość płynąca z wiary wtedy jest prawdziwa, gdy znajduje wyraz w osobowej i dynamicznej relacji z Bogiem. Dlatego nie wystarczy jedynie przyjmować Jego miłość, ale trzeba na nią odpowiadać i rozwijać ją w sobie.
Papież głosi, że ta miłość powinna płonąć w sercach chrześcijan. Jeżeli w sercach wszystkich wiernych winna ona płonąć, to tym bardziej w czcicielach Serca Jezusa. Poświęcenie się Miłości Boga, potwierdzane Modlitwą Codziennego Ofiarowania, wyraża istotę czci, jaką oddajemy Sercu Jezusa. W procesie tego ofiarowania się Bogu człowiek odkrywa swoją prawdziwą naturę.
Nie jest to łatwe. Dlaczego? Pius XII odpowiada: Wymaga to od nas zupełnego i absolutnego poświęcenia naszej woli miłości Boskiego Odkupiciela, której żywym wyrazem i znakiem jest zranione Serce Jezusa. Gdzie znaleźć siły do tego zupełnego i absolutnego poświęcenia się Miłości Bożej objawionej w Osobie Jezusa Chrystusa? Tej siły trzeba nam szukać w Eucharystii.
Pius XII naucza: Kult Najświętszego Serca Jezusa jest w swojej istocie odpowiedzią naszej ludzkiej miłości na miłość Boga względem nas. W rzeczywistości bowiem tylko miłość zdolna jest poddać dusze ludzkie całkowicie i doskonale pod władanie Boga.
Im dłużej będziemy kontemplować miłość Boga, Jego całkowite i doskonałe oddanie się nam w Jezusie, tym bardziej będziemy zdolni do całkowitego i bezinteresownego oddania się Bogu Ojcu na wzór miłującego nas Serca Jezusa.
Papieska encyklika uczy nas, że przez zjednoczenie naszej woli z wolą Bożą stajemy się czymś jednym z Bogiem. Pismo Święte mówi: “Kto łączy się z Panem jest z Nim jednym duchem” (1Kor 6,17). Istotnie owocem pełnego ofiarowania się Bogu jest tak głęboka z Nim więź, że stajemy się kimś jednym z naszym Panem i Stwórcą - z Bogiem, który jest Miłością.
Osobę, która doszła do takiej mistycznej jedności z Bogiem, słusznie nazywamy świętą. Jej bowiem życie stało się radykalną i nieustanną odpowiedzią na ofiarowaną sobie Miłość.
|